W poszukiwaniu idealnego zapachu na wiosnę. Przegląd nowości.

20:26:00

Witajcie Kochani!

                Na blogu w dalszym ciągu wiosenne klimaty. A jak wiosna to czas na otulenie się nowym, lekkim wiosenym zapachem. Taka mała zmiana może mieć niebagatelne znaczenie dla naszego dobrego samopoczucia, dlatego na wybór idealnych perfum poświęciłam nieco więcej czasu. Miałam ochotę wypróbować większość nowości, jakie obecnie oferuję rynek, a także ponownie sięgnąć po te, które bardzo spodobały mi się jakiś czas temu, a nuż wcale już nie mam na nie ochoty? Jeśli jesteście ciekawe, co testowałam i co przypadło mi do gustu, to zapraszam.


Kwiatowe:


                Zapach róży - Estée Lauder Modern Muse Le Rouge Gloss, kontra kwiatowe Gucci Gucci Bloom.
                Jesienią zakochałam się w zapachu od EL Modern Muse La Rouge Gloss. To piękny, intensywny, nieco oleisty aromat róży. Mi osobiście kojarzy się z bukietem czerwonych róż, uwodzicielską małą czarną, albo czerwoną, wytworną kolacją przy świecach. Jest seksowny, ale w bardzo subtelny i elegancki sposób. Kiedy sięgnęłam po niego teraz, stwierdziłam, że nie do końca byłby to dobry dla mnie zapach na wiosnę. Kwiaty od EL są po prostu zbyt ciężkie i oleiste na tę porę roku.
                Dla kontrastu w 100% wiosennym, kwiatowym zapachem nazwałabym nowe perfumki od Gucci – Gucci Bloom. Gucci proponuje nam perfumy o bardzo świeżym, delikatnym kwiatowym zapachu. Mnie osobiście kojarzy się ze świeżością, lekkością, wiatrem i polem kwiatów, uliczną kwiaciarnią i świeżym bukietem. Wywołują na mojej twarzy uśmiech. Nie przytłaczają. Są, ale jakby ich nie było. Główną nutę buduje tu tajemniczy kwiat o nazwie RANGOON CREEPER, pochodzący z Indii, ponoć pierwszy raz wykorzystany w perfumerii. Niestety nie znalazłam polskiej nazwy tego kwiatu, a jego zapach wydał mi się bardzo zbliżony do róży właśnie. Po dłuższej chwili ten „różany” zapach zanika, aby uwolnić ukryty gdzieś wewnątrz jaśmin i tuberozę, które są również fantastycznie świeże i lekkie. Do tego jeszcze przepiękna różowa buteleczka. Jestem nimi zachwycona.


Oryginalne:

                Botaniczny MUGLER Aura kontra niepokojący Jean Paul Gaultier Scandal.

                Uwielbiam, kiedy zapach perfum, jaki wybieram, jest tylko mój i nie kojarzy mi się z nikim innym, dlatego zawsze przeglądam oryginalne propozycje zapachowe. Jedną z marek, która zaskoczyła mnie prawie wszystkimi swoimi zapachami, jest (Thierry) Mugler. Nowość wśród jej zapachów – Aura – przyciąga wzrok intrygującą, zieloną buteleczką w kształcie serca. Wewnątrz bardzo niesztampowy zapach – mocno botaniczny, świeży, roślinny. Jest lekki, a jednak dość intensywny, przez cały czas też intryguje,  trudno zdefiniować co właściwie czujemy. Po dłuższym czasie przechodzi w zapach znany z poprzednich perfum z Mugler. Mnie kojarzy się z dziewiczym lasem, roślinami nasiąkniętymi deszczem, kroplami deszczu na liściach, a przy tym świeżością. Spodobał mi się.
                Scandal Jean Paul Gaultier znałam główie z dość intensywnej kampanii reklamowej, a w głowie utkwiła mi buteleczka z zakrętką w kształcie kobiecych nóżek. Zapach po rozpyleniu określiłabym jako niepokojący, bo coś się w nim nie zgadza. Miałam wrażenie, że jest zbitkiem jakby dwóch, gryzących się ze sobą nut zapachowych, co jednak jest dość fajnym i nietypowym posunięciem. Niestety szybko ulatuje, a jego miejsce zajmuje aromat mydlany, którego osobiście nie cierpię w perfumach. Niestety nie dla mnie.

Uwodzicielskie:

                 Wysokie obcasy - Carolina Herrera Good Girl, kontra ukryty skarb Lancome La Nuit Trésor .

Nie ukrywam, że to właśnie ze względu na nowe perfumy Caroliny Herrera wybrałam się do perfumerii. Intensywna kampania reklamowa tego zapachu, zalotna, oryginalna buteleczka w kształcie szpilki na wysokim obcasie, a do tego jeszcze igranie z klientką nazwą Good Girl. Byłam bardzo ciekawa, czym zaskoczy mnie ten zapach. I niestety zupełnie się rozczarowałam, bo po pierwszym z nim zetknięciem mam wrażenie, że to wszystko już było. Zapach oczywiście jest kobiecy, uwodzicielski, elegancki. Jednak za bardzo przypomina Black Opium, które już posiadam i niestety nie jestem z nich do końca zadowolona, gdyż na mojej skórze wydają się nie pachnieć. Podejrzewam, że gdyby nie fakt, że wcześniej tak bardzo spodobały mi YSL Black Opium na Good Girl Spojrzałabym inaczej i zapewne bym się na nie skusiła. Niestety nie tym razem.
Zupełnie przez przypadek odkryłam za to nowość od Lancome La Nuit Trésor. Ot, tak od niechcenia spryskałam nią kartonik i odkryłam prawdziwy skarb. Zapach od samego początku słodko intryguje. Bardzo wyraźna jest nutka owocowa – czarne jeżyny, które są w sam raz słodkie, ale jednocześnie lekkie i świeże. Zapach ten utrzymuje się bardzo długo, po to, by odsłonić cytrusowo, kwiatową ultra kobiecą mieszankę. Kojarzy mi się on z romantyczną randką, zakochaniem, słodyczą owoców. Jest zaskakujący, wyszukany, ale i elegancki. Idealny na wiosnny, ciepły wieczór. Bardzo chcę go mieć.


A Wam jakie perfumy przypadły ostatnio do gustu? Co wybieracie na wiosnę? Znacie te które opisałam?
Pozdrawiam serdecznie
Joanna



Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą Waszą aktywność staram się odwdzięczyć :) Jeśli chcesz, żebym odpowiedziała na Twój komentarz zostaw komentarz z opcją replay, w innym przypadku nie zawsze mam możliwość odpowiedzi. Dziękuje :)

You Might Also Like

6 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU