Projekt denko – listopad, grudzień 2017.

21:24:00


Witajcie Kochani!

                Końcówka roku jest dla mnie zawsze bardzo intensywnym okresem, związanym główie z przygotowaniami do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, blogowanie zawsze w tym okresie schodzi na dalszy plan, bo po prostu brak mi czasu. A propos czasu - wrost nie mogę uwierzyć, że to już Nowy Rok 2018. Kosmetycznie ostatnie dwa miesiące roku spędziłam na przeglądaniu moich kosmetycznych zasobów, wykańczaniu i zużywaniu tych, którym kończy się termin przydatności do użytku. Sporo się tego nazbierało, także bez zbędnego przedłużania, przechodzę do mini recenzji:



Kosmetyki do włosów:

1.       Szampon Johansons&Johansons No More Tears Baby Shampoo – szamponu tego używam do mocniejszego oczyszczania włosów, głównie po olejach i mocniejszych miksturach jakie nakładam na włosy, albo gdy są po prostu zbyt obciążone. W Anglii nie mam na co dzień dostępu do popularnych rypaczy, których u nas w Polsce jest pod dostatkiem, także ten produkt zagarnął ich rolę. I muszę przyznać, że spisuje się w niej bardzo dobrze. Dodatkowo okazał się być nieocenioną pomocą w oczyszczeniu włosów po produkcie Hollywood Beauty, przez co mam do niego ogromne zaufanie i wiem, że jeśli zdarzy mi się zrobić z włosami coś naprawdę „niestandardowego” warto po niego sięgnąć. Jedna duża butelka wystarcza mi praktycznie na jakieś pół roku używania. Cena to ok. 2 funty za 500 ml, więc bardzo niewiele. Jak na razie nie planuje go zamieniać na żaden inny.

2.       Garnier Ultimate Blends Coconut Water szampon I odżywka – nowości od Garniera, delikanie oczyszczający szampon i ultralekka odżywka do włosów na bazie wody kokosowej, o których wspominałam w ostatnim włosowym wpisie, który pojawił się w lipcu. Swoją drogą przydałoby się powrócić do włosowej serii. Jeśli chodzi o produkty Garniera widziałabym je u siebie w okresie letnim, bo zimą lubię bardziej treściwe odżywki. Latem spisywały się u mnie naprawdę fajnie, duży plus zwłaszcza dla odżywki, która faktycznie jest bardzo leciutka i nie obciąża włosó. Lato w Angli jest zazwyczaj bardzo parne i wilgotne, przez co moje włosy bardzo szybko się przetłuszczają i wyglądają na nieświeże. Po tej odżywce nie miałam tego problemu. Natomiast o szamponie nie mam wiele do powiedzenia. Szampon jak szampon, niczym specjalnym się nie wyróżnił, niczym też mnie nie zawiódł, ani nie zdenerwował. Jeśli poszukujecie więc czegoś do mycia włosów na co dzień mogę go polecić. Oba produkty zakupiłam w cenie 2 funtów za 400 ml, ich standardowa cena to ok. 4 funty.

3.       Shea Moisture Strengthen & Restore Treatment Mask – zdecydowanie jeden z najlepszych produktów do włosów jaki używałam w ostatnim czasie. Prawdziwie nawilżająca włosy maseczka Shea Moisture pomogła mi w okiełznaniu niesfornych suchych kosmyków, a także plątania się włosów. Jest to jeden z tych produktów po nałożeniu którego czujemy, że wnika on we wnętrze włosa, głeboko go odżywiając, a nie jedynie natłuszcza bądź wygładza go od zewnątrz. Produkt do wypróbowanie dla każdej dziewczyny dbającej o włosy. Dodatkowo ma świetny, naturalny skład, piękny zapach i jest bardzo wydajny. Cena regularna to ok. 10 funtów za 326 ml.

4.       Garnier Ultimate Blends Maple Healer – odżywka, którą dobrze znaacie z mojego bloga. Bardzo mocno nawilża włosy, odżywia, dodaje blasku. Bardzo ją polubiłam i często po nią siegam. Cena regularna to ok. 4 funty za 400 ml.

5.       Sylveco Odbudowujący Szampon Pszeniczno – Owsiany – pierwszy szampon do włosów od Sylveco jaki miałam okazję wypróbować. Urzekł mnie pięknym zapachem i działaniem na włosy. Moje cienkie włoski po każdym użyciu tego produktu wydawały się dużo grubsze, sztywniejsze, mocne, mniej się przetłuszczały. Ogromnym minusem jest mała wydajność szamponu – na moje długie włosy musiałam zużyć ogromne jego ilości, albo kombinować z różnymi metodami rozwadniania produktu. Ogólnie fajny produkt polecam zwłaszcza posiadaczkom cienkich, bądź przetłuszczających się włosów. Cena  ok. 5 funtów za 300 ml.

6.       Alpecin Caffeine Shampoo – szampon na porost włosów, który w moim przypadku zdziałał niewiele. Nie zauważyłam ani szybszego porostu włosów, ani mniejszego wypadania. Dodatkowo niesamowicie irytował mnie męski zapach specyfiku, który utrzymywał się na włosach. Skład także nie zachwyca. Wiem jednak, że wiele osób chwali go i poleca, także warto wypróbować na sobie. Cena ok. 5,5 funtów za 250 ml.

Specyfiki do ciała

7.       Żele pod prysznic Palmolive – wszystkie żele pod prysznic Palmolive z tej serii pokochałam za ich piękny zapach, najbardziej podoba mi się czekoladowy, waniliowy jest też niczego sobie, a obecnie testuję miętę. Żle są bardzo gęste, mocno się pienią, średnio wydajne. Fajny umilacz kąpieli. Cena to ok. 1 funt za 250 ml.

8.       Nivea Pearl&Beauty – jeden z tych dezodorantów, który u mnie świetnie się sprawdza przez cały czas. Z przyjemnością do niego wróciłam po eksperymentach z naturalnymi dezodorantami. Cena ok. 2 funty za 400 ml.

9.       Tołpa dermo body cellulite – kosmetyk w saszetce, która wystarcza na dwa użycia. Żel ma gęstą konsystencję i mini drobinki wewnątrz, które przyjemnie masują skórę, nie drapią, nie drażnią. Zapach specyfiku nie jest nachalny. Po użyciu skóra jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Co do tego czy pomaga na cellulit to jednak dwa użycia uważam za niewystarczające, żeby to ocenić. Cena to ok. 2,5 zł.

10.   Avon Advanced Techniques Heat Infusion Treatment – jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym produktem, nie za często korzystam z kosmetyków do włosów od Avon. Ten treatment jest łatwy do wykonania, a efekty na moich włosach utzrymują się przez ok. tydzień. Po jego użyciu włosy są gładkie, łatwo się rozczesują i pięknie błyszczą. Polecam. Cena to ok. 2 funty za 4, 10 ml. Tubki.

11.   YSL Black Opium – próbka jednych z nowszych perfum od YSL zachęciła mnie do kupna całej buteleczki, a jednak po dłuższym czasie używania stwierdzam, że czas trwałości tych perfum jest zdecydowanie za krótki (ja czuje je ok 1 godz. od użycia). Szkoda, bo w samym zapachu się po prostu zakochałam: zmysłowy, kobiecy, uwodzicielski, zwraca uwagę. Jeśli znacie jakieś podobne perfumy, będę bardzo wdzięczna za polecenie. Cena od 50 funtów za 30 ml do 91 za 90 ml.

Produkty do twarzy


12.   Antipodes Juliet żel do mycia twarzy – o tym kosmetyku pisałam dla Was pełną recenzję tutaj.

13.   Bioderma Hydrabio, sprej, mgiełka z filtrem SPF30 – o  tym kosmetyku pisałam dla Was tutaj, pod koniec wpisu. Produkt Bioderym świetnie się u mnie sprawdzał latem, zwłaszcza tego roku, gdy poddawałam się zabiegom na skórę. Miałam go ze sobą w torebce cały czas i przed każdym wyjściem na słońce spryskiwałam twarz. Taka forma aplikacji jest szybka i wygodna. Dużo bardziej przystępna niż smarowanie się kremem. Bardzo polecam ten produkt, który był chyba pierwszym tego typu specyfikiem na rynku, a także inne spreje z filtrem. Nie najlepiej się jednak sprawdza nałożony na makijaż, gdyż skóra się bardzo po nim świeci. Ostrzegam też przed atomizerem, który ma bardzo słabe ciśnienie : ) Koszt ok. 10 funtów za 50 ml.

14.   Zoeva Graphic Brows w kolorze Arsenic – o kredce pisałam dla Was tutaj. Żel do brwi niestety zgibił mi się podczas podróży. Kredka bardzo fajnie sprawdziła mi się niemal do samego końca, czego nie mogę powiedzieć o opakowaniu. Wielokrotne zamykanie i otwieranie spowodowało, że skuwki się wyrobiły i popękały, przez co nie mogłam zamknąć kredki. Produkt jednak szczerze polecam. Cena 7,5 funtów.

15.   Chusteczki do twarzy Tami – produkt, który poznałam dzięki zaglądaniu na Wasze blogi. Suche, bawełniane chusteczki do wycierania twarzy sprawdziły się u mnie znakomicie. Są jednorazowe, bardzo miękkie i znacznie delikatniejsze niż papierowy ręcznik, którego zazwyczaj używam. Świetnie absorbują wilgoć. Używałam przy każdym demakijażu i korzystałabym z nich dalej gdybym znalazła je gdzieś w UK. Cena to ok. 6 zł za 30 sztuk.

16.   Płatki kosmetyczne Cien – po płatki z Lidla sięgam bardzo często. Są bardzo dobrej jakości i mają dobrą cenę. Nie mam im nic do zarzucenia, nie rozpadają się się, są odpowiednio duże i grube. Cena to ok. 1 funt za opakowanie 140 szt.

17.   Płatki Kosmetyczne Tami – płatki kosmetyczne od Tami nie zachwyciły mnie tak jak wyżej wspomniane chusteczki. Rozwarstwiały się, pozostawiały włókna na twarzy. Nie wróciłabym do nich. Cena ok. 6 zł za 80 szt.

Uff I to tyle moich zużyć z ostatnich dwóch miesięcy. Miałyście jakiś z tych produktów, co o nich sądzicie?

Pozdrawiam serdecznie
Joanna

You Might Also Like

5 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU