Nowości Makeup Revolution London. Chocolate Elixir, Soph i Chocolate Rose Gold. Którą wybrać dla siebie?

20:24:00

Witajcie Kochani!

                Zapewne pamiętacie moje niedawne wpisy z nowościami od Makeup Revolution – paletkami: Chocolate Elixir, Soph i Chocolate Rose Gold? Potestowałam je przez kolejne 3 miesiące i wiedząc, że w Polsce są teraz nowościami, pomyślałam, że fajnie byłoby stworzyć wpis, ułatwiający decyzję osobom zaiteresowanym, a chcącym wybrać tylko jeden z produktów. Paletki oceniłam według różnych kategorii, a na koniec zdradziłam, która jest moim osobistym faworytem. Jeśli jesteście ciekawe jak się sprawowały, którą lubię najbardziej i dlaczego to zapraszam na wpis.


                Paletki oceniałam stosując tylko jedną do wykonania całości makijażu.

1.       Jesteś fanką matu, perły, satyny czy folii?

Pierwsza z kategorii wydaje się bardzo oczywista, warto jednak zwrócić na nią uwagę. Jeśli jesteś fanką matowych cieni najlepszym wyborem będzie dla Ciebie paletka Chocolate Elixir, która ma ich aż 12 spośród 16 zawartych w palecie. To bardzo dużo jak na czekoladki Makeup Revolution, w których zazwyczaj liczba cieni matowych i perłowych jest taka sama.
Dla fanek paletek z odrobiną i matu i błysku najlepszym wyborem byłaby paletka Soph, w której cieni matowych jest 14 z 24. Pozostałe to piękne satynowe odcienie w tym dwa, bardzo niespotykane i efektowne  duochromy.
Ostatnią z paletek, Chocolate Rose Gold zostawiam natomiast dla fanek błysku, a konkretnie cieni foliowych, których znajdziemy w tej palecie aż 6, poza tym 2 cienie satynowe i 8 matów. Tej paletki nie może przegapić żadna makijażowa sroka. Cienie foliowe znajdujące się w niej, różnią się nieco od tradycyjnych perłowych, bądź satynowych cieni do których przyzwyczaiła nas marka Makeup Revolution. Te przypominają prasowane pigmenty, mają wrażenie mokrych, a nałożone na powiekę zachowują się bardziej jak pigment niż cień.

2.       Paletka uniwersalna czy trendy?

To z pozoru niestotne pytanie warto sobie zadać, zwłaszcza jeśli kupujemy paletkę z założeniem korzystania z niej dużo, bądź przez długi okres czasu. Obecnie panującym makijażowym trendem jest moda na ciepłe, jesienne odcienie. Królują czerwienie, róże, rudości, pomarańcze i ciepłe brązy. Niestety tak już jest z trendami, że nie trwają wiecznie i czasami warto postawić na produkt uniwersalny, który najzwyczajniej w świecie nie wyjdzie z mody. Spośród moich trzech nowości, najbardziej uniwersalną paletką jest Soph. Paletka Chocolate Elixir to w mojej ocenie mieszanka klasyki i trendów. Natomiast Chocolate Rose Gold zdecydowanie zapisuje się wśród obecnych makijażowych trendów.

3.       Funkcjonalność paletki.

Ile i jakie możliwe makijaże możemy wykonać daną paletką. Czy posłuży nam do makijażu dziennego, wieczorowego, smoky eye? Czy dałybyśmy radę wykonać nią makijaż na uroczystość taką jak ślub czy chrzciny? Czy nadaje się do pracy, na randkę, na spotkanie z przyjaciółmi? A może wyczarujemy za jej pomocą niepowtarzalne, oryginalne makijaże? I tutaj znów pierwsze miejsce zajmuje paletka Soph, bo przy jej użyciu wykonamy, każdy wyżej wspomniany look. Paletki Chocolate Rose Gold i Chocolate Elixir oceniłabym w tej kategorii ex aequo. Chocolate Elixir daje bardzo dużo możliwości, jednak dla mnie osobiście (a musicie wiedzieć, że jestem ogromną makijażową sroką) brakuje w niej tego czegoś ekstra, w postaci, co najmniej jednego niespotykanego, satynowego, foliowego cieniabądź duochromu. Chocolate Rose Gold jest zdecydowanie stworzona po to aby błyszczeć. Bez problemu stworzymy za jej pomocą piękne, kolorowe makijaże, na wieczór, większe wyjścia, w arabskim stylu, wieczorowe, smoky. Gorzej będzie z dziennym makijażem choć nie jest to zupełnie wykluczone.

4.       Trudność pracy z cieniami.

Tutaj oceniałam to jak cienie się nakładają, trzymają powieki, rozcierają i łączą ze sobą. Zdecydowanie najłatwiejsza w pracy jest paletka Soph, gdzie z żadnym z cieni nie miałam większych problemów. Drugie miejsce należy zdecydowanie do paletki Chocolate Rose Gold, której jedynym minusem jest obsypywanie się pigmentów/cieni foliowy przy aplikacji. Rozumiem jednak, że taka już natura folii, że najzwyczajniej w świecie nie dałoby się ich nałożyć, bez osypania się okruszków. Z Chocolate Elixir pracowało mi się najgorzej, już od samego początku miałam problemy z dwoma kolorkami (Latte i Pumpkin), które są bardzo toporne, nie da się ich nabrać na pędzelek, trudno nałożyć je tak żeby w ogóle trzymały się powieki oraz połączyć z innymi cieniami w paletce. Z pozostałymi cieniami nie miałam, aż takich problemów, jednak ich rozcieranie i budowanie nie szło tak gładko jakbym sobie tego życzyła.

5.       Trudność pracy z kolorami.

Jak wiadomo cienie, mimo iż, zazwyczaj pozwalają stworzyć piękne makijaże, niestety czasami wymagają większych umiejętności, uwagi i lepszej techniki. Brak tych ostatnich sprawi, że zamiast pięknego makijażu, będziemy wyglądać na zmęczone, zaspane, albo starsze. Wśród trzech nowości MUR najtrudniejszą dla mnie okazała się paletka Chocolate Elixir z jej różami i czerwienią. Te kolorki bardzo kuszą, bo pięknie podkreślają (w moim wypadku) niebieską (ale także np. zieloną) tęczówkę oka. Niestety gdy nie zwrócimy uwagi na szczegóły (np. brak jasnej kredki na linii wodnej, niedostatecznie ukryte zaczerwienienia w innej okolicy twarzy, widoczny wyprysk) to zafundujemy sobie makijaż, który sprawi, że będziemy wyglądać niekorzystnie, a mankamenty naszej buzi zostaną podkreślone. W przypadku paletki Chocolate Rose Gold, mimo, że także ma sporo róży i czerwieni, makijaż zazwyczaj obroni się przyciągającym oko błyskiem. Najłatwiejszą zaś w pracy okazała się paletka Soph, która oferuje tak dużą liczbę odcieni, że każdy makijaż da się jakoś uratować.

6.       Trwałość cieni.

Na koniec zaś kwestia trwałości cieni, i ich wytrzymalości w ciągu dnia. Tutaj zwycięża paletka Chocolate Elixir, której cienie są bardzo trwałe i bez porządnego demakijażu się ich nie pozbędziemy. Cienie w pozostałych paletkach również są trwałe, jednak te perłowe, satynowe bądź foliowe z czasem tracą na intensywności i nie utrzymyją się tak dobrze jak maty.

A którą ja pokochałam?

Z całej trójki najbardziej pokochałam paletkę Chocolate Rose Gold. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczone marką MUR, której udało się stworzyć prasowane pigmenty tak dobrej jakości. W makijażu uwiebiam błysk, kolor i oryginalność, stąd wybór nie mógł być inny.

A Wy czy kupiłyście którąś z nowości MUR albo planujecie zakup? Na co zwracacie uwagę przed zakupem paletki? Wybieracie te bezpieczne, uniwersalne czy lubicie podążać za trendami?

Pozdrawiam serdecznie

Joanna 

Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą Waszą aktywność staram się odwdzięczyć :) Jeśli chcesz, żebym odpowiedziała na Twój komentarz zostaw komentarz z opcją replay, w innym przypadku nie zawsze mam możliwość odpowiedzi. Dziękuje :)

You Might Also Like

15 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU