„Zapisane w wodzie” czy „Za zamkniętymi drzwiami” ? Który z thrillerów lepszy?

16:50:00

Witajcie Kochani!

            Ostatnio w moje łapki trafiły dwa bardzo popularne, chętnie czytane i polecane thrillery książkowe i bestsellery: „Zapisane w wodzie” P. Hawkins i „Za zamkniętymi drzwiami” B.A. Paris. Muszę przyznać, że od obu tytułów nie łatwo było mi się oderwać, a przedstawione w nich historię okazały się być głębsze i bardziej zaskakujące niż mi się początkowo wydawało. W dzisiejszym poście podzielę się z Wami moimi wrażeniami po lekturze i mam nadzieję ułatwię Wam odpowiedź na pytanie po którą z nich sięgnąć najpierw. Zapraszam serdecznie.




Paula Hawkins „Zapisane w wodzie”
Wydawca:       Świat Książki
Liczba stron:   368
Cena: 36,90 zł

„Alec, obudź się. Obudź się! Nel Abbott nie żyje. Znaleźli ją w wodzie. Skoczyła”.


„Julio, to ja. Musisz oddzwonić. Oddzwoń. Proszę. To ważne. Oddzwoń, jak tylko będziesz mogła, dobrze? Chcę… To ważne”.


Nel Abbott umiera. Skoczyła. Tak mówią mieszkańcy Beckford leżącego na północy Wielkiej Brytanii. Miasteczka klaustrofobicznego, mrocznego, sennego i jak się z czasem okazuje skrywającego niejedną tajemnicę. Domem dla wielu osobliwych postaci i pytań pozostawionych bez odpowiedzi, a także Topieliska, które pochłonęło niejedno kobiece życie.Mieścinie w której można pozbyć się kłopotliwych kobiet.
Śmierć siostry zmusza Julię do powrotu do tego przerażającego i odludnego zakątka świata. Jules nie wierzy w samobójstwo siostry. Tym bardziej mając świadomość tego, że śmierć Nel była na rękę niektórym mieszkańcom Beckford. Jej podróż to nie tylko poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o prawdziwą przyczynę zgonu Nel, to także wyprawa w głąb duszących, długo ukrywanych, traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Rozwikłanie zagadki śmierci Nel Abbott okazuje się trudnym i mozolnym zadaniem. Podążając drogą do prawdy zmierzyć trzeba się bowiem z ujawnieniem wielu skrzętnie ukrywanych, niewygodnych, brudnych sekretów mieszkańców Beckford, a także znajdującego się w nim Topieliska. Tajemnice te niczym rosnące na dnie Topieliska wodorosty, wyłaniają się z głębin i coraz ciaśniej oplatają szyję związanych nimi bohaterów powieści, ciągnąc ich bezlitośnie na dno.

Muszę przyznać, że druga książka P. Hawkins pochłonęła mnie równie mocno jak jej literacki debiut „Dziewczyna z pociągu”. Już od pierwszej strony dałam się porwać złowrogiemu klimatowi Beckford i Topieliska. Dla akcji „Zapisane w wodzie” Paula Hawkins wybrała lokalizację przyprawiającą o gęsią skórkę. Dosłownie! Dodatkowo stworzyła genialną, przerażającą, a zarazem intrygującą historię tego miejsca, dawkowaną czytelnikowi krok po kroku, w miarę zagłębiania się w lekturę powieści. Podobnie jak przy „Dziewczynie z pociągu” mamy tutaj do czynienia z mnogą narracją, zarówno w pierwszej jak i trzeciej osobie, a także z tzw. narratorem niewiarygodnym. W recenzjach książki zetknęłam się z krytyką narracji prowadzonej z punktu widzenia wielu (wydaje mi się, że aż 12 bohaterów), gdyż wprowadza to zamęt i utrudnia podążanie za głównym wątkiem powieści. Osobiście takie rozwiązanie podobało mi się, chociaż nie obraziłabym się gdyby autorka bardziej rozwinęła losy jedynie głównych bohaterów powieści, tak jak to zrobiła w „Dziewczynie pociągu”, przez co moglibyśmy jeszcze lepiej poznać i zrozumieć ich historię , postępowanie, mroczne zakamarki psychiki. Narrator niewiarygodny bywa irytujący, jednak sprawia, że mamy do czynienia z wieloma zwrotami akcji i zmianą sposobu patrzenia na bohaterów powieści, co dodaje pikanterii lekturze. Podobnie jak w debiutanckiej powieści, także w „Zapisane w wodzie” bardzo ciężko jest czytelnikowi utożsamić się, ba nawet polubić którąkolwiek z postaci. Niemal każda z nich jest na swój sposób irytująca, odrzucająca, słaba. A jednak wszystkie one razem tworzą niesamowity, staranie nakreślony obraz małomiasteczkowej społeczności. Tępo akcji powieści nie jest szybkie, momentami przeciąga się zbytnio i bywa nużące. Nie do końca trzyma czytelnika w napięciu, a jednak wyłaniające się wątki poszczególnych postaci sprawiają, że od książki trudno się oderwać. Rozwiązanie zagadki kryminalnej bardzo ciekawe i nie łatwe do przewidzenia.

W „Zapisane w wodzie” podobnie jak w „Dziewczynie z pociągu” odnalazłam drugie dno. Tym razem autorka zmusza nas do rozważań o wpływie zdarzeń z przeszłości na nasze życie, osobowość, teraźniejszość. Nigdy nie możemy być pewni kiedy złowrogie macki dawnych kolei losu wyłonią się z głębin, oplotą nas ciasno i zaczną ciągnąć na dno. Nasze historie, ukrywane w zakamarkach pamięci potrafią zmącić sposób w jaki postrzegamy naszych najbliższych i kształtujemy siebie samych. Niekiedy determinują nas tak mocno, że mimo czasowej odległości liczonej w dziesiątkach lat, nadal wybieramy dany sposób postępowania tylko ze względu na dawne uczynki. Dodatkowo duszone przez lata w naszych głowach, rosną do niewyobrażalnych rozmiarów, przybierają złowieszcze kształty odległe od tych, które miały miejsce w rzeczywistości. Od duszących pętów sekretów i przeszłości można się jednak wyzwolić. Sposób jest bardzo prosty: komunikacja, rozmowa, prawda i odwaga by ją wyznać.  
   

Dalsza część wpisu, o „Za zamkniętymi drzwiami” B.A.Paris tutaj (klik klik).  

Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą Waszą aktywność staram się odwdzięczyć :) Jeśli chcesz, żebym odpowiedziała na Twój komentarz zostaw komentarz z opcją replay, w innym przypadku nie zawsze mam możliwość odpowiedzi. Dziękuje :)

You Might Also Like

4 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU