Projekt denko – czerwiec/lipiec 2017. Zużycia miesiąca.

20:28:00

Witajcie Kochani!

                W czerwcu i lipcu udało mi się nazbierać sporo pustych opakowań po kosmetykach, część z nich dobrze znacie z mojego bloga, część to produkty zupełnie nowe. Bez zbędnego gadania przejdę więc do wakacyjnych mini recenzjiJ Zapraszam!




Zacznę od dobrze znanych produktów o których napisałam już dłuższe wpisy:
1. Ultraplex Regenerator - krok 3 w pielęgnacji Ultraplex. W tym wpisie wrzuciłam wszystkie moje przemyślenia o tym produkcie, jak i całej kuracji. Czy kupię ponownie? Właśnie teraz czekam na przesyłkę zawierającą ten produkt. Niska cena, ok 3,5 funtów/150 ml. Gorąco polecam wypróbować:-)

2. Odżywką Pantene Pro-V Colour Protect and Smooth – odżywki Pantene Pro-V przewijają się od czasu do czasu w mojej pielęgnacji, a jednak nie potrafię zapałać do nich jakąś gorącą miłością. Podobnie było z wersją Colour Protect and Smooth. Cena ok. 2 funtów/400 ml.
3. Veet Spray ona hair Removal Cream – mam słabość do tego produktu marki Veet. Lubię po niego sięgać zwłaszcza latem, bo wystarczy dosłownie chwilka żeby pozbyć się włosków – spryskujemy depilowane miejsce, czekamy 5 minut, zmywamy i gotowe. Jego minusem jest spora cena i bardzo mała wydajność. Poza tym gdy przypadkowo spryskamy nim wannę lub podłogę w łazience, to trzeba uważać, żeby się nie poślizgnąć, gdyż produkt tworzy bardzo śliską i dość dobrze utrzymującą się powierzchnię na wszystkim z czym ma styczność. Cena to 6 funtów/200 ml.
4. Jantar kuracja na gorąco z wyciągiem z bursztynu – moje wrażenia z kuracji Jantar w tym wpisie. Cena ok. 2 funty.
5. Nivea Double Effect Eye Makeup Remover – produkt, który regularnie gości na blogu i mojej toaletce. Do tej pory był moim ulubionym kosmetykiem do demakijażu oczu, od jakiegoś czasu udaje mi się obchodzić bez niego, bo zastąpiłam go mincelem z Sylveco. Bardzo dobry produkt. Cena 2,5 funta/125 ml.
6. Sukin Hydrating Mist Toner – o kosmetykach Sukin osobny post stworzyłam dla Was tutaj. Tam też znajdziecie moje zdanie o tym toniku. Cena 7,95/125 ml.
Przejdźmy więc do produktów, które w denkach się nie pojawiły:

1. Joanna Rzepa – ta wcierka od Joanny spodobała mi się znacznie bardziej niż jej poprzedniczka Power Hair. Delikatnie wpływa na porost, widać zmniejszone wypadanie włosów. Bardzo doceniam markę za stworzenie wygodnej w użyciu buteleczki, dzięki, której nie miałam najmniejszych problemów z aplikacją wcierki. Nie wiem czy do niej wrócę, gdyż na ten moment jestem totalnie zakochana we wcierce Banfi Lady, o której pisałam Wam w ostatnim włosowym wpisie. W każdym razie, jeśli macie okazję spróbujcie. Cena 2,5 funta/100ml.

2. Maskara Volume Million Lashes So Couture – tak, tak dobrze widzicie w końcu w denku na moim blogu pojawia się jakaś maskara. Jeśli chodzi o tusze do rzęs to bez bicia się przyznaję, że są to moje najulubieńsze kosmetyki, kupuję ich mnóstwo i zazwyczaj nie jestem w stanie zużyć wszystkich przed terminem przydatności do użytku. Z So Couture było inaczej. Tusz zachwycał mnie od chwili otwarcia do samego końca jego żywotności. Rzęsy pokryte tym tuszem wyglądają świetnie trzymają skręt, są rozdzielone, wydłużone i pogrubione.  Planuję stworzenie dłużej recenzji o nim, ze zdjęciami pokazującymi jak spisuje się w akcji. Tymczasem polecam. Cena 11 funtów/9ml.

3. Saiya Minerals Skin Balancing Toner - tonik/ naturalna woda kwiatowa z  ylang ylang. Tonik pachnie bardzo przyjemnie, delikatnie kwiatowo. Przetarcie nim skóry twarzy po myciu jest jak kojący dotyk. Minimalistyczny skład, maksymalny efeket. Bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem. Produkt udało mi się zakupić za jedynego funta. Saiya Minerals znaleźć można na Amazonie.

4. Exlusive Nourishing Soap with Rose Oil of Bulgaria – przyjemnie pachnące, miękkie mydełko. U mnie niestety zero efektu nawilżającego, a wręcz przeciwnie skóra wydawała się być po nim dość sucha. 100g/ w cenie ok. 5 funtów. Raczej do niego nie wrócę.

5. Charcoalogy Bamboo Soothing Face and Body Bar – to z kolei dość twarde mydło, bez jakiegoś specjalnego zapachu. Niestety pomimo zawartości masła Shea i wyciągu z ogórka, dość mocno wysusza moją skórę. Raczej do niego nie wrócę. Cena 2 funty/ 200 gr.

I tao już wszystkie moje zużycia ostatniego miesiąca. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Oczywiście dajcie mi znać, czy znacie któryś z tych produktów i co o nich sądzicie. A może udało Wam się dorwać coś fajnego w lipcu?

Pozdrawiam

Joanna

Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą Waszą aktywność staram się odwdzięczyć :) Jeśli chcesz, żebym odpowiedziała na Twój komentarz zostaw komentarz z opcją replay, w innym przypadku nie zawsze mam możliwość odpowiedzi. Dziękuje :)

You Might Also Like

5 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU