Moje włosy lipiec 2017. Testowanie nowości Jantar, Garnier, Banfi, Babyliss.Pielęgnacja włosów cienkich, niezbalansowanych, ze skłonnością do wypadania.

21:24:00

Witajcie Kochani!

Wracam do Was z co miesięcznym cyklem włosowym, a miesiąc lipiec w kwestii pielęgnacji czupryny minął mi pod znakiem testowania nowości. Pojawiło się u mnie ich całkiem sporo- część z nich to także nowości sklepowe, część to nowości jedynie dla mnie, jednak myślę, że wszystkie są na tyle ciekawe, że zainteresują każdą fankę dbania o urodę włosów. Osobiście uwielbiam odkrywanie nowych produktów dlatego mam nadzieję, że wpis będzie interesujący także dla Was ;) Zapraszam serdecznie :)





1.Farmona  Jantar - kuracja na gorąco z wyciągiem z bursztynu do włosów suchych i łamliwych.
Myślę, że niemal każda włosomaniaczka zdążyła już przetestować na sobie najnowszą kuracje od Farmony i wyrazić swoją opinię. Do mnie to cudo trafiło dopiero teraz. Początkowo planowałam przygotować osobny wpis o kuracji na gorąco Jantar, ale niestety moje plany pokrzyżowała ...zaskakująco mała zawartość produktu. Zamówiłam tylko jedno opakowanie kuracji i okazało się, że nie mam najmniejszych szans na pokrycie całości włosów maską...co mnie nieco rozczarowało. Po krótce jednak opiszę o co chodzi w kuracji i jak ja sobie z nią prowadziłam. Kuracja na gorąco Jantar składa się z regenerującej maski olejowej, którą podgrzewamy w gorącej wodzie. Rozgrzaną nakładamy na włosy. Jak wspomniałam u mnie 17 ml produktu okazało się niewystarczające, więc dodałam troszkę maski Kallos Cherry. Produkt trzymamy na włosach pod plastikowym czepkiem (znajdziecie go w zestawie) przez ok. 20 min. Zmywamy wodą i dołączonym do zestawu szamponem nawilżającym. Kolejnym krokiem nałożenie na włosy balsamu wygładzającego. Balsam rozprowadzamy na mokrych włosach i w zależności od ich aktualnego stanu albo go spłukujemy albo pozostawiamy bez spłukiwania.
Muszę przyznać, że po użyciu tej kuracji (zmieszanej delikatnie z maską Kallos) moje włosy wyglądały naprawdę świetnie, były sprężyste, miękkie i wygładzone.  Nie mam problemu z formą opakowania produktu, choć wiem, że dla wielu osób saszetki mogą okazać się problematyczne. Zapach, konsystencja, sposób użycia produktu jak najbardziej na plus. Niestety jednorazowo musiałabym zakupić dwa opakowania produktu (zwłaszcza maski), co przy jego bardzo małej pojemności średnio się kalkuluje. Niełatwo też u mnie z dostępnością tej kuracji, także nie wiem czy ją powtórzę. Jeśli jednak macie krótsze włosy (powiedzmy takie sięgające ramion)to wypróbujcie na sobie tą kurację, bo efekty są naprawdę dobre.


2. Garnier Ultimate Blends Coconut – szampon i odżywka z wodą kokosową i aloesem, odżywka z mleczkiem kokosowym i olejkiem z orzechów makadamia.
                Produkty do włosów Garnier Ultimate Blends należą do moich ulubionych i z ogromną ciekawością sięgam po nowości marki. Ostatnio pojawiły się trzy nowe linie z kokosem, z czego zaopatrzyłam się w trzy produkty spośród dwóch z nich: szampon i odżywka z wodą kokosową i aloesem, odżywka z mleczkiem kokosowym i olejkiem z orzechów makadamia.
Seria z wodą kokosową i aloesem dedykowana jest posiadaczkom włosów normalnych, suchych i odwodnionych. Składniki zawarte w produktach tj. woda kokosowa i aloes mają na celu nawilżenie włosów bez ich obciążania. Szampon i odżywkę z tej serii moje włosy bardzo polubiły. Rzeczywiście oba produkty bardzo fajnie nawilżają włosy, a dodatkowo sprawiają, że rozczesują się one niezwykle łatwo. Włosy nie są po nich obciążone, a jednak nie brakuje im nawilżenia. Produkty nie zawierają sylikonów. Są bardzo dobrym wyborem na gorące letnie dni, gdyż włosy pozostają świeże na dłuższy czas. Uwaga dla osób wyczulonych na obecność alkoholu benzylowego w składzie, bo zarówno szampon jak i odżywka zawiera go w sobie! Co prawda na samym końcu składu, a jednak jeśli wasze włosy tego składnika nie tolerują warto o tym wspomnieć przed zakupem. Na moich włosach nie zauważyłam jak na razie żadnego wysuszającego działania tych kosmetyków, dam znać jeśli takowe się pojawi.



Odżywkę z mleczkiem kokosowym i olejem z orzechów makadamia stosowałam nieco rzadziej, gdyż produkt jest mocnej nawilżający i łatwiej nim obciążyć włosy zwłaszcza latem. Odżywka wyróżnia się przepięknym zapachem i ma bardzo przyjemną gęstą kremową konsystencję. Dość mocno nawilża włosy i może je obciążyć. Przyjemny produkt, z pewnością częściej będę po niego sięgać w chłodniejsze dni, bądź gdy włosy będą potrzebować dodatkowego nawilżenia. Podobnie jak dwa poprzednie również zawiera Benzyl alkohol w składzie.
3. Wcierka Lady Banfi Herbária Zrt.


                Po bardzo dobrych doświadczeniach z wcierką Banfi sięgnęłam po kolejny węgierski produkt marki Herbaria czyli wcierkę Lady Banfi. Wcierka podoba mi się bardziej od wersji tradycyjnej. Jej zapach jest mniej intensywny, na włosach jest niewyczuwalny. Wcieka ma też inny, jaśniejszy i bardziej żółty kolor. Aplikuję ją za pomocą opakowania po wcierce Joanna Power Hair, następnie robię masaż głowy urządzeniem do masażu z Aliexpress. Nie spłukuje. W przeciwieństwie do wersji tradycyjnej po użyciu tej nie czuję na głowie mrowienia. Nie jestem jeszcze w stanie ocenić jej wpływu na wzrost włosów, jednak po wersji tradycyjnej zauważyłam przyspieszenie wzrostu włosów, więc wiąże z nią spore nadzieje.
4. Babyliss Curl Pods – sylikonowe termoloki.
                Termoloki od Babyliss zwłaszcza te w wersji sylikonowej miałam na oku od dłuższego czasu. Obietnice producenta odnośnie tego produktu są niezwykle kuszące. Specjalnie zaprojektowane, sylikonowe termoloki mają ograniczyć trudy użytkowniczek do absolutnego minimum. Wałki stworzone zostały w taki sposób, żeby przy ich użyciu nie było konieczności sięgania po klipsy bądź wsuwki – najzwyczajniej w świecie po nawinięciu włosów na wałek zamyka się je jednym kliknięciem. Dzięki materiałowi z którego są wykonane curl pods nagrzewają się bardzo szybko – wystarczy pięć minut, szybko też oddają ciepło sprawiając, że mamy otrzymać cudne loki najszybciej jak tylko się da. Stworzona w ten sposób stylizacja ma przetrwać długie godziny.

                Produkt mam od niedawna i dopiero zaczynam go testować. Jak na razie mam mieszane uczucia. Rzeczywiście zabawa z termolokami jest bardzo prosta i szybka. Nagrzewają się błyskawicznie, nakładanie ich na włosy jest łatwe i bezproblemowe, nie ma mowy o poparzeniu się albo użeraniu z klipsami, bądź wałkami, które wplątują się we włosy. Produkt jest też bardzo higieniczny i łatwy do czyszczenia, a opakowanie na termoloki wygodne w użyciu (chociaż muszę przyznać, że jak na produkt w tej cenie plastik z którego jest stworzone mógłby być lepszej jakości). Wątpliwości mam do czasu trzymania ciepła przez curl pods gdy znajdą się już na włosach. W moim przypadku ostygły w ciągu maksymalnie 10 minut, przez co włosy nie ułożyły się dokładnie tak jak bym tego chciała. Trwałość loków też nie była zbyt długa. Urządzenie będę testować dalej. Dajcie mi znać czy chcecie wiedzieć więcej na jego temat, wówczas z pewnością napiszę dla Was dłuższą recenzję.

A Wy po jakie nowości sięgnęłyście ostatnio? A może w Wasze rączki wpadły jakieś ciekawe urządzenia do stylizacji włosów?
Dajcie znać w komentarzach.


Pozdrawiam serdecznie
Joanna

You Might Also Like

2 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU