Clinique Pretty Easy – hit Internetu pod lupą.

21:14:00

Witajcie Kochani!

                Kiedy kupuje jakiś kosmetyk z wyższej półki cenowej muszę być całkowicie przekonana, że moje pieniążki nie zostaną wyrzucone w przysłowiowe błoto. Zakup taki jest poprzedzony co najmniej kilkutygodniowym oglądaniem produktu w akcji na kanałach ulubionych youtuberek, przeglądaniem blogowych postów i opinii w sieci. Gdy jakiś kosmetyk cieszy się mianem Internetowego hitu moje wymagania w stosunku do niego szybują ponad niebiosa. Jeśli bowiem coś jest polecane przez wszystkich nie może być przecież złe. Niestety bywa i tak, że taki kosmetyk nie zachwyci, a co gorsze okaże się dla nas niewypałem. Dziś pod lupą słynny eyeliner Pretty Easy i moja opinia o nim. Zapraszam serdecznie.


               

  Od momentu gdy zobaczyłam eyeliner Pretty Easy od Clinique wiedziałam, że bardzo ale to bardzo chciałabym stać się jego posiadaczką. Jak sama nazwa wskazuje kosmetyk mam nam pomóc w łatwy sposób stworzyć piękną, cienką kreseczkę na oku. Te z Was, które kreski malują pewnie wiedzą jaką ta czynność czasem może być udręką i jak bardzo nieocenionym pomocnikiem jest w takich sytuacjach dobry eyeliner.

                Zakup jego okazał się nie łatwy. Kosmetyk w bardzo krótkim czasie stał się prawdziwym hitem, a co za tym idzie bestsellerem wyprzedanym w większości drogerii. I tak polowałam na niego przez dłuższy czas, aż w końcu…po prostu się poddałam. Nawinął mi się pod rękę podczas ostatnich zakupów w sklepie bezcłowym i stwierdziłam czemu nie. Zapłaciłam za niego 17 funtów, czyli nieco mniej niż w cenie regularnej (19,50 funtów), wciąż jednak dużo jak na eyeliner.

Pierwsze wrażenia z malowania były całkiem ok. Muszę przyznać, że jestem zatwardziałą anty fanką eyelinerów w pisaku. Te w żelu lub kałamarzyku uwielbiam. Te w pisaku zawsze jakoś dziwnie mi wysychały, ich aplikacja okazywała się kłopotliwa, próby potrząsania, lub wyciskania produktu pełzły na niczym. Z Pretty Easy początkowo nie było tego problemu. Produkt gładko sunął po powiece kreśląc bardzo precyzyjną, cienką kreskę. Aplikacja faktycznie dość łatwa, jednak sądzę, że jeśli chodzi o malowanie kreski na powiece liczy się nie tylko produkt, którego używamy, ale też nasze umiejętności i doświadczenie.

Kolor produktu wyglądał za to już średnio. Mam odcień black, a na powiece przyjmuje on kolor bliski ciemnobrązowemu, który niezbyt mi się podoba. Lubię bardzo mocny, czarny kolor kreski na powiece i kupując kolor black miałam nadzieję na czerń, stąd nutka zawodu.
Trwałość kosmetyku na powiece okazała się delikatnym rozczarowaniem. Ilekroć mam Pretty Easy na powiece w okolicach jaskółki pojawiają się jakieś mazy i plamki. Produkt rozmazuje się i nie ma szans, że przetrwa cały dzień, upał, bądź całonocną imprezkę.
Ale najgorsze przyszło po dosłownie kilku użyciach Pretty Easy, a dokładnie czterech. Po otwarciu pędzelek produktu był suchy i rozczapierzony, a włoski za żadną cenę nie chciały powrócić na swoje miejsce. Nie wiem dlaczego tak się stało, gdyż produkt przechowywałam prawidłowo zabezpieczony skuwką. Jak możecie przypuszczać malowanie tym eyelinerem dalekie było od łatwości. Wręcz przeciwnie okazało się bardziej upierdliwe niż każdy inny eyeliner jakiego kiedykolwiek używałam. Mimo wielu prób ułożenia włosków pędzelka z powrotem w jedność zawsze znajdzie się jeden lub kilka włosków, które odstają i po prostu przeszkadzają w malowaniu. Niestety jak dla mnie jest to ogromna wada i niestety nigdy nie będę w stanie polubić tego produktu.
Oczywiście eyeliner ma swoje plusy. Rzeczywiście malowana nim kreska jest cieńsza, niż każdym innym eyelinerem, który do tej pory wypróbowałam. Na zdjęciach macie porównanie z moim ulubionym obecnie Miss Sporty. Forma pisaka jest też wygodna i pewnie gdyby nie rozczapierzające się włoski pędzelka to uznałabym ją za łatwą. Na tym jednak w moim odczuciu zalety produktu się kończą.
Dwie wewnątrzne kreski to eyeliner Pretty Easy, dwie zewnętrzne to Miss Sporty. Ciensze kreski malowane samym czubkiem pędzelka, dwie grubsze bokiem.

Podsumowując jestem rozczarowana eyelinerem Pretty Easy. Nie wiem czy to tylko mój egzemplarz okazał się jakościowo słabszy, czy wszystkie takie są. Jak dla mnie produkt nie wart swojej ceny i sławy. Jak widać nie wszystko co sławne w Internecie w realu się sprawdza.
Dajcie mi znać czy stosowałyście ten eyeliner i jak się u Was spisywał? Czy miałyście problem z rozczapierzaniem pędzelka i czy udało się Wam jakoś sobie z nim poradzić?
Pozdrawiam serdecznie
Joanna.

     

Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą Waszą aktywność staram się odwdzięczyć :) Jeśli chcesz, żebym odpowiedziała na Twój komentarz zostaw komentarz z opcją replay, w innym przypadku nie zawsze mam możliwość odpowiedzi. Dziękuje :)

You Might Also Like

5 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU