Rumunia - czy warto wybrać się tam na wakacje, część druga.

07:00:00

Witajcie Kochani!

           Przygotowując dla Was wpis o mojej wycieczce do Rumunii nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego jak dużo czasu pochłonie jego przygotowanie. Opis, wybór zdjęć, ich obróbka graficzna...miałam wrażenie, że to trwa wieki, a koniec końców i tak nie dam rady go opublikować. Udało się jednak i teraz jest czas na drugą część wpisu o mojej podróży do Rumunii (pierwsza tutaj). Tym razem kolejny piękny zamek, co nieco o jedzeniu i górach :)


             Po zwiedzeniu zamku Bran grzechem by było nie odwiedzenie miejscowości Bușteni.  To już typowo górska, mała miejscowość przywodząca na myśl nasze Zakopane. To doskonałe miejsc dla fanów wspinaczek, można tu zobaczyć między innymi Crucea Caraiman, czyli krzyż znajdujący się na szczycie góry, Babele i Sfinksa czyli naturalne skały w kształcie sfinksa i grzybów.  Niestety nie należę do fanów górskich wspinaczek, więc nie miałam okazji zobaczyć dwóch ostatnich, a krzyż podziwiałam tylko z dołu. Za to miejscowość Bușteni uważam jako idealne miejsce na relaks: świeże, czyste, górskie powietrze, przepyszne, lokalne jedzenie, cisza, spokój, bardzo przyjaźni mieszkańcy.

                Z Bușteni już tylko godzina drogi do najbardziej nowoczesnego zamku w Europie, prze malowniczo położonemu pałacu Peles (Castelul Peles). To właśnie to miejsce i ten zamek podobał mi się najbardziej. Otoczony górami, lasami, zielenią, położony przy potoku Peles zamek zachwyca zarówno swoim zewnętrznym wyglądem, pięknym ogrodem, jak i zaskakującym i przebogatym wnętrzem. Zamek Peles został zbudowany w 1873–1883 r. (wystrój zamku realizowano do 1914 r. ) i od innych tego typu budowli wyróżnia go przede wszystkim nowoczesność przejawiająca się między innymi w tym, że obiekt ten ma własny generator prądu czy klimatyzację. Wewnątrz między innymi sala kinowa, sala koncertowa, specjalny pokój do palenia sziszy, kolekcje dzieł sztuki, broni i zbroi, szkła, srebra i metalu, zegarów. Turnus po pierwszym piętrze zamku kosztuje 30 lei, natomiast całość, która obejmuje również prywatne kwatery to koszt 60 lei od osoby. Dodatkowo musimy zapłacić jeszcze 35 lei jeśli mamy ochotę robić zdjęcia wewnątrz. Przed rozpoczęciem zwiedzania trzeba również założyć…ochronki na obuwie. Gwarantuję Wam jednak, że warto obejrzeć prywatne kwatery zamku, bo dla mnie osobiście były one najciekawsze. Na zdjęcia wewnątrz się nie zdecydowałam, stąd muszą Wam wystarczyć jedynie te poniższe.

Jedzenie
Pomówimy o jedzeniu, oprócz mieszanki smaków, będziemy mieć okazję do zjedzenia lokalnego jedzonka, zwłaszcza tego z bazarków lub warzywniaków. Jest ono pyszne i moim zdaniem bardzo bliskie polskiemu jedzeniu, za którym na emigracji tęsknię najbardziej.  Tutejsze wędliny, kiełbaski, wyroby mięsne na grilla niewiele się różnią od polskich produktów. Zaskakujące było dla mnie to, iż ich cena jest wyższa niż w Polsce (ceny od 25 lei/kg w górę). Bardzo przypadły mi do gustu tutejsze serki, przypominają mi nieco nasze górskie specjały (w j. rumuńskim „bryndza” to po prostu „ser”), a kolejną ich zaletą jest niska cena (od 10 lei/kg). Na bazarkach można zakupić świeże mleko, warzywa, owoce, bądź też przetwory. Ich ceny są podobne jak w Polsce. W Rumunii możemy zakosztować dań, które świetnie znane są z naszych stołów, a jednak przygotowane w odmienny sposób np. gołąbki, zwane tam sarmale, to prawie nasze gołąbki, jednak zawijane w całe liście kiszonej kapusty, podobnie nadziewane papryczki, flaczki (ciorbă de burtă) lub rosół (supă de pui).


A co konkretnie jadłam?

Langosz (lángos)- to właśnie coś w rodzaju węgierskiego, ulicznego fast fooda. W wyglądzie przypomina nasze placki, ale smak jest zupełnie inny. Jego cena to 2-4 lei, w zależności od dodatków jakie wybierzemy np. szynka, ser. Bardzo sycąca i dość ciężka przekąska.

Kürtőskalács - przekąska na słodko, coś w rodzaju rolady z cienkiego i chrupkiego ciasta, obtoczona w orzechach. Bardzo smaczny deser.

Gulasz - nie można nie spróbować tego dania będąc w Transylwani, gulasze wywodzące się również z węgierskiej kuchni należą do ulubionych dań miejscowych. Ja skusiłam się na wołowy. Danie bardzo smaczne, jednocześnie dość ciężkie. Cena w restauracji to ok. 25 lei.

Bulz - to danie na ciepło z górskiego sera z polentą, podane z jajkiem na wierzchu. Danie przygotowuje się w specjalnym ceramicznym naczyniu. Bardzo serowe, smaczne, dość ciężkie. Cena to ok.17 lei.

Papanasi – pączki, naleśniki z białym serem i dodatkami. Cena ok. 12 lei. 

Kiełbaski wieprzowo-jagnięce, czyli mici lub mititei – maj to początek sezonu grillowego nie obyło się więc bez grillowania. Na pierwszy ogień poszły mici czyli kiełbaski wieprzowo- jagnięce, będące tutaj grillowym przysmakiem. Bardzo ciekawe w smaku, nieco jak kiełbaska, nieco jak kotlet mielony. Cena to ok 20 lei za pół kilograma.

Ceny

                Jak pewnie zauważyłyście, cały czas podaję ceny w rumuńskiej walucie. Tamtejszy lei jest bardzo bliski wartością naszej rodzimej złotówce. W stosunku do funta wypada od niej nieco gorzej, a jednak w wielu sklepach gdzie na metkach podane były ceny także w złotych były one takie same (np. 99 złotych i 99 lei). Ceny produktów i usług uważam za takie, które nie zrujnują portfela, bliskie tym jakie mamy w naszym rodzinnym kraju.

Rumunia kraj kontrastów – czyli krótkie podsumowanie

                Rumunia zapisze się w mojej pamięci jako kraj pełen kontrastów, które można zobaczyć dosłownie na każdym kroku. Mowa nie tylko o wspomnianym powyżej zderzeniu postkomunizmu z nowoczesnością. W Rumunii nie trudno o widoki takie jak nowoczesny samochód wymijający konną furmankę, rozpadające się domy stojące obok wielkich, pięknych willi, ogromne kościoły naprzeciwko barów o wątpliwej reputacji, cygańska rodzina spożywająca posiłek na przyczepie samochodu tuż przed luksusową restauracją. Cudowna przyroda i fatalne drogi :P

Czy mam ochotę tam wrócić?

Oczywiście, że tak! Po mojej pierwszej podróży czuję ogromny niedosyt. Z uwagi na ograniczony czas nie miałam okazji poznać tego kraju tak bardzo jak bym chciała. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się wybrać tym razem w okolice Bukaresztu i Morza Czarnego.

I na koniec dla Was jeszcze filmik promocyjny, gdzie zobaczyć możecie opisywane przeze mnie miejsca z innej perspektywy.



Jak podoba Wam się Transylwania? Czy myślałyście kiedyś o odwiedzeniu tego miejsca? A może odwiedziny macie już za sobą? Gdzie spędzanie lub chcecie spędzić swoje wakacje? Jakie miejsca polecacie?


Pozdrawiam serdecznie
Joanna

Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą Waszą aktywność staram się odwdzięczyć :) Jeśli chcesz, żebym odpowiedziała na Twój komentarz zostaw komentarz z opcją replay, w innym przypadku nie zawsze mam możliwość odpowiedzi. Dziękuje :)

You Might Also Like

10 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU