Moje włosy maj 2017 - okiełznałam platanie się włosów. Pielęgnacja włosów cienkich, niezbalansowanych, ze skłonnością do wypadania.

22:09:00


Patrząc w kalendarz nie mogę wręcz uwierzyć, że maj za nami i zbliżamy się do połowy roku 2017. Włosowo miesiąc maj upłynął mi na poszukiwaniu rozwiązania na problem plączących się włosów. I przyznam dumnie, że zadanie udało mi się wykonać chociaż nie obyło się bez obcięcia włosów. Ciekawe jakie produkty spisały się u mnie w maju? Zapraszam na wpis.



1. Zestaw Ultraplex od Laboratorium Kosmetycznego Joanna - o tym zestawie przygotowałam dla Was osobny post tutaj. Teraz czas na dodatkowe uwagi. Od chwili wykonania zabiegu minęły 4 tygodnie, a ja nadal wyczuwam jego pozytywny wpływ na moich włosach, chociaż znacznie słabszy od efektu wow odczuwalnego za raz po pierwszym użyciu systemu. W dalszym ciągu stosuję produkty podtrzymujące efekty czyli szampon i regenerator. Regenerator stosuje jak odżywkę po każdym myciu włosów, dlatego opakowanie jest już na wykończeniu. Szamponu mam jeszcze pół butelki. Zestaw Ultraplex towarzyszył mi na wakacjach. W momencie gdy wyruszam za granicę nie zabieram ze sobą wszystkich moich włosowych produktów, a pielęgnację ograniczam do niezbędnego minimum. Produkty od Joanny sprawdziły się na wyjeździe, bo ich pojemność za wyjątkiem szamponu, wynosi 100 ml i mniej, więc bez problemu można je zabrać ze sobą do samolotu. Ogólnie bardzo wysoko oceniam trwałość rezultatów po tej kuracji i wiem, że przy problemach z plątaniem włosów jest ona super pomocna. Szczerze i gorąco polecam sprawdzenie produktów na sobie, bo za niewielkie pieniądze możemy dać włosom mocnego, wygładzającego kopa.

2. Obcięcie końcówek i strzyżenie w kształcie litery U. Już w zeszło miesięcznym wpisie wspominałam Wam, że moje końcówki błagają o skrócenie, kuracja Ultraplexem, która na ziszczone końce niestety wiele nie zadziałała (zresztą na ten problem nie działa chyba nic oprócz nożyczek :P), a przekonała mnie jeszcze bardziej o tym, że pora wreszcie skusić się na ostre cięcie. Włosy skróciłam o mniej więcej 10 cm, najwięcej w ciągu ostatnich 3 lat. Zdecydowałam się też na zmianę strzyżenia na takie w literę U, które ostatnio jest dość popularne na blogach. Od razu po skróceniu włosy odżyły. Zyskały piękniejszy wygląd i gęstość. Ja zaś pożałowałam, ze tak rzadko je obcinam i z pewnością zmienię to w przyszłości. 

3. Nowy grzebień - uzupełniłam swoją szafkę z przyborami fryzjerskimi o nowy grzebień. Wybrałam czarno-pomarańczowy od Mark Hill, który ma być ponoć nasączony olejkiem arganowym. Jak ma to działać? Szczerze powiedziawszy nie wiem. Grzebyczek uważam jednak za bardzo dobry i fajnie się u mnie sprawdza, zarówno na mokrych jak i suchych włosach.

4.Kosmetyki Shea - Moisture - nowością kosmetyczna są u mnie produkty marki Shea-Moisture do których przyciągnął mnie dobry skład. Maska dla włosów zniszczonych  jest świetna i zdecydowanie uznaje ja za małe włosowe odkrycie. Znakomicie nawilża włosy, wnika do ich wnętrza, dociąża ale nie obciąża. Nic dodać niec ująć, włosowe cudo! Już w momencie nakładania na włosy są one cudnie wygładzone i chłoną produkt jak gąbka. Pachnie słodko, mi przypomina czekoladowy budyń. Pozostałe dwa produkty to odżywka do rozczesywania włosów i odżywka typu leave in. Ta do rozczesywania włosów sprawdza się znakomicie w swojej roli, jednak nie można z nią przesadzać bo może obciążyć włosy. Odżywka leave in również bardzo fajna, dociąża, odżywia, nawilża włosy. Trudniej z nią przesadzić. Wszystkie kosmetyki jeszcze testuję i z pewnością napiszę dla nich obszerniejsza recenzje gdy wyrobię sobie o nich pełniejszą opinię, gdyż do najtańszych nie należą.

5. Magiczny ręczniczek- przy zakupie kosmetyków Shea-Moisture dostałam gratis ręcznik do włosów. Jest on inny od typowych ręczników kąpielowych. Wyprodukowany w 100% z bawełny, jest gładki. Po nałożeniu na włosy wciąga nadmiar wody. Przy wycieraniu włosów (a właściwie odciskaniu ich z nadmiaru wody) nie drapie ich, nie szarpie nie pociera tak mocno jak ręcznik typu frote. Rezultaty stosowania tego ręczniczka zauważyć będę mogła zapewne przy dłuższym stosowaniu i wtedy się z Wami podzielę opinią o nim. Cieszę się jednak niezmiernie, że trafił w moje łapki, bo długo nosiłam się z zamiarem zakupu takiego specjalnego ręcznika wyłącznie na włosy, a zawsze było mi nie po drodze.
Na koniec troszkę włosowego spamu. Niestety nie udało mi się ująć kształtu włosów, przez wietrzne, wyspiarskie warunki. Za to zapewne zobaczycie, że sporo włosków ubyło.

A Wy jak pielęgnowałyście włosy w maju? Macie swoje patenty na platanie się włosów?

Pozdrawiam
Joanna

You Might Also Like

3 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU