Lush Cosmetic Warrior- maseczka do twarzy z czosnkiem i olejkiem z drzewa herbacianego.

19:40:00

Lush Cosmetic Warrior- maseczka do twarzy z czosnkiem i olejkiem z drzewa herbacianego.

Witajcie Kochani!

Trochę narobiło mi się zaległości w blogowaniu, muszę przyznać, że momentami dopada mnie zwątpienie w powodzenie blogowej misji ;(  Ale, ale do rzeczy zapomniałam między innymi napisać o bardzo fajnej maseczce od Lush Cosmetic Warrior, z której dobrodziejstw korzystałam głownie w styczniu (klik). Dziś nadrabiam te zaległości i wrzucam dla Was kolejną recenzję. Maseczka, jak wiele innych produktów w moim kosmetycznym świecie zawitała u mnie jako wspomagacz łagodzenia objawów trądziku. W owym czasie moja skóra cierpiała okrutnie z powodu ogromnych, głównie podskórnych wulkanów. Jak dawała sobie radę i czy ją polecam? Zapraszam na wpis.


Opakowanie:

Maseczkę Lush Cosmetic Warrior- zakupimy w standardowym 75 gr opakowaniu, wykonanym z pochodzącego z recyklingu plastiku. To bardzo duża pojemność, wystarcza na korzystanie z produktu przez miesiąc (maska ma bardzo krótki termin użycia), raz na dwa dni. Pod spodem na naklejce znajdziemy skład i imię osoby, która wykonała dla nas kosmetyk - w moim przypadku był to Ahmed. Opakowanie zakręcone, minimalistyczne, bez zbędnych upiększeń. Wewnątrz maseczka o szarym odcieniu z...drobinkami przeciskanego czosnku. Właśnie ten czosnek jest nieco problematyczny, gdyż dość spore, jakby przeciśnięte przez wyciskarkę do czosnku kawałki dziwnie wyglądają na twarzy i nie do końca chcą się na niej trzymać. Zapach produktu hm...mieszanka glinki, czosnku i olejku z drzewa herbacianego, przy czym na pocieszenie można powiedzieć, że to drzewo herbaciane dominuje. Zgodzę się że nie wszystkim może podpasować ten aromat. Dla mnie osobiście jest ok, neutralny, nienachalny. Maska ma gęsta, treściwą konsystencje, przez co jest bardzo wydajna. Jak niemal każdy produkt Lush jest przygotowana na świeżo i ma krótki termin użycia.

Skład:

Kaolin – glinka kaolin, Fresh Green Grapes – zielone winogrona, Fresh Organic Free Range Eggs –organiczne jajka od kur wolnowybiegowych, Honey – miód, Cornstarch – skrobia kukurydziana Glycerine – gliceryna, Fresh Garlic – czosnek, Tea Tree Oil – olejek z drzewa herbacianego *Limonene – limonen, Perfume- zapach.
Jak widać w składzie znajdziemy same składniki naturalne bądź pochodzenia naturalnego. Dla mnie to ważne, bo gdy borykam się z problemami z cera, wolę nie ryzykować ze składnikami kosmetyków, których nie jestem pewna.

Co obiecuje producent?
„Delikatna i balansująca skórę świeża maseczka do twarzy z antybakteryjnym olejkiem z drzewa herbacianego i świeżym czosnkiem, które działają razem, aby oczyścić skórę. Świeże zielone winogrona oczyszczają i chłodzą skórę, podczas gdy jaja pochodzące od kur z wolnego wybiegu zwężają jej strukturę, zaś zwalczający mikroby miód pozostawia skórę miękką i nawilżoną. Nałóż warstwę maski na twarz i pozostaw na 10 do 15 minut” (tłumaczenie własne, oryginalny tekst: https://uk.lush.com/products/cosmetic-warrior).

Czas testu:
Maseczkę testowałam ok. 1 miesiąc.

Cena:
7,25 funta za 75 gr.

Dostępność:
Sklepy stacjonarne i internetowy Lush.

Kto testował?
Jak wspomniałam na wstępie w momencie kiedy maseczka trafiła w moje ręce miałam okropne wręcz problemy z trądzikiem. Wielkie ropne krosty na brodzie, bolesne podskórne wulkany. Mimo stosowania dermatologicznych maści goiły się bardzo mozolnie. Jak zwykle przy tego typu dolegliwościach skórnych miałam mnóstwo przebarwień i blizn po trądzikowych. Tutaj możecie zobaczyć zdjęcia mojej skóry w owym czasie.

W jaki sposób stosowałam produkt?
                Maseczkę nakładałam na problematyczny obszar twarzy w zależności od potrzeb i stanu skóry, ok 1-2 razy w tygodniu.

Spis produktów i kuracji jakie stosowałam jednocześnie.
Jeśli jesteście ciekawe jakich produktów używałam razem z tą maską to zapraszam tutaj.

Efekty jakie zauważyłam.
Maska z olejkiem z drzewa herbacianego i z czosnkiem działa u mnie bardzo dobrze. W największym skrócie jej działanie można podzielić na:
1. Łagodzenie istniejących wyprysków - świeże bolesne wulkany zmniejszają swoją objętość o połowę po zmyciu tej maski, dzięki czemu goją się szybciej.
2. Wyciąganie zanieczyszczeń ze skóry - wszystkie bolesne, ropne krosty tkwiące wewnątrz skóry wciąga na wierzch i łagodzi ich dokuczliwość. Ten aspekt działania maseczki może być nieco kontrowersyjny dla niektórych użytkowników, bo daję chwilowe wrażenie pogorszenia stanu skóry. Ja oceniam go na plus, gdyż jak wspomniałam tworzące się pod skórą grudki czułam na długi czas nim cokolwiek pojawiło się na wierzchu, co bolało i utrudniało mi życie.
Poza tym zauważyłam, że skóra po jej użyciu jest cudownie miękka i gładka, zaskórniki na nosie i policzkach oczyszczone i mniej widoczne.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Zauważyłam, że sporo osób dość surowo ocenia ten produkt. Zazwyczaj są to głosy osób z cerą problematyczną, które być może liczą na to, że maska okaże się być cudownym remedium, dzięki któremu trądzik zniknie. Niestety tak się nie stanie i jeśli na to liczycie to nie traćcie czasu i pieniędzy na ten produkt. Myślmy logicznie. Maska to miks naturalnych składników i działa dokładnie tak samo jakbyśmy te naturalne składniki nakładały na twarz. Glinka zmiękczy i delikatnie oczyści skórę, jajka zwężą pory, olejek z drzewa herbacianego i czosnek zadziałają na wypryski dokładnie w taki sam sposób jakbyśmy te produkty osobno nakładały na twarz w naszej kuchni. Naturalna maska nie jest lekiem, czy profesjonalnym zabiegiem, który może nam pomóc z dnia na dzień pozbyć się problemu. Jest w stanie jedynie pomóc nam w łagodzeniu dolegliwości. Warto o tym pamiętać, aby uniknąć zawodu.

Minusy?
Cena produktu jest wysoka. Jeśli mieszkacie w Polsce to możecie mieć problem z dostępnością. Produkt ma dużą pojemność i jest wydajny przez co zużycie go w terminie przydatności jest praktycznie niemożliwe.  Specyficzny zapach i denerwujące drobinki czosnku – maseczka miałaby o wiele lepsze właściwości użytkowe, gdyby zawarty w niej czosnek był np. zblendowany na gładko, a nie wyciskany.

Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania.
Tak. Produkt okazał się bardzo dobry podobnie jak pozostałe maseczki Lush z jakimi miałam do czynienia. Jak wspomniałam powyżej łagodzenie dolegliwości wygląda super, natomiast jeśli chcesz trądzik wyleczyć to musisz udać się na wizytę do dermatologa lub kosmetologa.

Moja ocena czy kupiłabym produkt ponownie.
W tym momencie trądzik przestał już być moją zmorą (jak to się stało - możecie przeczytać w moich wpisach o pielęgnacji cery luty/marzec, a niebawem także kwiecień), stąd nie mam potrzeby sięgania po ten produkt. Jeśli (odpukać) trądzik wróci to rozważę jej zakup.

Znacie produkty Lush? Lubicie takie naturalne maseczki? Macie jakieś sposoby na skórę sprawiającą problemy?

Pozdrawiam serdecznie
Joanna

You Might Also Like

3 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU