Projekt denko luty 2017.

11:34:00

Witajcie Kochani !

                Przed nami kolejna garstka kosmetycznych zużyć miesiąca. W lutym była to u mnie dosłownie garstka produktów, z czego aż o trzech napisałam już pełne recenzje na blogu. Zapraszam więc na najkrótsze denko jakie kiedykolwiek pojawiło się na moim blogu:)


                Zacznijmy od produktów, które już się pojawiły na tym blogu:
1. Kredka do brwi SOAP & GLORY ARCHERY 2-IN-1 BROW FILLING PENCIL & BRUSH. Z kredki od Soap&Glory jestem ogromnie zadowolona. Produkt jest bardzo dobry i wystarcza na naprawdę długi czas – u mnie 8 miesięcy prawie codziennego używania. Szybka i bezproblemowa aplikacja sprawiała, że intuicyjnie sięgałam po tą kredkę mimo posiadania innych produktów do brwi. Trwałość kredki bardzo przyzwoita. Cena w przeniesieniu na wydajność wypada bardzo dobrze. Minusy jakie zauważyłam to:
- bardzo szybkie ścieranie się ozdobnych napisów, znikają w ciągu pierwszych kilku tygodni używania,
- wyrabianie się skuwek chroniących kredkę i spiralkę, w ostatnich miesiącach po prostu ześlizgują się z kredki, łatwo je zgubić,
- mały wybór kolorów i przede wszystkim brak koloru popielatego, który idealnie odpowiadał by kolorowi moich brwi. Ten ostatni minus sprawił, że zdecydowałam się na zakup kredki innej marki, o której napiszę niebawem na blogu. Podsumowując kredkę Archery – jeśli w gamie kolorystycznej znajdziecie kolor odpowiadający waszym brwiom na pewno nie będziecie zawiedzione tą kredką. Więcej o niej tutaj.   
2. Balsam do włosów Phyto Secret de Nuit – o balsamie pisałam niedawno na blogu, pełną recenzję tego produktu znajdziecie pod tym linkiem.
3. Olejek pod prysznic Dove Shower Oil – o tym olejku również już dla Was pisałam – tutaj. To już moje trzecie albo czwarte opakowanie tego produktu. W dalszym ciągu fajnie się u mnie sprawdzał. Obecnie jestem coraz większą zwolenniczką produktów o naturalnych składach, a nawet mycia skóry wyłącznie wodą, stąd nie wiem czy w będę sięgać po ten produkt w przyszłości.

 4. Znów pojawia się u mnie dezodorant Nivea, tym razem w fioletowej wersji Double-Effect. Dezodorant Nivea to produkt, który najczęściej pojawia się w moich denkach i niezmiennie po niego sięgam, bo sprawdza się rewelacyjnie. Pisałam o nim tutajtu oraz tutaj. Obecnie posiadam jeszcze jedno opakowanie tego produktu. Jak wspomniałam powyżej staram się wprowadzić jak najwięcej kosmetyków o naturalnym składzie w mojej pielęgnacji, stąd obecnie najczęściej sięgam po zupełnie nowy dezodorant o naturalnym składzie, o którym niebawem dla Was napiszę.
                Jeszcze dwa produkty, o których wcześniej na blogu nie pisałam.

5. Żel pod prysznic Dove Caring Bath Almond Cream with Hibiscus – żel pod prysznic Dove nie do końca przypadł mi do gustu, bo niekiedy bardzo mocno wysuszał moją skórę. Oczywiście produkt super się pieni, przyjemnie pachnie, a po umyciu nim skóra, aż skrzypi czystością. Kiedyś bardzo lubiłam takie żele pod prysznic, w chwili obecnej wiedząc już, że nasza skóra aż tak mocnego oczyszczenia (i to na co dzień) nie potrzebuje podchodzę do nich trochę sceptycznie. Na ten moment jak dla mnie zbyt mocno oczyszczający produkt i nie będę do niego wracać.

6. Perfumy Ghost The Fragrance – perfumki od Ghost wypróbowałam pierwszy raz w życiu, wcześniej nie znałam tej marki. Zapach The Fragrance bardzo przypadł mi do gustu, jest mocno różany, kobiecy, przyjemny, długotrwały. Wydaje mi się bardziej przypadnie do gustu dojrzałym Paniom. Warto spróbować.
                I to tyle zużyć u mnie jeśli chodzi o luty. Dajcie znać czy znacie te produkty, oraz czy się u Was sprawdziły. Jak tam Wasze zużycia miesiąca?

Pozdrawiam serdecznie

   



Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą waszą aktywność staram się odwdzięczyć :)

You Might Also Like

4 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU