Moje włosy luty 2017. Pielęgnacja włosów cienkich, niezbalansowanych, ze skłonnością do wypadania.

12:56:00

Witajcie Moi Drodzy !

                Luty już za nami, czas więc na włosowe podsumowanie zeszłego miesiąca. W lutym wprowadziłam jedynie niewielkie zmiany w pielęgnacji włosów, niektóre lepsze, inne gorsze. Pojawiła się u mnie bardzo fajna nowość od Garniera, którą chce Wam pokazać. Przed lekturą polecam zajrzeć na mój styczniowy post dotyczący pielęgnacji włosów do którego będę odnosić w trakcie pisania. Zapraszam serdecznie.


1.  MYCIE I ODŻYWIANIE
                W lutym musiałam zrezygnować na jakiś czas z szamponu ALPECIN CAFFEINE HAIR SHAMPOO. Produkt ten zawiera kofeinę i przytrzymany zbyt długo na głowie może spowodować, że jakaś jej część dostanie się do naszego organizmu. Jak zapewne wiecie w lutym byłam na diecieprzyspieszającej metabolizm stąd konieczność odstawienia kofeiny. Wolałam dmuchać na zimne. Niestety przez ten krok ilość włosów migrujących z mojej głowy znacznie zwiększyła się. Do mycia stosowałam więc jedynie KLASYCZNY JOHANSON&JOHANSON.
                W dalszym ciągu stosowałam też DROŻDŻOWĄ MASKĘ z przepisu Anwen. Ten element pielęgnacji przynosi moim włosom sporą widoczną korzyść – mnie przetłuszczają się u nasady, tym samym dłużej pozostają świeże. Są mniej przyklapnięte, dzięki czemu wydają się gęstsze. Pięknie się błyszczą. Niestety minusem jest drożdżowy zapach, a maska przytrzymana na włosach może sprawić, że stają się matowe i trudne do ułożenia.



                Po wykończeniu odżywki GARNIER AVOCADO I MASŁO KARITÉ, zdecydowałam się zaryzykować małą zmianę i sięgnęłam po nowość od GARNIERA odżywkę MAPLE HEALER. Odżywka zawiera olej rycynowy oraz syrop klonowy, które mają intensywnie odżywiać włosy. Seria Maple Healer dedykowana jest w szczególności włosom zniszczonym, stąd też produkt jest dość ciężki. Efekty działania na moich włosach są ok, ale odżywka jest nadal w stanie testów. Włosy są mocno dociążone i bardzo błyszczące. Włosy mogą szybciej się przetłuszczać dlatego nakładam ją jedynie od połowy ucha w dół.

2. WCIERKA I OLEJ, ZMIANA SPOSOBU OLEJOWANIA WŁOSÓW.
                W lutym pojawiła się u mnie nowa wcierka, tym razem JOANNA RZEPA KURACJA WZMACNIAJĄCA, która służy mi nieco lepiej niż jej poprzedniczka Joanna Power Hair. Nowa wcierka znacznie mniej obciąża włosy, dzięki czemu nie przetłuszczają się tak szybko. Nie zauważyłam jednak, żeby wpłynęła na zmniejszenie wypadania włosów lub ich szybszy wzrost.  Dam jej jeszcze szansę w przyszłym miesiącu.


                Olejem, który najczęściej stosowałam w lutym był OLEJ KOKOSOWY, który ostatnimi czasy bardzo dobrze działa na moje włosy. Poszperałam co nieco w sieci odnośnie aplikacji oleju i przeczytałam ciekawą informację, iż najlepsze efekty daje aplikowanie oleju na włosy zwilżone np. WODĄ KOKOSOWĄ. Zastosowałam więc ten sposób i muszę przyznać, że efekt jest naprawdę fajny. Włosy wydają się jeszcze bardziej nawilżone i dociążone. Polecam wypróbować.

3. BALSAM
                Wykończyłam do końca balsam od PHYTO NIGHT SECRET  i na razie nie zamierzam sięgać po tego typu produkt w mojej pielęgnacji.

4. INNE
Starałam się ograniczyć użycie suchego szamponu Batise na rzecz tego od Lush. Aplikacja suchego szamponu w pudrze nie należy jednak do łatwych. Wszystko w około zawsze jakimś sposobem zostaje uwalone w białym proszku, który ciężko usunąć. Jeśli macie jakieś sposoby na takie suche szampony, to podzielcie się w komentarzach.
Do spania najczęściej wybierałam fryzurę w koczka ślimaczka, a że luty był bardzo wilgotnym i deszczowym miesiącem w Anglii, moje włosy po rozpuszczeniu układały się w skręty. Ta metoda wiązania włosów przed snem sprawdza się u mnie bardzo dobrze od dłuższego czasu i widzę efekty jej stosowania, przede wszystkim mocniej odbite włosy u nasady i wolniejsze ich przetłuszczanie się. Dość trudno przestawić się na nią jeśli do tej pory spałyście w rozpuszczonych włosach, bądź związanych np. w warkocz, ale warto.  

5. ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK
                W lutym wykończyłam też serum do zabezpieczania końcówek JOHN FRIEDA FRIZZ-EASE NOURISHING OIL ELIXIR. Tymczasowo do pielęgnacji końców włosów stosowałam olejek marula, który zupełnie się na moich włosach nie sprawdził. Oblepiał je i przetłuszczał, ułożenie włosów stało się praktycznie nie możliwe, wykręcały się bowiem na wszystkie strony. Ta zmiana najbardziej rzutowała na wygląd włosów – powykręcane w każdą stronę końce i nie zupełnie nieokiełznane, fruwające dookoła czupryny krótsze włosy na długości.
Pozostałe elementy pielęgnacji bez większych zmian, dokładnie opisałam je w styczniu i do tego wpisu Was odsyłam.

PODSUMOWANIE:
Dzisiejsze włosy: maska drożdżowa, szampon J&J, odżywka Garnier, wcierka Joanna Rzepa, olejek marula. Zdecydowanie bad hair day :(


- grubość kucyka u nasady głowy – 7cm,
- długość włosów – 61 cm (mierzona od nasady kucyka w dół), powolutku rosną.
Dajcie mi znać jak pielęgnujecie swoje włoski, czy odkryłyście jakieś fajne włosowe produkty ostatnimi czas, albo może opisujecie własną pielęgnację na swoich blogach? Czekam na Wasze linki.
Tymczasem trzymajcie się ciepło !



                



Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi. Za każdą waszą aktywność staram się odwdzięczyć :)

You Might Also Like

3 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU