Uwaga nowość! Tusz do rzęs L’Oréal FALSE LASH SUPERSTAR X FIBER.

16:34:00

Witajcie Kochani !

                Wraz z początkiem roku na sklepowych półkach pojawiła  się lorealowska nowość tuszowa czyli tytułowy FALSE LASH SUPERSTAR X FIBER. Pamiętacie jak niedługi czas temu Instagram i Pinterest zgotowały nam nowy pomysł na przedłużanie rzęs metodą na waciki/watę? Jeśli nie w skrócie powiem, że metoda ta polega na tym, aby na pomalowane rzęsy nałożyć grzebyczkiem do tuszu odrobinę waty, a później ponownie pomalować rzęsy tuszem. Efektem mają być rzęsy wyglądające jak sztuczne tylko bez żmudnego przyklejania ich do powiek. Przynajmniej zdaniem blogerek podsuwających nam tą metodę, bowiem na moje oko takie poklejone tuszem i watą rzęski dalekie były od ich sztucznych koleżanek.  Trend ten szybko podchwyciły marki kosmetyczne, m.in. L’Oréal i nieco zmodyfikowały wprowadzając zamiast waty specjalne włókna, mające przedłużać rzęski. Tak powstał nowy tusz L’Oréal FALSE LASH SUPERSTAR X FIBER. Ciekawe jak takie cudo spisuje się w praktyce?


                Opakowanie tusz FALSE LASH SUPERSTAR X FIBER składa się z dwóch pojemniczków, potrzebnych do wytuszowania rzęs w dwóch kroków: – pierwszy to baza o pojemności 7,1 ml, drugi to włókna o pojemności 6,9 ml. Baza ma kolor czarny, co bardzo mi się podoba, gdyż zazwyczaj podwójne tusze składają się z bazy o kolorze białym, której dokładne pokrycie ciemnym kolorem sprawia niemało problemów. Szczoteczka primera składa się z włosków, zwężających się ku środkowi. Muszę przyznać, że nie jestem wielką fanką takich szczoteczek, chociaż rozumiem, że ich funkcją ma być dokładne i równomierne dotarcie do każdego włoska. Już sama baza całkiem nieźle podkreśla rzęsy – wydłuża je, dodaje objętości, nadaje ciemny kolor. Kolor drugi to wspomniane na wstępie włókna. Grzebyczek to na moje oko włosie i sylikonowe wypustki, na których znajdują się dość sporej wielkości delikatne włókna wywijające się w każdą stronę. Mam nadzieję, że widać to na zdjęciach. Zabawa tą częścią tuszu FALSE LASH SUPERSTAR X FIBER przyprawia mnie o dreszcze i niepokój związany ze zbliżaniem do oka włókienek, które w bardzo szybki sposób zamiast na rzęsach mogą wylądować właśnie w oku. Na szczęście taka sytuacja nie zdarzyła mi się podczas aplikacji tuszu, jednak radzę z nim szczególnie uważać i być super ostrożnym. Samo nakładanie włókien jest dość problematyczne, bo nie łatwo chwytają się one pomalowanych rzęs, zaś powtarzając ruch szczoteczką kilkukrotnie można przesadzić z ich ilością, co w przypadku tego tuszu łączy się z koniecznością jego zmycia z oka.

                Producent zapewnia, że dzięki tuszowi możemy uzyskać dwa rodzaje loków:
1.  Natural False Lash Look – naturalny wygląd sztucznych rzęs? Brzmi trochę jak oksymoron, cóż magia reklamy. Ten look uzyskujemy stosując jednorazowo bazę i primer.
2. X-treme False Lash Look – ekstremalnie sztuczne rzęsy. Ten wygląd uzyskujemy ponawiając aplikację bazą i włóknami, a dodatkowo przyciskając włókna do rzęs.
                Na zdjęciach poniżej pokazuje Wam tylko pierwszą opcję, gdyż próby wykonania drugiej kończą się u mnie tuszem poodbijanym na całej powiece i poklejonymi rzęsami. Niestety jestem przekonana, że opcja druga dla osób z dość gęstymi i długimi rzęsami się nie nadaje.

                Malowanie rzęs tuszem X-treme False Lash Look z racji procedury dwukrokowej jest czasochłonne, wymaga ostrożności i precyzji. Ja zazwyczaj najpierw maluję oczy bazą, następnie przeciągam włóknami, a później znów sięgam po bazę, żeby jeszcze lepiej przytwierdzić włókna. Problemem jest to, że włókienka w sposób nierównomierny przyklejają się do rzęs, zwłaszcza na ich końcach, przez rzęsy nie mają regularnej linii. Przy uważniejszej obserwacji z łatwością zauważymy tez miejsca gdzie są „doklejone” włókienka. Widoczne zwłaszcza na ostatnim zdjęciu.
                W ciągu dnia, w trakcie noszenia tuszu niektórym włókienkom zdarza się oderwać od rzęsy i wylądować na powiekach, tworząc przy okazji nieestetyczną sporawą plamkę. To dla mnie duży minus. Przy tym tuszu nie jest też łatwo o demakijaż. Sam produkt jakoś ciężko się zmywa i podobnie jak przy malowaniu, tak i przy zmywaniu musimy zachować ostrożność, żeby włókienka nie dostały nam się do oczu.
                Podsumowując tusz daje bardzo ładny efekt na oczach i myślę, że jeśli macie bardzo krótkie i rzadkie rzęsy może Wam się spodobać. Dla rzęs dłuższych i gęstszych nie wydaje się dawać obiecywanego w reklamach efektu wow! A już na pewno nie zastąpi sztucznych rzęs. Podobny efekt można uzyskać zwykłym tuszem. Jego cena to 7,99 funtów, a obecnie w promocji 2 za jeden na L’Oréal możemy go dostać za 6 funtów.
                Dajcie mi znać czy słyszałyście o tym tuszu i jak Wam się podoba efekt? Czy miałybyście ochotę po niego sięgnąć? Lubicie takie dwuetapowe tusze? Czy jest to dla Was zbyt czasochłonna zabawa ?

Pozdrawiam serdecznie








Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi.

You Might Also Like

9 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU