Moja cera luty 2017. Pielęgnacja cery trądzikowej. Pierwsza wizyta u kosmetologa. Zabieg z użyciem kwasu salicylowego i pirogronowego. Detoks kosmetyczny i makijażowy.

16:37:00

Witajcie Kochani !

                Zbliża się koniec miesiąca lutego, czas więc na podsumowanie zabiegów pielęgnacyjnych jakim poddałam się by poprawić stan mojej trądzikowej cery. A działo się tego sporo. Zdecydowałam, że luty będzie idealnym momentem by na poważnie rozprawić się ze szpecącym moją twarz od dłuższego czasu trądzikiem.  W tym celu, po raz pierwszy w życiu, udałam się na wizytę do gabinetu kosmetologa. Zabiegi jakie wykonałam niejako skazały mnie na prawdziwy kosmetykowy, a także makijażowy detoks, które chodziły mi po głowie od długiego czasu, a jednak nigdy nie miałam tyle odwagi żeby się ich podjąć. Jeśli jesteście ciekawe mojej relacji z zabiegów i efektów oczywiście, to zapraszam na dzisiejszy wpis.
Źródło zdjęcia: pixabay.com


Stan mojej cery:

                Skóra na mojej twarzy na dzień wykonania zabiegu borykała się ze średnio nasilonym trądzikiem. Oprócz dość niewielkich zamkniętych zaskórników na twarzy, miałam kilka świeżych stanów zapalnych – bolesnych, tkliwych, cystowantych wulkanów. Wszystkie one znajdują się w okolicy brody, żuchwy i policzków. Ponadto po trądzikowe przebarwienia i kilka blizn.

Wizyta u kosmetologa – jak to wygląda w praktyce:

Wizyta w gabinecie kosmetologicznym ma bardzo dużo wspólnego z wizytą w gabinecie lekarskim (dermatologicznych). W pierwszej kolejności przeprowadzany jest bardzo dokładny wywiad z pacjentka (klientką?). Ja osobiście z Panią kosmetolog rozmawiałam więc bardzo długo na wszystkie tematy jakie mogą mieć wpływ na wygląd skóry m.in.:
- aktualnej diety, nawyków żywieniowych oraz używek (o ile ktoś takie ma), a także przyjmowanych leków,
- przebiegu cyklu miesiączkowego, ew. informacje dotyczące problemów hormonalnych,
- trybu życia np. uprawianie sportu, korzystanie z basenu bądź sauny,
- przebiegu problemów cery,
- aktualnej pielęgnacji cery, dziennej, nocnej, makijażu, oraz dodatkowych tj. opalanie w solarium, kosmetyki samoopalające, zabiegi u kosmetyczki,
- problemów zdrowotnych, nietolerancji niektórych produktów, leków lub substancji, alergii.
Następnie kosmetolog dokładnie ogląda skórę, proponuje i opisuje jak w praktyce wyglądają zabiegi. W moim przypadku najbardziej polecanym zabiegiem miał być ten z użyciem kwasów salicylowego i pirogronowego.

Zabieg z użyciem kwasu salicylowego i pirogronowego:

Zabieg ten jest pilingiem chemicznym (kwasowym). Kwas salicylowy jest beta – hydroksykwasem. Ma działanie antyseptyczne, reguluje wydzielanie łoju oraz pomaga spłycić rozszerzone pory skóry. Kwas pirogronowy to z kolei alfa-ketokwas, który działa sebostatycznie, przeciwbakteryjnie, złuszczająco i nawilżająco. Wskazaniem do zastosowania obu substancji są m.in. trądzik, przebarwienia, blizny po trądzikowe.

 Przebieg zabiegu :

Jak każdy zabieg kosmetyczny, również i ten  zaczął się od dokładnego oczyszczenia twarzy, a następnie zabezpieczenia wrażliwych miejsc na twarzy jak usta i oczy. Następnie Pani kosmetolog przystąpiła do aplikacji kwasu salicylowego. W tym celu użyła materiału ( mi w dotyku przypominał bawełniany płatek kosmetyczny, watę) nasączonego kwasem i zaczynając od strony ucha przykładała to zawiniątko do twarzy na kilka sekund, po czym przechodziła niżej w kierunku brody i nosa. W moim przypadku zabieg odbywał się na policzkach oraz żuchwie (bez czoła i nosa z którymi nie mam większych problemów).  Po tym jak obszar twarzy został poddany działaniu kwasu, Pani kosmetolog pozostawiła go na chwilę na twarzy, jednocześnie wachlując moją buzię. Aplikację kwasu salicylowego powtórzyła w identyczny sposób. Następnie w identyczny sposób nałożyła na moją twarz kwas pirogronowy. Po chwili wachlowania, zmyła kwas z twarzy. Następnie buzie pokryła preparatem z retinolem, który wzmacnia działanie zabiegu. I po wszystkim. Całość zajęła jedynie kilka minut.
Pewnie zastanawiacie się po co to wachlowanie? Otóż odpowiedź jest prosta. Zabieg ten nie należy do najprzyjemniejszych na świecie. Uczucie jakie mu towarzyszy to przede wszystkim wrażenie gorąca oraz palenia. Na szczęście trwa naprawdę krótką chwilkę.

Wrażenia po zabiegu i efekty:

Po zabiegu moja skóra była bardzo czerwona i niemal od razu miałam mocne uczucie ściągnięcia i bolesności. Pielęgnację musiałam ograniczyć do dwóch specyfików jakie dostałam od Pani kosmetolog: gęstego, tłustawego kremu oraz kremu z wysokim filtrem. Do podrażnionej twarzy mogłam przykładać okłady z wodą. Do mycia buzi (które mogło nastąpić dopiero drugiego dnia po zabiegu) mogłam używać jedynie wody. Dodatkowo dostałam liczne przeciwwskazania i ostrzeżenia sprowadzające się do stwierdzenia, że obecnie moja skóra twarzy jest niczym skóra dziecka i trzeba być wyjątkowo delikatnym i uważnym.

Tłusty krem do skóry po zabiegu od Filorga Paris, krem z filtrem Sesderma i woda termalna Avene.
Już na następny dzień (niedziela) wieczorem skóra wokół ust zaczęła się dość intensywnie łuszczyć. Jednak apogeum łuszczenia nastąpiło na następny dzień (poniedziałek). Większa część skóry zniknęła z twarzy już w poniedziałek wieczorem, jednak pozostało kilka łuszczących się miejsc. Niestety odkrywają się też wszystkie zakamuflowane w skórze niedoskonałości. W czwartek skóra wyglądała już o niebo lepiej, mimo, że sporo było na niej małych suchych skórek.
Już po tygodniu od zabiegu byłam wręcz zachwycona niesamowitym efektem. Co konkretnie zauważyłam:
1. Będące moją zmorą bolesne wulkany od razu przestają boleć, wysychają, oczyszczają się i z dnia na dzień robią się coraz mniejsze,
2. Przebarwienia po trądziku rozjaśniają się i stają się dużo mniej widoczne,
3. Skóra jest idealnie gładka, miękka i przyjemna w dotyku, rozświetlona, a pory stają się dużo mniej widoczne,
4. Zmniejsza się liczba pojawiających się niedoskonałości. Niestety nie przestały się pojawiać.

Zdjęcia przedstawiają: 1 stan skóry przed zabiegiem, 2 stan skóry zaraz po zabiegu, 3. stan skóry na drugi dzień po zabiegu (łuszczenie się), 4 stan skóry po tygodniu, 5 stan skóry po 3 tygodniach




                Oczywiście w czasie regeneracji skóry po zabiegu nie stosowałam żadnego makijażu, a w poniedziałek musiałam ruszyć do pracy  ze sporymi kawałkami skóry odpadającymi z twarzy, fundując moim znajomym prawdziwy szok. Odstawienie praktycznie wszystkich kosmetyków na okres jednego tygodnia (z wyjątkiem kremu pod oczy i tych do pielęgnacji ust) oraz makijażu (bez tuszu do rzęs, z tego jednego się nigdy nie wyleczę) pozytywnie wpłynęło na wygląd mojej skóry, a mi dało dużo do myślenia odnośnie preparatów jakie stosuję do makijażu. Stąd niebawem w tej kwestii pojawią się zmiany.

Kolejna wizyta:

                Kolejna wizyta u Pani kosmetolog odbyła się po 3 tygodniach, czyli właśnie dziś. Taki odstęp czasowy jest absolutnie konieczny, żeby skóra zregenerowała się na tyle, żeby można było przeprowadzić kolejny zabieg, a jednocześnie nie całkowicie, żeby kwas mógł dotrzeć w głębiej. O efektach i kolejnych zabiegach napiszę w marcu, mam nadzieję, że będziecie ze mną.
Podsumowując jestem ogromnie zadowolona z wizyty u kosmetologa i bardzo żałuję, że nie zdecydowałam się na niego wcześniej. Jeśli macie problemy z cerą warto odwiedzić taki gabinet w poszukiwaniu fachowej pomocy.

                A Wy czy korzystacie z pomocy kosmetologa? Czy miałyście kiedyś wykonywane zabiegi z użyciem kwasów? Zdecydowałybyście się na prawie całkowite porzucenie pielęgnacji? Albo wyjście z domu bez makijażu?

A tak przy okazji to może pomożecie mi rozwiać wątpliwości językowe związane z tematem: czy można mówić na panią kosmetolog  - kosmetolożka? Czy kosmetolog ma pacjentki czy klientki?

Pozdrawiam serdecznie




Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi.

You Might Also Like

3 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU