Projekt denko – styczeń 2017, czyli o kosmetykach, które zużyłam w grudniu.

19:40:00

Witajcie Kochani!

                Tradycyjnie już zapraszam do zapoznania się z garstką moich kosmetycznych zużyć miesiąca. W grudniu nie było tego zbyt wiele, gdyż starałam się ograniczyć pielęgnację do niezbędnego minimum. Znajdzie się tu kilka nowości, których próbki miałam okazję wypróbować, jak i dobrze znane z tego bloga i cyklu, ulubione produkty. Zapraszam.


1. Antyperspiranty Nivea Rearl & Beauty – mój absolutny faworyt wśród dezodorantów, niezawodny produkt, znany z bloga ( pisałam o nim tu). Obecnie nieco mi się znudził i postawiłam na inny zapach, rówież od Nivea. Dobra cena i super działaie. Bezustannie polecam.

2. Płyn do kąpieli Avon Chocolate & Orange – bardzo przyjenmy płyn do kąpieli o zapachu czekolady i pomarańczy. Zapach dość intensywny, uprzyjemniający kąpiel. Kolor wody zmienia się na lekko brązowy, co średnio wygląda, jednak nie przeszkadza. Zapach po kąpieli nie utrzymuje się jakoś specjalnie na skórze. Produkt nie brudzi wanny w czasie korzystania. Średnio wydajny, trzeba sporo nalać, żeby czuć zapach płynu w czasie kąpieli. Niewysoka cena. Nie wiem czy zakupię ponownie.

3. Tonik Liz Earl Instatnt Boost – o toniku pisałam dla Was osobny post tutaj. Produkt wystarczył mi na ok. 10 miesięcy (nie jak wcześniej przypuszczałam pół roku) dość intensywnego stosowania. Przez cały ten czas byłam z niego bardzo zadowolona, chociaż z czasem jego właściwość w postaci pozostawiania na skórze delikatnej warstewki ochronnej zaczęła mi przeszkadzać. Ta warstewka znacznie utrudniała działanie niektórych stosowanych przeze mnie kosmetyków tj. np. kwasy. Z tej też przyczyny na razie nie zakupiłam go ponownie. Poza tym na rynku jest teraz ogrom ciekawych toników o naturalnych składach w dodatku w niższej cenie. Na razie do Liz Earl nie wracam. Jeśli jednak masz ochotę na odrobinę luksusu i bardzo dobry tonik do twarzy to polecam.

4. Maseczki w płachcie Skin Repubic Spot & Blemish – o tych maseczkach napisałam wszystko w tym poście.

5. Krem z filtrem przeciwsłonecznym SPF 50 SVR Sebia Clear – o kremie pisałam dla Was w tym poście.  Zakupiony pod koniec kwietnia świetnie służył mi do połowy grudnia. Krem spełniał swoją rolę dając mi bardzo dobrą ochronę przeciwsłoneczną (nawet w ogromne upały nie było ani śladu opalenizny, bądź podrażnienia). Dobrze też spisywał się na mojej trądzikowej cerze, nie powodując ani powstawania nowych niespodzianek, ani podrażnień. Byłam bardzo z niego zadowolona. Na okres zimowy zakupiłam naturalny krem z niższym filtrem – SPF 20, o którym napiszę wkrótce. Mam ochotę wypróbować także słynnego Antheliosa z La Roche Posay w okresie letnim, dlatego nie wiem czy zdecyduję się na ponowny zakup tego kremu.

6. Bayer Skinoren – mój absolutny hit i ulubieniec wszech czasów, który zawsze ląduje w mojej kosmetyczce, gdy zaczynają się kłopoty z cerą. Wraz z kremem Epiduo, stosowany naprzemiennie co drugi dzień potrafi zdziałać na mojej twarzy cuda i oczyścić ją po prostu do zera. Tym razem również mnie nie zawiódł. Doskonale działa na świeże przebarwienia po trądziku, przyspiesza ich gojenie i znikanie ze skóry. Uwaga krem może powodować dyskomfort i pieczenie po nałożeniu na twarz. Warto jednak to przecierpieć (oczywiście o ile jest do zniesienia i nie powoduje anormalnych reakcji) i następnego ranka cieszyć się piękniej wyglądającą cerą. Krem stosuję od lat i zauważyłam, że marka zmieniła nieco szatę graficzną. Pojemność pozostała ta sama, natomiast cena nieco wzrosła. Uwaga krem przypisał mi dermatolog, a w Wielkiej Brytanii można go zakupić jedynie na receptę (podobnie wspomniane wcześniej Epiduo). Z tego co pamiętam w Polsce można go zakupić bez recepty w aptece, sądzę jednak, że jeśli chcecie w pełni korzystać ze zbawiennych właściwości tego typu produktów, niwelując przy tym możliwość wystąpienia skutków ubocznych do zera,  konsultacja dermatologiczna jest niezbędna. Polecam wspomnieć o nim przy następnej wizycie u dermatologa (jeśli nadal nie znacie).
7. Avene Cleanance Expert – o moich dobrych doświadczeniach ze stosowania kosmetyków Avene pisałam dla Was tutaj, a o emulsji Expert tutaj. Przez cały okres stosowania była jednakowo zadowolona z tego produktu. Polecam posiadaczkom cery trądzikowej.

8. Jadwiga Żel oczyszczający – żel przyjemny w użyciu, delikatny, dobrze oczyszcza. Mnie nie podrażnił, nie spowodował wysypu. Na razie nie zdecydowałam się na pełnowymiarowy produkt.

9. Estee Lauder Revitalizing Supreme+ - bardzo bogaty, gęsty krem, który świetnie nawilża, pozostawiając skórę miękką i rozświetloną. Myślę, że świetnie spisałby się zimą. Pełnowymiarowy produkt jest dość kosztowne, więc na razie się nie zdecyduję.

10. Ziaja Cupuacu balsam pod prysznic – jak na razie nie przekonałam się do balsamów pod prysznic, jak dla mnie ich dość lekka konsystencja jest zbyt słaba, a konieczność nakładania w czasie brania prysznica bardziej utrudnia niż ułatwia samą czynność. Do zmiany zdania nie przekonała mnie także próbka od Ziaja, chociaż sam balsam uważam za przyjemny produkt. Pozostanę przy tradycyjnych balsamach.

11. Noreva Aquareva – lekki krem na noc o działaniu intensywnie nawilżającym. Produkt dobry, fajnie się u mnie spisywał. Całkiem nieźle nawilżał cerę, nigdy nie zaskoczył mnie niemiłą niespodzianką w postaci wysypu. Opakowanie 50 ml wystarczyło mi na ok. 9 miesięcy codziennego stosowania na noc. Nie wiem czy zakupię ponownie.

12. Estee Lauder Double Wear, Revlon Colorstay, L’oreal True Match – trójka podkładów z pewnością dobrze znanych wszystkim posiadaczkom cery z niedoskonałościami. Spośród nich moim numerem jeden jest Double Wear, który jest najmocniej i najlepiej kryjącym podkładem z całej trójki. Podkład jest długotrwały, przypudrowany trzyma się na twarzy cały dzień, zapewnia niemal nieskazitelny wygląd cery i pomaga ukryć nawet bardzo duże niedoskonałości. Podkład posiada także filtr przeciwsłoneczny. Na twarzy daje efekt idealnej cery, prawie jak u lalki, który niestety wygląda dość nienaturalnie (przynajmniej moim zdaniem). Jest dość ciężki i nie do końca sprawdza się latem. Jego minusem jest także dość wysoka cena – obecnie w UK kosztuje 31 funtów. Nie lubię także opakowania bez pompki, gdyż utrudnia ono aplikację odpowiedniej ilości produktu. Najlepszy do ukrycia niedoskonałości i stale do niego powracam, gdy skóra przechodzi kryzys, a ja mimo to chcę zachować w miarę dobry wygląd i samopoczucie.

Bardzo podobnym podkładem do Double Wear jest Colorstay od Revlona. Z tym, że wersja bez pompki. Ja zachwycona zmianą opakowania produktu sięgnęłam po nowe z pompką i mam dziwne wrażenie, że jest to nieco inny produkt. Nie wiem może to moja projekcja, ale podkład w wersji z pompką sprawdzał się u mnie znacznie gorzej niż ten pompki pozbawiony : ( Ostatnio zakupiłam ponownie Colorstay’a bez pompki i jestem zadowolona z jego działania. Podkład dobrze, mocno kryje. Jest dość długotrwały, również posiada filtr. Bogata gama kolorystyczna, w tym kolorki dla bardzo jasnych cer są dużym plusem. Na twarzy wygląda nieco naturalnej niż Double Wear. Nie ma jednak tak dobrego krycia i trwałości jak produkt od Estee Lauder. Cena to ok. 12 funtów. Bardzo dobry drogeryjny produkt, który warto rozważyć mając co nieco do ukrycia na twarzy.

Ostatni z całej trójki True Match od L’oreal już nie do końca tak dobry jak dwa pozostałe. Krycie i trwałość dość dobre, jednak poprzednikom nie dorównuje. Kolor w moim przypadku ciemnieje w ciągu dnia.  Stosowany codziennie wysusza cerę i bezlitośnie podkreśla wszelkie suche skórki. Opakowanie z pompką, którego nie mamy jak odkręcić, gdy produkt już się kończy sprawia, że sporą część produktu wyrzucimy. Cena to 9,90 funtów.

Tak właśnie prezentują się moje puste opakowanka po produktach jakie zużyłam w grudniu i moje krótkie przemyślenia o nich. Dajcie koniecznie znać czy któreś spośród nich znacie? A może macie jakieś ciekawe zużycia u siebie na blogu?

Pozdrawiam serdecznie          




Dziękuję za każdy like, udostępnienie lub komentarz - to bardzo dużo dla mnie znaczy, a także pozwala mi odnaleźć moje czytelniczki i odwiedzić ich blogi.

You Might Also Like

5 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU