Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek” moja recenzja.

20:53:00

Chyba jestem jedną z ostatnich osób w blogosferze, która zdecydowała się napisać recenzję książki Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek”. Uroki życia na emigracji J Zakup książki chodził mi po głowie miesiącami i niemal każdego dnia natrafiałam na kolejne opinie czytelniczek w Internecie. Wiele z nich było dla mnie nieco rozczarowujących, zniechęcających wręcz, bo ograniczały się do stwierdzenia, że z książki niczego nowego się w kwestii pielęgnacji się nie dowiemy, a wiedza jaką dzieli się z nami autorka jest już powszechnie znana. Moje zdanie po lekturze tej książki jest zupełnie inne...

„Sekrety urody Koreanek” przeczytałam w tempie błyskawicznym, bo każdego dnia szukałam wolnej chwilki żeby usiąść przy lekturze. Poradnik jest napisany w mistrzowski sposób. Czytając sekrety pielęgnacji ujawniane nam krok po kroku przez Charlotte Cho czułam się tak jakbym była na kawie z najlepszą przyjaciółką, która opowiadając mi o sobie i o swoim kraju od czasu do czasu przemyca bardzo ważne rady dotyczące urody (i zdrowia). Cała wiedza jaką autorka podzieliła się z nami w książce przekazana jest w pokorny, bezpretensjonalny sposób, bez zbędnego pouczania, nadęcia, wymądrzania się z jakim niestety niekiedy spotykam się szukając w Internecie porad pielęgnacyjnych. Charlotte nie przybiera postawy urodowego guru, nie boi się przyznać, że koreańskie sposoby pielęgnacji były jej zupełnie obce w przeszłości, a w swoim życiu popełniła wiele pielęgnacyjnych błędów. Myślę, że to podejście każdej czytelniczce dodaje odwagi do zmiany  na lepsze pewnych nawyków dotyczących dbałości o cerę, a także otuchy, że nigdy nie jest za późno. Treść książki jest interesująca (przynajmniej dla mnie i wszystkich fanek dbałości o urodę jak mniemam) i napisana w przystępny, prosty sposób. Schemat pielęgnacji przedstawiony jest etapowo, a znaczenie każdego etapu jest wytłumaczone. Oczywiście oprócz schematu pielęgnacji poznajemy techniki nakładania produktów pielęgnacyjnych oraz kolejność ich aplikacji, która okazuje się mieć ogromne znaczenie.  Dodatkowo przy każdym rozdziale poradnika znajdziemy zabawne ilustracje skrótowo obrazujące jego treść. Super rozwiązaniem jest także podanie nam przez autorkę gotowych odpowiedzi na pytania jakie zapewne pojawiły się w głowie sporej części czytelniczek w trakcie lektury – czyli po prostu
1. linków do sklepów z kosmetykami koreańskich marek,
2. listy produktów, które się u autorki sprawdziły, wraz z krótkim wyjaśnieniem dlaczego.
To na pewno ułatwi sprawę wszystkim dziewczynom, które zafascynowała azjatycka pielęgnacja. Oczywiście Charlotte prowadzi także swój blog i sklepik internetowy, w którym możemy znaleźć jej ulubione produkty. Łatwiej być nie może J

Mi osobiście nie każdy z koreańskich sekretów urody był znany, mimo, iż sądzę, że kwestiom urody poświęcam więcej czasu niż przeciętna kobieta. O części z nich wiedziałam, zasłyszałam lub coś kiedyś, gdzieś przeczytałam, lecz nigdy nie były to porady na tyle przekonujące, żebym wcieliła je w życie. Przeczytanie książki Cho sporo rozjaśniło w mojej głowie i dało mi impuls do zmian, przekonało o tym, że stosowanie pewnych technik i produktów ma sens. Recepta na piękną cerę ciekawi mnie na tyle, że z pewnością sięgnę po przynajmniej część z azjatyckich produktów. Na pierwszy ogień pójdą maski w płachcie, których poszukiwania zaczęłam jeszcze w trakcie czytania książki. Są przeurocze J
Nie jestem pewna czy cały koreański sposób dbania o urodę kiedykolwiek udałoby mi się wdrożyć w życie, gdyż nawet nie byłam świadoma tego z jak wielu kosmetyków o różnorodnym zastosowaniu  korzystają mieszkanki Korei. Poza tym lubię swoje polskie kosmetyki w szczególności te złuszczające, mam do nich zaufanie i nie szukam zamienników. Mojąa uwagę przykuły koreańskie esencje, olejki myjące i produkty ze śluzem ślimaka i przyznaję się, że tego typu kosmetyków jeszcze u siebie nie stosowałam. Jeśli posiadacie jakiekolwiek doświadczenia z tymi produktami, coś lubicie polecacie bądź nie, to dajcie mi znać w komentarzach.
Kończąc moje rozważania o „Sekretach …” stwierdzam, że byłam zaskoczona (ale także zachwycona) tym, że do pielęgnacji ciała i cery Koreańczycy przykładają ogromną wagę, a już od najmłodszych lat uczą uważnego dbania o siebie swoje dzieci i to niezależnie od płci. Myślę, że niestety u nas nie wygląda to tak różowo i powinniśmy brać z Koreańczyków przykład.
Książkę Charlotte Cho gorąco polecam. Jest świetna. Nie zawiedziecie się.
Koniecznie dajcie mi znać czy czytałyście tą książkę, czy Wam przypadała do gustu i czy nauczyłyście się z niej czegoś nowego. Jeśli macie doświadczenia z azjatycką pielęgnacją, to z całego serca proszę o jakieś opinię i rekomendację. I oczywiście jeśli czytałyście lub znacie jakieś książki podobne do „Sekretów urody Koreanek” to bardzo, bardzo chętnie bym się dowiedziała co polecacie.

Pozdrawiam serdecznie

Joanna


You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU