Uwaga nowość!!! Nowa edycja tuszu do rzęs Maybelline Lash Sensational – Luscious with Oil Blend.

10:52:00


Na rynku pojawiła się nowość od Maybelline – tusz do rzęs Lash Sensentional Luscious with Oil Blends. Jak zapewne sobie przypominacie Internet szturmem zdobyła klasyczna wersja tuszu od Maybelline Lash Sensational, który podbił serca niemal wszystkich fanek makijażu. Lash Sensational jest bowiem produktem do rzęs absolutnie rewelacyjnym. Tusz w wersji klasycznej towarzyszył mi w zeszłym roku najdłużej, bezustannie mnie zachwycał i sprawiał, że sięgałam po niego intuicyjnie. Marka Maybelline wykorzystując ogromny sukces tego produktu stworzyła nowszą wersję, jak zapewnia reklama produktu, jeszcze lepszą niż jej pierwowzór, czyli Lash Sensational  Luscious with Oil Blend. Jeśli jesteście ciekawe jak ta maskara prezentuje się na moich rzęsach, co o niej sądzę i jak moim zadaniem wypada w starciu z Maybelline Lash Sensational to zapraszam do zapoznania się z postem.


Maskarę Maybelline Lash Sensational – Luscious with Oil Blend zakupiłam w opakowaniu 9,5 ml, kolorze Black (można wybrać jeszcze wersję Very Black), za cenę 5,99 funtów (drogeria Boots - cena stała produktu będzie wynosić 7,99 zł). Stylistyka tuszu to po prostu odwrócona wersja kolorystyczna klasycznej Lash Sensational, a dodatkowo opakowanie, z wyjątkiem napisów, jest matowe. Można powiedzieć, iż nie jest to zbyt oryginalny pomysł (zwłaszcza po tym jak marka zachwyciła opakowaniami klasycznej Lash Sensational w kolorze różowego złota i Falsies Push Up Drama), a półki w drogeriach obfitują w czarne matowe tusze, które nie przyciągają wzroku tak jak kiedyś. Mi osobiście podoba się ta nowa wersja maskary, gdyż lubię klasykę, a poza tym z tuszu w kolorze różowego złota niestety wycierała mi się farba i po pewnym czasie produkt nie wyglądał estetycznie.
 

Szczoteczka tuszu jest zupełnie inna niż w wersji klasycznej Lash Sensational, która jak zapewne pamiętacie była lekko zaokrąglona, wzniesiona ku górze, w górnej warstwie składała się z krótkich wypustek, a w dolnej z dłuższych.  Maybelline Lash Sensational Luscious with Oil Blend jest zupełnie inna – prosta, zwężająca się ku czubkowi, wypustki delikatnie maleją w kierunku ku końcowi szczoteczki, ale różnica jest naprawdę niewielka, u nasady szczoteczki, pod włoskami znajdują się puste przestrzenie. Szczoteczka przypomina mi Sculpt od L’oreal, z tą zmianą, że w szczoteczce mamy 6 rzędów wypustek (być może po to, żeby móc szczoteczką obracać podczas malowania). Może uznacie to za dziwne, ale kolejną rzeczą, która mi się podoba w tym tuszu jest jego zapach – taki typowy zapach tuszu do rzęs, jakim pachniały pierwsze maskary, które miałam możliwość używać.

Sam tusz jest początkowo bardzo „mokry”, kleisty. Po nałożeniu na rzęsy trzeba dać mu chwilkę, żeby wysechł (w międzyczasie trzeba uważać, żeby się nam nie odbił na powiece). Szczoteczka nabiera dużą warstwę produktu i dla mnie wystarczająca jest jednorazowa aplikacja i to tylko przeciągając szczoteczką wzdłuż od nasady rzęs ku górze. Inne tusze zazwyczaj nakładam zygzakowatym ruchem szczoteczki bądź obrotowym. W przypadku tej maskary nałożyłabym po prostu za dużo produktu, który posklejałby moje rzęsy. Podobnie nałożenie drugiej warstwy tuszu jest nieco problematyczne, bo łatwo możemy przedobrzyć. Co nie oznacza jednak, że efekt na rzęsach wygląda słabo. Wręcz przeciwnie. Na zdjęciach widzicie rzęsy pomalowane jedną warstwą tuszu. Na moje oko są mega pogrubione, wydłużone, zagęszczone i podkręcone. Tusz robi wszystko, czego od takiego produktu oczekuje. Moje rzęsy wyglądają jak sztuczne, dlatego myślę, że bardziej nadaje się na wieczór niż na co dzień, chyba, że tak jak ja lubicie mocno podkreślone spojrzenie.
Dla porównania: jedno oko pomalowane maskarą, drugie bez tuszu.


Z demakijażemu prodkutu trzeba trochę się namęczyć, dość ciężko pozbyć się produktu z rzęs, a dodatkowo dość mocno się rozmazuje pod oczami przy kontakcie z wodą i płynem dwufazowym.

Myślę, że z produktu najbardziej będą zadowolone posiadaczki niezbyt gęstych rzęs, bo nadaje on mega objętość. Szczęśliwe posiadaczki gęstych i długich rzęs będą zmuszone ostrożnie operować szczoteczką tuszu, gdyż nakładając go zbyt wiele można posklejać sobie rzęsy i stworzyć na rzęsach grudki, które z uwagi na wolno schnącą formułę tuszu trudno będzie rozczesać. Podobnie uwaga z odbijaniem się tuszu na powiece, gdy macie długie rzęsy.
A jak Luscious with oil Blend wypada w porównaniu z klasyczną Lash Sensational?
Lash Sensational
Lash Sensational with Oil Blends
Maskara bardziej rozczesuje rzęsy, każdą z nich pokrywa cienką warstwą produktu,
Za pomocą maskary pokryjemy rzęsy grubą warstwą tuszu za jednym pociągnięciem,
Zaokrąglona ku górze szczoteczka bardziej unosi i podkręca rzęsy,
Prosta szczoteczka delikatnie unosi i podkręca (zawsze można użyć zalotki), za to nadaje mega objętość,
„Suchsza” formuła tuszu, pokryte tuszem rzęsy są dość twarde i suche,
Bardziej mokra formuła, zapewne za sprawą odżywczych olejków, (mieszanka olejów z róży, krokosza barwierskiego i arganowego), rzęsy pokryte tuszem są elatyczne,
Znajdującymi się u góry szczoteczki małymi ząbkami łatwiej pokryć cienką warstwą dolne rzęsy,
Dłuższą szczoteczką z łatwością można dotrzeć do wszystkich rzęs intensywnie podkreślając nawet najkrótsze z nich,
Łatwa aplikacja, minimalna możliwość posklejania sobie rzęs, nie ma problemu z nałożeniem kilku warstw produktu,
Tusz trzeba aplikować uważnie i w ograniczonej ilości, gdyż można przedobrzyć, bądź posklejać rzęsy,

A jeśli chodzi o różnicę w wyglądzie rzęs po użyciu obu maskar, to różnica jest naprawdę niewielka. Po klasycznej Lash Sensational są one bardziej rozczapierzone, po  Lash Sensational with Oil Blends mocniej, bardziej dramatycznie podkreślone.

Mi osobiście oba tusze bardzo się podobają i na razie będę używać nowej wersji maskary. A Wy co sądzicie o działaniu produktu? Skusiłybyście się?

Pozdrawiam
Joanna

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU