RCMA - No-Color Powder – transparentny, puder matujący.

13:43:00

Kontynuuję rozpoczęty w zeszłym tygodniu wątek makijażowy i dziś przychodzę do Was z odrobiną informacji na temat kultowego już hitu od RCMA No – Color Powder. Jak większość dziewczyn szukających informacji o tym produkcie, ja również trafiłam na niego dzięki Katosu, a także zagranicznym vlogerkom. Ogólnie produkt robi ogromną furorę w sieci, między innym dlatego, iż jest jednym z bardziej polecanych pudrów do modnego ostatnio „bakingu”, a także uważany za świetny zamiennik m.in. Translucent Loose Setting Powder Laura Mercier (29 g o niebagatelnej cenie ok. 230 zł) czy Makeup Forever Ultra HD (cena ok. 160 zł). Jak to naprawdę jest z tym pudrem i czy warto go zakupić? O tym przeczytacie w tym poście.


Na zakup pudru RCMA zdecydowałam się pod wpływem ogólnego zamieszania wokół tego produktu, no i jak wspomniałam powyżej dzięki Katosu, która polecała go wielokrotnie w swoich filmikach. Jakoś nie zastanawiałam się nad tym wyborem zbytnio, gdyż ten puder to ostatnio obiekt pożądania wszystkich fanek makijażu i stwierdziłam, że skoro mam do niego łatwy dostęp to po prostu muszę go mieć. Zakupiłam go na tej stronie – klik klik – za cenę 9,95 funtów za pojemność 3 oz czyli ok 85 gram (zacnie!). Przesyłka kosztowała mnie ok. 3,5 funtów. Łącznie 13, 5 funta czyli ok. 75 zł. Można mówić, że dużo, ale biorąc pod uwagę dużą pojemność produktu, w porównaniu do konkurencji wypada bardzo, bardzo dobrze. Na przesyłkę czekałam ok. 4 dni. Szkoda, że sklep nie oferuje większej pojemności tego produktu, bowiem pod kątem cenowym bardziej opłaca się pójść na całość i od razu zafundować sobie duży słój.
Mój produkt znajduje się w plastikowym opakowaniu, przeźroczystym, bardzo minimalistycznym w treści i formie. Wieczko zaklejone aluminiową bodajże folijką, co bardzo mi się spodobało, bowiem puder nie rozsypał się w transorcie, a ponadto mam pewność, że nie był wcześniej używany. Nakrętka również plastikowa koloru czarnego wyposażona jest w sitko z wielkimi dziurami. I tu pierwsze ale…te wielkie dziury nie spodobały mi się w ogóle. Prób aplikacji pudru prosto z opakowania nawet nie podejmowałam. Zazwyczaj przesypuje go na wieczko od pudru stałego (akurat teraz mam Rimmel Stay Matte), a i tak wysypuje się go ogromna ilość i to w sposób nie kontrolowanyL Ogólnie opakowanie przypomina mi wielką solniczkę w której ktoś złośliwie wydrążył ze 4 razy większe dziurki niż potrzeba. Dla mnie to wielki minus tego produktu, nadal nie mogę okiełznać tego mocno nietrafionego opakowania i szczerze radzę przesypać sobie produkt do pudełeczka z sitkiem po jakimś zużytym pudrze, dzięki czemu unikniemy nerwów, marnotrawienia produktu i konieczności sprzątania po każdym makijażu.

Sam produkt ma kolor biały w opakowaniu, taki też jest gdy na początku nakładamy go na twarz bądź dłoń. Po chwili jednak „wtapia się w skórę” i wygląda jak nasz naturalny kolor skóry bądź podkład z tym, że odrobinę jaśniejszy, rozświetlony.

Konsystencja pudru jest znakomita –ekstremalnie miałka. Cząsteczki produktu są malusieńskie, drobnitkie – powiem szczerze, że jeszcze nie spotkałam się z tak małymi cząsteczkami przy żadnym pudrze do twarzy jaki używałam. Produkt sam w sobie jest jedwabisty w dotyku, lekki na twarzy, bardzo przyjemny. Myślę, że dzięki tym małym cząsteczkom kosmetyk wygląda na twarzy tak dobrze i daje nam nieskazitelną cerę. W moim przypadku świetnie sprawdził się do ukrycia rozszerzonych porów, których mam dużo i których wielkość jest spora, natomiast dzięki RCMA są one prawie niewidoczne J

Działanie produktu też muszę przyznać szczerze wręcz powaliło mnie na kolana. Puder matuje skórę znakomicie i co więcej ten mat trwa przez wiele, wiele godzin. Na twarzy wygląda nieskazitelnie, nie zbiera się w grudki, nie tworzy się efekt „cakingu”. Moja mieszana cera przetłuszcza się okropnie w strefie T i zazwyczaj już po 2-3 godzinach od wykonania makijażu muszę ponownie przypudrować twarz, bądź ściągnąć z niej nadmiar sebum papierkiem. Po pudrze RCMA mogę sobie odpuścić wszelkie poprawki i daje mi to niesamowitą wygodę i komfort psychiczny. Puder bardzo dobrze nosi się w ciągu dnia, jednak odrobinę się ściera i jeśli podobnie jak ja używacie go do gruntowania korektora na wcześniej nałożonych niedoskonałościach, to warto kontrolować czy się nie starł i nie odsłonił nam tego co chciałybyśmy ukryć. Jeśli chodzi o gruntowanie korektora pod oczami to puder trzyma się znacznie lepiej (pod oczami mam dość suchą skórę), a jednak nie do końca podoba mi się jak wygląda. Podkreśla on wszelkie linie i drobne zmarszczki, strefa pod oczami wygląda na suchą. Z tej właśnie przyczyny doszłam do wniosku, że ten produkt nie do końca może przypaść do gustu osobom o suchych skórach, gdyż może jeszcze bardziej wysuszać i podkreślać to czego nie chcemy podkreślać. Natomiast sądzę, że dziewczyny o skórze tłustej i mieszanej, mocno przetłuszczającej się w strefie T będą zachwycone działaniem tego produktu, tak samo jak ja. Dodam jeszcze, że po zmyciu makijażu z twarzy zauważyłam na niej mniej niespodzianek, a pory wyglądają znacznie lepiej. Myślę, że to także może być zasługą tego produktu, a zwłaszcza jego wpływu na ograniczenie wydzielania sebum.

I na koniec jeszcze mała gorzka informacja, a mianowicie kwestia składu kosmetyku. Nie wiem czy wiecie, ale skład słynnego pudru RCMA tworzą tylko dwa składniki : Talc – talk i Silca – czyli krzemionka. Dwa składniki. Gdy otworzyłam swoją przesyłkę i zerknęłam na skład byłam rozczarowana jak nigdy w życiu, a nawet przez moment poczułam się nabita w butelkę. Wokół tego produktu jest tyle szumu, znalazłam nawet internetowe forum na którym dziewczyny zbierają chętne do zakupu wspólnej paczki z tymi pudrami ze Stanów albo z Wielkiej Brytanii, wszak w Polsce jak zwykle jest problem z dostępnością. A tak naprawdę i talk i krzemionkę możemy z łatwością zakupić np. tutaj (krzemionka) i tutaj (talk). Krzemionka nie należy do najtańszych, ale za talk nie zapłacimy już fortuny. Poza tym w przeciwieństwie do produktu RCMA nie jesteśmy zmuszone do zakupu od razu 85 gram kosmetyku, a możemy zakupić odpowiednio po 10 gram półproduktów za ok. 30 zł (za 60 g – ok. 65 zł). Jeśli ktoś chce jedynie wypróbować czy produkt będzie mu pasował, bądź ma problem z dostępnością to warto spróbować takiej własnoręcznie zrobionej mieszanki. Oczywiście gdybyśmy chciały zakupić 85 gram krzemionki i talku to wyjdzie nam na to samo, bądź nawet nieco drożej niż w przypadku pudru RCMA co przemawia na jego korzyść i jest jedną z przyczyn dlaczego nie napisałam negatywnej opinii na temat tego produktu. Tutaj dla odmiany znalazłam bardzo ciekawą recenzję pudru Makeup Forever, wspomnianego powyżej, którą bardzo polecam przeczytać, chociażby po to, żeby nauczyć się rozwagi przy kupowaniu kosmetyków.

Jeśli jednak macie możliwość zakupu produktu RCMA to bardzo gorąca polecam bo jest mega dobry i jestem zachwycona jego działaniem. W Polsce możecie zakupić go tutaj, jednak cena jest aż dwukrotnie wyższa niż w sklepie w którym ja zakupiłam swój. Najbardziej opłaca się zakupić w Stanach za 12 dolarów – np. tutaj , tutaj lub tutaj, jednak trzeba się liczyć z koniecznością zapłacenia cła. Tutaj cała gama produktów RCMA.

Przy okazji chciałam się Was zapytać czy macie jakieś doświadczenia z tym pudrem i czy orientujecie się czy odbija się przy okazji robienia zdjęć? W składzie jest krzemionka więc obawiam się, że twarz na zdjęciach może być biała.

Co sądzicie o tym pudrze? Czy polujecie na niego?


Pozdrawiam serdecznie

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU