O gotowym kosmetyku kwasowym – Nip+Fab Glycolic Fix Extreme pads - płatki nasączone mieszanką trzech kwasów.

20:55:00

Swoje idealne serum kwasowe odkryłam już jakiś czas temu - informacjami o nim podzieliłam się tutaj. Postanowiłam jednak wypróbować cos innego, czego nie mogłam tak łatwo dostać w Polsce. Mój wybór padł na kosmetyk Nip+Fab Glycolic Fix Extreme*** - płatki nasączone mieszanką 3 kwasów. Produkt zainteresował mnie pod względem formy, jak i składników aktywnych. Liczyłam także na to, że dzięki temu produktowi szybciej poradzę sobie z niedoskonałościami po trądziku. Jak się sprawdził? Zapraszam do czytania.


Opis:

Kosmetyk zakupimy w owalnym, plastikowym opakowaniu, przeźroczystym z pomarańczowo – granatową nalepką. Wewnątrz znajdują się nasączone płatki. Jest ich 60, dość dużo biorąc pod uwagę, ze stosuje się je dwa razy na tydzień. Zapach płatków jest dość ostry, chemiczny. Każdy z nich jest obficie nasączony mieszanką składników aktywnych (jak mniemam). Jeden płatek wystarcza do zastosowania na całą twarz, szyję i dekolt, także ich wydajność jest bardzo wysoka. Po przetarciu twarzy staje się ona czerwona i może pojawić się pieczenie (przynajmniej tak było w moim przypadku). Twarz jest lekko zwilżona, kosmetyk wchłania się szybko, jednak pozostawia na skórze cieniutką warstwę.

Skład:

Aqua (Water/Eau) - woda, Glycolic Acid – kwas glikolowy, Triethanolamine – Trietanoloamina, regulator pH, Glycerin - gliceryna, Polysorbate 20 - polioksyetylenowane 20 molami tlenku etylenu estry tłuszczowe sorbitanu, składnik umożliwiający powstanie emulsji, Niacinamide - witamina PP, może działać regulująco na aktywność gruczołów łojowych, Phenoxyethanol -  fenoksyetanol, substancja konserwująca, Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu, regulator pH, Benzyl Alcohol - alkohol benzylowy, Disodium EDTA - sól dwusodowa kwasu wersenowego (kwau etylenodiaminotetraoctowego), zwiększa trwałość kosmetyku, Mandelic Acid – kwas migdałowy, Panthenol - pantenol, Salicylic Acid – kwas salicylowy, Lactic Acid – kwas mlekowy, Limonene - limonen, Parfum (Fragrance) - zapach, Benzyl Benzoate - benzoesan benzylu,składnik kompozycji zapachowej, Dehydroacetic Acid - kwas dehydrooctowy, konserwant, Sodium Hyaluronate - hialuronian sodu, humektant, Geraniol - geraniol, Butylphenyl Methylpropional -  lilial, składnik kompozycji zapachowej, Citral - cytral, Linalool - linalol.


Składniki aktywne w których nasączone są płatki:

Kwas glikolowy 5% - roztwór kwasu glikolowego: delikatnie złuszcza skórę i pomaga zlikwidować przebarwienia na jej powierzchni np. blizny po trądzikowe, przebarwienia.

Kwas mlekowy - usuwa martwe komórki i toksyny ze skóry by była gładsza i jeszcze bardziej jednolita.

Kwas migdałowy - penetruje i odblokowuje pory pomagając zwalczać zaskórniki i zmniejszyć wypryski.

Co obiecuje producent?

                Bardziej silna wersja naszych bestsellerowych, glikolowych płatków. Te płatki zawierają najwyższy poziom kwasu glikolowego (wśród naszych kosmetyków) 5% i zostały wzmocnione dodatkiem kwasu salicylowego, co czyni je ostateczną terapią na noc dającą zwężenie porów, rozjaśnienie cery oraz usuwającą zapychanie porów skóry poprzez poprawę naturalnego procesu jej złuszczania. Uczyń płatki elementem tygodniowej rutyny pielęgnacyjne - używaj jeden na noc 2-3 razy w tygodniu. Dla bardziej wrażliwych rodzajów skóry zalecamy użycie płatków raz w tygodniu (tłumaczenie własne – tekst oryginalny tutaj).

Moje oczekiwania:

W stosunku do tego produktu miałam podobne oczekiwania jak wobec innych kwasowych kosmetyków z jakimi miałam do tej pory styczność, jak nie większe - kosmetyk ten ma pochlebne opinie, cena nie jest niska, a obietnice producenta zachęcające. Liczyłam przede wszystkim na dokładne złuszczanie i oczyszczanie skóry z martwego naskórka, zwężenie porów. Miałam nadzieję, że jeszcze bardziej zminimalizuje pojawiające się, już na szczęście z rzadka, nowe niedoskonałość. Jedna z najważniejszych funkcji gotowych kosmetyków kwasowych dla mnie osobiście jest rozjaśnianie skóry i redukcja istniejących po trądzikowych niedoskonałości. Myślałam, że kosmetyk mający w swym składzie min. kwas glikolowy i mlekowy będzie działał szybciej i dogłębnej niż stosowane przeze mnie dotychczas kosmetyki, oparte w głównej mierze na kwasie migdałowym.

Czas testu:

Kosmetyk testowałam przez ok. 1,5 miesiąca.

Cena:

Regularna cena płatków wynosi 14.75 funtów. Ja zakupiłam je w promocji za ok. 10 funtów.

Dostępność:

Płatki możemy kupić w drogerii Boots, Superdrug oraz w sklepach internetowych. 

Kto testował?

Zapraszam do strony z opisem mojej cery:
tutaj.

W jaki sposób testowałam produkt:

Płatki stosowałam zawsze wieczorem. Po oczyszczeniu twarzy (foreo luna mini + żel do twarzy Avene) przecierałam płatkiem twarz, szyję, dekolt i górną część pleców. Jeden płatek wystarczał na pokrycie w całości wszystkich wymienionych części ciała, tym samym jest bardzo wydajny. Po wniknięciu produktu w skórę, podobnie jak przy serum kwasowym Iwostin, nakładałam na twarz krem nawilżający na noc - w tej chwili stosuję Aquareva Hydrastim 4c. Początkowo próbowałam stosować płatki 2 razy w tygodniu. Później ograniczyłam się do jednej tylko nocy w tygodniu. Po przetarciu twarzy moja skóra robiła się czerwona i piekła zwłaszcza na twarzy - zdaję sobie sprawę, ze płatki Nip+Fab nie są przeznaczone do skóry wrażliwej i naczynkowej (jak zresztą większość preparatów kwasowych), jednak z żadnym z dotychczas stosowanych produktów nie miałam takich problemów. Uczucie dyskomfortu znikało po zaaplikowaniu kremu nawilżającego na noc.

Co poszło nie tak?

Już po pierwszej nocy z tym preparatem na mojej buzi pojawiły się dwie, bardzo duże (ok.0,5 cm) podskórne zmiany, które następnie przemieniły się w ropne, bolesne pryszcze. Domyśliłam się, że może być to sprawka tych płatków, jednak kontynuowałam terapię. Po kilku kolejnych użyciach znów pojawiały się podobne, niekorzystne zmiany, a płatki nie pomagały wiele w wysuszeniu i zwalczeniu tych niedoskonałości. Pomyślałam, że być może cera oczyszcza się i płatki wyciągają zanieczyszczenia i toksyny i tak już musi być. Kontynuowałam terapię tym razem tylko raz na tydzień sięgając po płatki. Kiedy obudziłam się z dwiema nowymi, wielkimi podskórnymi zmianami, w tym jedną gulą o średnicy ok.1,5 cm (!!!) na skroni, w której to okolicy trądziku nie miałam nigdy, definitywnie zakończyłam moją przygodę z płatkami Nip+Fab Glycolic Fix Extreme. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zmiany jakie pojawiały się na twarzy z uporem na niej trwają. Początkowo absolutnie nic nie pomagało mi na ogromną, podskórną zmianę na skroni, która była napuchnięta, zaczerwieniona i bolesna. Podobną, mniejszą, ale również ropną zmianę „zawdzięczam” tym płatkom w okolicach żuchwy. Również walczyłam z nią długo, stosując znane mi wcześniej skuteczne metody i żadnych rezultatów nie było. Ostatecznie bardzo pomogło mi serum z Lusha, dzięki któremu opuchlizna i jak mniemam znajdująca się wewnątrz ropa zeszły, a zmiany przestały dokuczliwe boleć. Nadal jednak nie są do końca wyleczone, a skóra w tych miejscach nie wygląda dobrze :( Dziś mija już ponad miesiąc od kiedy się pojawiły na mojej twarzy i z dużej czerwonej guli na skroni pozostała ok 0,5 cm blizno – gula o kolorze szarym, która od czasu do czasu staje się nabrzmiała, w okolicy żuchwy pozostała mi duża ok. 0,3 cm czerwona blizna po trądzikowa. Po pozostałych – widoczne przebarwienia po trądzikowe L

Podsumowując:

Płatki Nip+Fab Glycolic Fix Extreme to produkt nie dla mnie i muszę z przykrością stwierdzić, że bardzo mnie zawiodły. Nie wiem, który ze składników kosmetyku tak negatywnie na mnie wpłynął i dlaczego. Być może faktycznie moja skóra zaczęła się oczyszczać w jakiś ekstremalny, nieprzewidziany sposób i po pewnym czasie przyzwyczaiłaby się do tego produktu. Nie wiem. I niestety więcej już po nie nie sięgnę. Nie znoszę sytuacji, gdy stosuję jakiś produkt, który ma mi pomóc w walce ze skutkami trądziku, a on powoduje u mnie nasilenie problemu i to nie tego z którym walczę (niedoskonałości po trądziku), a tego który już w większym stopniu wyleczyłam(bo trądzik już poniekąd zwalczyłam). To dwa kroki w tył jeśli chodzi o pielęgnację cery. W każdym razie na ten moment pokornie wracam do maski Tony Moly i serum Iwostin Purritin, które są moimi pewniakami.

Jeśli chodzi o efekty i pozytywne aspekty działania płatków to trudno mi się wypowiedzieć, ale oczywiście nie wykluczam ich i wierzę, że płatki mogą na kogoś wpłynąć pozytywnie. Niestety negatywne skutki w moim przypadku i prawdopodobnie na zawsze zniechęciły mnie do stosowania preparatu i nie mogę go polecić nikomu.

A jakie są Wasze doświadczenia z preparatami kwasowymi? Czy znacie jakieś godne uwagi i wypróbowania? Znacie Nip+Fab Glycolic Fix Extreme? Czy też miałyście z nimi złe doświadczenia? Wiecie może co zastosować do wyleczenia bolesnych, dużych guli?


***Recenzja tego kosmetyku przedstawia moją opinię i ma charakter wyłącznie informacyjny. Kosmetyki stosujecie na własne ryzyko uwzględniając potrzeby i wymagania Waszej skóry. Użycie każdego z produktów powinno się skonsultować z lekarzem, dermatologiem lub kosmetologiem.

Zasmucona, pozdrawiam Was serdecznie

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU