Avène Cleanance żel do mycia twarzy, Avène Cleanance EXPERT krem emulsja dla cery trądzikowej i Avène woda termalna - zestaw trzymający cerę trądzikowa i z tendencją do naczynek w ryzach.

10:26:00

Powracam do tematu pielęgnacji twarzy i do produktów Avène o których już parokrotnie wspominałam na blogu, a recenzji się jeszcze nie doczekały. Z recenzją  ociągałam się, a właściwie wstrzymywałam się przez 4 miesiące od zakupu, bowiem moja cera jest dość specyficzna i kapryśna na tyle, że czasem jeden produkt, który stosuję miesiąc i świetnie mi służy po 2 miesiącach regularnego stosowania jest przez skórę odrzucany i reaguję nań wysypem, wysuszeniem, zajadami i milionem innych nieprzewidzianych skutków ubocznych. Produktom Avène dałam aż 4 miesiące próby. Testowałam Avène Cleanance żel do mycia twarzy, Avène Cleanance EXPERT krem emulsja dla cery trądzikowej i Avène woda termalna. O tym co o nich sądzę możecie się dowiedzieć z tego wpisu. Linki z opisem podstawowych informacji o produktach znajdują się przy ich nazwach.



Avène woda termalna – klik klik***.

Zacznę od wody termalnej Avène, ponieważ spośród całego zestawu od Avène po ten kosmetyk jeśli chodzi o pielęgnację twarzy sięgam najrzadziej. Dlaczego najrzadziej? Przyczyny są dwie. Po pierwsze moja skóra przestała być dokuczliwa pod kątem czerwienienia się, uczucia pieczenia i podrażnienia (może to także zasługa kosmetyków Avène). Po drugie częściej sięgam po tonik Liz Earle Instant Boost, ponieważ oprócz wody zawiera przyjazne dla mojej skóry składniki naturalne. Tonik Instant Boost zostawia na twarzy delikatny film, który z jednej strony ma pozytywne działanie nawilżające i utrzymujące nawilżenie na twarzy, z drugiej jednak strony film ten utrudnia nakładanie kremu ( ślizga się na powierzchni twarzy) i wchłanianie kremu. Kiedy zależy mi na czasie spryskuje twarz wodą termalna Avène i po kilku chwilach mogę aplikować krem i makeup. Natomiast woda ta sprawdziła się u mnie w innych życiowych sytuacjach, o których mowa poniżej.

Kto testował?

Odsyłam do linka z opisem mojej cery.

W jaki sposób stosowałam produkt?

                Po wodę termalną Avène sięgałam najczęściej po myciu twarzy żelem Avène Cleanance i szczoteczką soniczną Foreo Luna Mini. Na początku mojej przygody z Luną Mini miałam problemy z podrażnieniem i czerwienieniem się skóry po myciu (na szczęście to już za mną) i  właśnie do ukojenia skóry po myciu stosowałam wodę termalną  Avène. W tej roli spisywała się dobrze, uczucie dyskomfortu, ściągnięcia, pieczenia skóry znikało po chwili od spryskania twarzy wodą. Z samym zaczerwienieniem musiałam zazwyczaj jeszcze trochę poczekać. Po pewnym czasie moja twarz już przyzwyczaiła się do Luny Mini i ww. skutki uboczne przestały mi dokuczać. Obecnie wodę termalną stosuję głównie do odświeżenia skóry po całym dniu i orzeźwienia, jako zamiennik toniku, kiedy mi zależy na czasie i w zależności od potrzeby do ukojenia skóry. Woda ta jest produktem uniwersalnym i dlatego dobrze spisała się u mnie po goleniu i depilacji nóg, w przypadku wysypki na rękach, zmniejszenie zaczerwienienia, przy poparzeniu ręki. Sięgam po nią także w gorące dni, oraz po treningu.

Jakie korzyści daje?

1. Pierwszą i najważniejszą dla mnie jest natychmiastowe ukojenie twarzy - jedno psikniecie i uczucie palenia, pieczenia, ściągnięcia znikają.

2. Orzeźwienie i odświeżenie - produkt orzeźwia moja skórę i przywraca do życia po całym dniu pracy, jest świetny w gorące dni, po wysiłku fizycznym, w podróży, na plaży.

3. Nawilżenie - woda natychmiast nawilża nasza buzię, a uczucie nawilżenia trwa jeszcze po jej użyciu.

4. Produkt jest wielofunkcyjny i może być stosowany nie tylko na twarz – u mnie znalazł zastosowanie także po goleniu i depilacji nóg wysypce, poparzeniu. Myślę, że sprawdzi się też w przypadku przesadzenia ze słońcem.

5. Można ją stosować jako płatki pod oczy i maseczki nawilżające (wystarczy nawilżenie wodą płatków kosmetycznych, bądź chusteczek higienicznych wodą termalną, nałożenie ich na twarz i po kilku minutach ponowne spryskanie).

Inne plusy:

1. Poręczne opakowanie w sprayu ułatwia korzystanie z produktu i uprzyjemnia nasze życie, zawsze to doceniam w kosmetykach. Kolejny plus za zafoliowane opakowanie przy zakupie.

2. Wydajność - woda jest wydajna, nawet przy moim używaniu, gdy stosuję kilka psiknięć za jednym razem, po 4 miesiącach nadal mam ok. połowę opakowania.

Minusy:

1. Dość wysoka cena.
Sumując woda termalna Avène to naprawdę dobry produkt, który z czystym sumieniem mogę polecić osobom o podobnej cerze jak moja, szukającym wody termalnej właśnie. Produkt sprawdził się także przy stosowaniu na całe ciało m.in. w sytuacjach jakie opisałam powyżej.  Moje oczekiwania spełniła i z przyjemnością jej używałam. A jednak teraz chętniej sięgam po tonik Liz Earle do nawilżania, tonizowania i ukojenia twarzy, płatki pod oczy i maseczki nawilżające stosuję bogatsze w składzie niż sama woda termalna, na podrażnienie ciała częściej sięgam po oliwki i balsamy…i tym samym nie widzę potrzeby ponownego zakupu wody termalnej. Czy kupię ponownie? Raczej nie, gdyż nie widzę takiej potrzeby.

Avène Cleanance EXPERT krem - emulsja dla cery trądzikowej – klik klik***.

Po ten produkt sięgałam zdecydowanie częściej, a ściślej mówiąc codziennie rano nakładałam go na twarz przed aplikacją podkładu.

Kto testował?

Odsyłam do linka z opisem mojej cery.

W jaki sposób stosowałam produkt?

                Emulsję Avene stosowałam codziennie rano, jako bazę pod makijaż, bądź też samotnie jako krem nawilżający. Wyciskałam bardzo niewielką ilość kremu na oba policzki, czoło i brodę i dokładnie rozsmarowywałam. Emulsja jest bardzo, ale to bardzo wydajna, naprawdę nie trzeba jej wiele, żeby pokryć całą twarz. Jak dla mnie bardzo przyjemnie, delikatnie pachnie, zapach ten nie jest wyczuwalny, a tym bardziej uciążliwy w ciągu dnia. Po nałożeniu kremu skóra jest zmatowiona, krem jest lekko lepki, dzięki czemu w mojej ocenie stanowi bardzo dobrą bazę pod makijaż.

Efekty jakie zauważyłam:

Co emulsja robi dla naszej skóry? Założę się, że gdybyście zaczęły szukać odpowiedzi na to pytanie w Internecie zapewne znalazłybyście wiele recenzji mówiących o tym, że "ten krem nic nie robi". Przed publikacją tego wpisu zerknęłam na wizaż.pl i co druga z recenzji brzmi właśnie tak. Moim zdaniem to niesprawiedliwa i krzywdząca opinia. Ja jako posiadaczka kłopotliwej cery, która niejeden krem do twarzy przetestowała (i na wielu się przejechała) ujęłabym działanie tego kremu jako trzymanie cery w ryzach. Pod kątem powstawania niedoskonałości i produkcji (lub nadprodukcji) sebum, a także czerwienienia się skóry. W czasie stosowania tego produktu niespodzianki na mojej twarzy pojawiały się sporadycznie, nie były tak wielkie i dokuczliwe pod względem bolesności jak przed terapią, skóra czerwieniła się znacznie mniej i rzadziej. Dzięki pielęgnacji serią kosmetyków od Avène na mojej twarzy wyskakiwały niewielkie, zamknięte i otwarte zaskórniki (z wyjątkiem klapy spowodowanej sięgnięciem po płatki Nip+Fab). Tym samym uważam, że emulsja dobrze spełnia swoją rolę regulująca i ochrony naszej cery przed czynnikami dlań niekorzystnymi. Rozszerzone pory na nosie i na policzkach zostały oczyszczone, jednak nie zauważyłam, aby się zwęziły.
Jeśli chodzi o kolejną ważną dla mnie kwestie - wpływ kremu na istniejące już niedoskonałości i blizny po trądzikowe - to powiedziałabym, ze krem jedynie wspomaga ich samodzielne leczenie, lekko podsusza, tworzy coś co bym nazwała pozytywnym środowiskiem na naszej buzi, jednak sam jakiegoś większego działania w tej akurat sferze nie wykazuje. Niedoskonałości nie goja się jakoś szybciej, podobnie blizny. Tutaj trzeba sięgnąć po inne sposoby. Oczywiście producent tego nie obiecuje przy emulsji Avene, a jednak miło by było, gdyby takie ekstra właściwości krem miał.

Plusy

1. Dobre działanie – w skrócie mówiąc trzymanie skóry i trądziku w ryzach – skóra stała się czystsza, wygładzona i mniej się czerwieniła.

2. Porządne nawilżanie i ukojenie twarzy.

3. Wydajność po ok. 4 miesiącach nadal mam ok. połowę opakowania.

4. Nieźle się sprawdza pod makijaż.

5. Przyjemny zapach i opakowanie miłe dla oka.

Minusy

1. Cena.

2. Brak zauważalnego wpływu na blizny i niedoskonałości po trądzikowe.

3. Niestety nadal uważam, że moja skóra świeciła się za bardzo podczas używania tego produktu.

4. Brak filtra przeciwsłonecznego. Jako osoba sięgająca po serum z kwasami na noc potrzebuje do dziennej pielęgnacji produktu z filtrem. Do emulsji Avène musiałam dokupić aerozol z Biodermy – klik klik.

5. Jak wspomniałam powyżej niespodzianki na twarzy pojawiały się rzadziej, co niestety nie znaczy, że nie pojawiały się wcale. Moją ambicją w kwestii pielęgnacji cery jest wyeliminowanie trądziku w 100 % i dopóki nie znajdę produktu, który da mi pożądaną nieskazitelną cerę to nie przestanę go szukać ;)

Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania.

Jeśli chodzi o moją osobistą ocenę to muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tego produktu i cieszę się, że go wypróbowałam, bowiem traktuję go już jako takiego pewniaka, krem który dobrze spełnia swoje zadanie i przede wszystkim mi nie zaszkodzi. Aczkolwiek jak wspomniałam powyżej 100% satysfakcji nie odczuwam, nadal coś tam na tej buzi wyskakuje, a taka sytuacja zawsze kusi mnie do poszukania czegoś lepszego.

Czy zakupie ponownie?

 Na razie chcę dać szansę innym produktom, które ostatnimi czasy bardzo mnie zainteresowały, a będą to w pierwszej kolejności Effeclary od La Roche Posay. W każdym razie gdy po jakoś produktach moją cerę dopadnie kryzys z pokorą powrócę do Avenu Cleanance.

Żel myjący do twarzy Avène Cleanance – klik klik***.

Na koniec pozostawiłam mojego ulubieńca od Avène, a mianowicie żel myjący Avène Cleanance.

Kto testował?

Odsyłam do linka z opisem mojej cery.

W jaki sposób stosowałam produkt?

                Żelu używałam codziennie rano i wieczorem wraz z moją szczoteczką soniczną Foreo Luna Mini. Po nawilżeniu twarzy wodą i nawilżeniu szczoteczki, nakładałam na nią kropelkę żelu wielkości ziarenka grochu. Twarz myłam zgodnie z instrukcją mycia twarzy Luną Mini, którą znajdziecie tutaj. Cały rytuał trwał jakieś dwie minuty. Następnie osuszałam twarz ręcznikiem i spryskiwałam wodą termalną Avène lub tonikiem Liz Earle Instant Boost.

Efekty jakie zauważyłam.

                Moja skóra twarzy jest oczyszczona jak nigdy dotychczas. Po każdym jednym myciu wręcz czuję jej dogłębną czystość. Niespodzianek pojawia się mniej i są to z reguły niewielkie zamknięte bądź otwarte zaskórniki. Rozszerzone pory na policzkach i nosie są czyste. Po przyzwyczajeniu się do tego sposobu oczyszczania moja skóra nie czerwieni się już tak jak na początku.

Plusy:

1. Nadaję się do stosowania ze szczotką soniczna i świetnie się sprawdza w tej roli.

2. Dogłębnie oczyszcza - tutaj mogę ocenić tylko kooperacje tego żelu z Luną Mini, bowiem nigdy nie stosowałam go samodzielnie - jak na razie dla mnie jest to duet niezastąpiony i nigdy nie miałam niczego co oczyszczałoby moją twarz lepiej. Uważam że inwestycja w te dwa produkty była świetna i teraz codzienne ich stosowanie to krok milowy na przód jeśli chodzi o moją pielęgnację.

3. Po przyzwyczajeniu się skóry do produktu żel (ani szczoteczka) nie podrażnia skóry.

4. Nie zawiera mydła.

5. Najwyższa wydajność po 4 miesiącach stosowania nadal mam ok. połowę buteleczki. Do jednego mycia twarzy wystarczy mi kropla równa wielkością ziarenku grochu.

6. Cena adekwatna do jakości i wydajności.

7. Fajna przesuwana nakrętka ułatwia dozowanie produktu.
Minusy:

1. Zdarza się, że moja skóra jest bardzo sucha.

2. Podobnie jak przy emulsji Avène niespodzianki na twarzy pojawiały się rzadziej, co niestety nie znaczy, że nie pojawiały się wcale. Moją ambicją w kwestii pielęgnacji cery jest wyeliminowanie trądziku w 100 % i dopóki nie znajdę produktu, który da mi pożądaną nieskazitelną cerę to nie przestanę go szukać ;)

Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania.

Ten żel to mój absolutny ulubieniec obecnie. Żel bardzo dobrze, a zarazem delikatnie oczyszcza twarz. Wraz z Foreo Luna Mini tworzy najlepszy duet do mycia twarzy jaki miałam dotychczas. Przy używaniu do oczyszczania twarzy sonicznej szczoteczki bardzo istotną kwestią jest dobór odpowiedniego żelu myjącego. Dlaczego? Przyczyny są dwie. Po pierwsze nasza buzia - jeśli żel nie będzie wystarczająco śliski i gęsty szczoteczka nie będzie się gładko przesuwać po naszej twarzy i jeśli mamy wrażliwą skórę szczoteczka może nas podrażniać. Ja na początkach mojej przygody z Luną Mini miałam takie problemy i napisałam o nich tutaj. Po drugie nasze urządzenie - odpowiedni żel nie może zawierać żadnych drobinek peelingujących ani alkoholu bowiem mógłby zniszczyć delikatną, silikonową powierzchnię naszej szczoteczki. Żel od Avène spełnia te warunki. Jeśli pamiętacie mój wpis z początków używania Luny Mini, to wspominałam tam, że początkowo zdarzały mi się podrażnienia twarzy. Po ok. 2 miesiącach moja skóra przyzwyczaiła się do takiego sposobu oczyszczania i nie mam pod tym kątem żadnych z nią problemów. Polecam oczywiście posiadaczkom cer takich jak moja, a także do stosowania ze szczoteczką soniczną.
.

Moja ocena czy kupiłabym produkt ponownie.

Nowe opakowanie żelu już stoi na mojej półce. Tym razem udało mi się dorwać buteleczkę o pojemności 300 ml w promocyjnej cenie, znów w Cocooncenter. W nadchodzącym miesiącu prawdopodobnie sięgnę po żel do mycia twarzy La Roche Posay z serii Effeclar, którego próbkę otrzymałam przy okazji zakupu Effeclarów K i Duo. Jednak na stałe nie zamierzam rezygnować z Avène.

To tyle (aż tyle ;)) o produktach Avène. Zastanawiałam się czy nie wrzucić dla Was posta o tym jak wyglądała maja pielęgnacyjna rutyna przez ostatnie 4 miesiące z użyciem tych produktów, aczkolwiek wpis ten i tak okazał się masakrycznie długi i podzieliłam go na 4 części. Jeśli taki temat Was interesuje dajcie mi znać w komentarzach. Ja autorka jestem ciekawa czy znacie te produkty? Czy może chcecie je wypróbować? Piszcie śmiało.

***Recenzja tych kosmetyków przedstawia moją opinię i ma charakter wyłącznie informacyjny. Kosmetyki stosujecie na własne ryzyko uwzględniając potrzeby i wymagania Waszej skóry. Użycie każdego z produktów powinno się skonsultować z lekarzem, dermatologiem lub kosmetologiem.
Pozdrawiam







You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU