Maseczka na bazie agar agar z glinką o cudownym wpływie na skórę - Lush Love Lettuce.

20:25:00


          Nawet się nie zorientowałam jak minął prawie miesiąc od moich lushowych zakupów. Zdążyłam napisać informację wstępne na temat każdego produktu z wyjątkiem maseczki Love Lettuce***. Dziś mija termin przydatności do użycia maseczki, dlatego napiszę dla Was od razu pełna recenzję tego kosmetyku.


Dlaczego pojawiła się u mnie ta maseczka?

           Zakupy w sklepie internetowym Lush byłyby niepełne, gdybym nie sięgnęła po którąś z maseczek z oferty. Mój wybór padł tym razem na Love Lettuce - zieloną maseczkę na bazie agar agar. Jej głównym zadaniem jest rozjaśnienie, odżywienie i ukojenie skóry. Poza tym w składzie mamy mielone łupinki migdałów, które mają peelingować i wygładzać cerę. Zmniejszenie produkcji sebum to dodatkowe zadanie jakie maseczka ma spełniać. Zdaję się, iż jest to idealny kosmetyk dla mojej, mieszanej cery, nadal dość mocno przetłuszczającej się w strefie T.

Opis:

          Maseczkę zakupimy w opakowaniu o pojemności 75 ml. Opakowanie to jest identyczne jak przy maseczce Rosy Cheeks - o której pisałam tutaj. Sam produkt ma sałatowo zielony kolor z brązowymi drobinkami. Konsystencja maseczki jest gęsta, ale lekka, jakby napełniona powietrzem. Wyczuwalne są peelingujące, dość ostre drobinki z łupinek migdałów. Maseczkę trzeba delikatnie nakładać na twarz, ze względu na te właśnie drobinki, żeby przypadkiem nie porysować sobie buzi. Zapach jest intensywnie lawendowy, dla mnie osobiście nie jest tak przyjemny jak w przypadku maseczki Rosy Cheeks. Jeżeli ktoś nie lubi zapachu lawendy to może mu się nie spodobać ta maseczka. Maseczkę stosujemy na 5 do 10 minut i zmywamy przed całkowitym jej wyschnięciem. Uwaga maseczka wysycha dość szybko! Przy zmywaniu jej z twarzy należy masować skórę – stosując tym samym peeling mechaniczny.






Skład:



Agar Agar Gel – żel z agar agar, Kaolin – glinka kaoilin, Honey – miód, Fullers Earth – ziemia folarzy, Glycerine – gliceryna, Almond Oil – olejek migdałowy, Ground Almond Shells – zmielone łupiny migdałów, Ground Almonds – zmielone migdały, Lavender Oil – olejek lawendowy, Chlorophyllin - kompleks miedziowy chlorofilu *Geraniol – geraniol, *Limonene – limonen, *Linalool – linalol, Perfume – zapach.

Kolejny przyjazny skład produktu – same skladniki naturalne. Tutaj znalazłam dla Was Filmik o tym jak robi się maseczkę Love Lettuce. Na jego podstawie można pokusić się o samodzielne stworzenie maseczki ;)



Co obiecuje producent?

          Rozjaśnij cerę za  pomocą bogatego w składniki odżywcze żelu  z agar agar, kojącego i nawilżającego miodu i olejku migdałowego i delikatnie złuszczających łupinek migdałów. Ta maska zawiera olejek z francuskiej lawendy, która ma uspokajający wpływ na umysł i pomaga zrównoważyć wydzielanie sebum. Nałóż grubą warstwę tej maski na twarz i pozostaw na 10 do 15 minut. (tłumaczenie własne – oryginał tutaj)

Jakie są moje oczekiwania?

          Od tej maseczki oczekuję przede wszystkim porządnego oczyszczenia skóry z martwego naskórka. Z dystansem podchodzę do obietnicy zmniejszenia wydzielania sebum. Ponadto po świetnych, aromaterapeutycznych właściwościach Rosy Cheeks mam wielką nadzieję, że również Love Lettuce oprócz korzyści kosmetycznych, maska będzie także przyjemnie pachnącym doświadczeniem relaksującym.

Czas testu:

Maseczkę pierwszy raz użyłam 5 kwietnia, natomiast jej data przydatności mija 26 kwietnia. Trochę żałuję, że zamówiłam ją on-line bowiem dostałam produkt zrobiony 30 marca, doliczając czas przesyłki, wychodzi na to, że mogę się nią cieszyć jedynie 21 dni :(

Cena:

Cena maseczki to 6,75 funtów za 75 ml.

Dostępność:

Sklepy Lush: stacjonarne i internetowy.

Kto testował ?

Odsyłam do linka z opisem mojej cery.

W jaki sposób testowałam produkt?

          Maseczkę stosowałam co drugi dzień. Nakładałam ją sporą warstwą na twarz. Trzymałam ok. 7 do 10 minut uważając żeby nie wyschła całkowicie. Następnie zmywałam wykonując przy tym masaż-peeling twarzy.

Efekty jakie zauważyłam:

1. Twarz po użyciu maseczki jest cudownie gładka i przyjemna w dotyku. Suche skórki znikają. Nie miałam okazji do tej pory stosować lepszego peelingu.

2. Twarz jest odświeżona i wygląda na rozświetloną i wypoczętą.

3. Po tygodniu regularnego stosowania zauważyłam, że skóra zdecydowanie mniej się świeci w ciągu dnia. Nie liczyłam na to, że maseczka aż tak bardzo ograniczy wydzielanie sebum. Od razu po jej zastosowaniu można zauważyć zmatowienie skóry i efekt utrzymuje się do końca dnia.

4. Piękny zapach lawendy przyjemnie relaksuje. Przez jakiś czas po użyciu jest wyczuwalny na twarzy.

5. Nie podrażnia naczynkowej cery - to bardzo ważna dla mnie cecha peelingu, wiele z nich bowiem powoduje u mnie uczucie pieczenia, palenia i podrażnienia skóry. Na szczęście nie ta ;)

Co polubiłam w Love Lettuce?

          Najbardziej polubiłam to jak wspaniale wygładzona jest moja buzia po użyciu tej maski. W zaledwie 10 minut można poprawić wygląd twarzy. Peeling jaki daje Love Lettuce jest skuteczny i przyjemny. Uwielbiam takie maseczki, które mogą być ratunkiem przed większym wyjściem albo w chwilach gdy nasza twarz ma jakiś kryzys. Ograniczenie wydzielania sebum to miła niespodzianka, której skuteczności  się nie spodziewałam. Moja twarz jest teraz matowa przez dłuższy czas w ciągu dnia, co bardzo mi zaimponowało (każda osoba z mieszaną  i tłusta cerą zrozumie jaką ulgą jest brak konieczności matowienia skóry w ciągu dnia). Lubię lawendowy zapach maski, chociaż jest dość intensywny i nie tak przyjemny jak różany w maseczce Rosy Cheeks. Ten aromat uspokaja mnie i usypia dlatego najczęściej stosowałam maseczkę wieczorami. Maseczka jest bardzo wydajna wystarczyła mi w zupełności na stosowanie sporej ilości co dwa dni w okresie jej przydatności do użycia.

Z czym musiałam się liczyć?

          Jak w przypadku wszystkich świeżych produktów trzeba liczyć się z krótkim terminem przydatności do użycia. Ja jednak zawsze porównuje maseczki Lush do takich jakie bym zrobiła sama dla siebie (jest to również ręcznie robiony, świeży produkt) i wychodzi mi na to samo pod względem terminu używalności. Dodatkowo nie muszę martwić się doborem składników, proporcji, opakowaniem bowiem mam maseczkę przygotowaną na moje potrzeby. Należy także pamiętać o konieczności trzymania maseczki w lodówce, co dla niektórych może być uciążliwe. Dla mnie to jednak dodatkowa korzyść i przyjemność gdy aplikuje na twarz taki schłodzony produkt. Teraz dziwnie czuje się gdy biorę "ciepła" maseczkę z półki, a nie z lodówki. Cena produktu nie należy do najniższych.

Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania:

          W Love Lettuce jestem totalnie zakochana. Kolejna, świetna maseczka Lush o zbawiennym wpływie na skóre. Spełnia obietnice producenta. Ponownie maseczka stworzona wprost dla mojej skóry. Spełniła moje oczekiwania w 100%.

Ocena czy kupiłabym produkt ponownie?***

           Z wielką przyjemnością sięgnę ponownie po Love Lettuce, jednak będzie musiała poczekać dłużej na swoją kolej gdyż teraz chcę wypróbować wszystkie maseczki z kolekcji Lush. Tą polecam przede wszystkim tym osobom, które chcą okiełznać świecenie się buzi w ciągu dnia - czyli posiadaczkom cer tłustych i mieszanych. Nie zawiodą się osoby liczące na porządny i zarazem delikatny peeling, chcące mieć jedwabiście gładką, rozświetloną skórę. Peeling nadaję się także dla cery naczynkowej- ja po niej nigdy nie miałam żadnego nieprzyjemnego uczucia palenia, pieczenia lub podrażnienia skóry. Dla fanek zapachu lawendy - jeśli nie należy do Twoich ulubionych może być uciążliwa.




A Wy znacie maseczki Lush? Która najbardziej lubicie?


***Recenzja tego kosmetyku przedstawia moją opinię i ma charakter wyłącznie informacyjny. Kosmetyki stosujecie na własne ryzyko uwzględniając potrzeby i wymagania Waszej skóry. Użycie każdego z produktów powinno się skonsultować z lekarzem, dermatologiem lub kosmetologiem.

Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU