Haul zakupowy z produktami Lush.

22:48:00

Dziś dotarła do mnie gorączkowo wyczekiwana paczka z zamówieniem od Lush. Jak do tej pory nie miałam możliwości wypróbowania zbyt wielu produktów marki na sobie, dlatego większość z nich będzie dla mnie totalną nowością. Jednakże uwielbiam ręcznie robione, bardziej naturalne produkty, gdyż sprawdzają się u mnie najlepiej. Nie mogę się doczekać, żeby się z Wami podzielić tym co kupiłam w celu przetestowaniaJ  




Zaczynamy od szamponu. Już dawno chciałam sięgnąć po coś innego niż szampony drogeryjne. Na stronce Lush znalazłam ciekawe szampony w kostce, wyglądające jak mydełka, albo mydełkowe makaronikiJ i zdecydowałam się zakupić kostkę New – z cynamonem, goździkami, miętą pieprzową, pokrzywą i rozmarynem które to składniki mają stymulować krążenie krwi na naszej skórze głowy, a tym samym włoski do wzrostu.  Moja obsesja zapuszczania włosów się nie kończy, a sięganie po mniej powszechne produkty i sprawdzanie ich na sobie to to, co lubię najbardziej JJJ Nie mogę się też doczekać, aż  zacznę myć włosy tą mydełkową kostką. Na razie mogę powiedzieć jedynie tyle, że kostka pachnie obłędnie. Więcej informacji tutaj. 

Pozostajemy w tematyce włosowej bowiem drugi produkt na jaki się skusiłam to balsam do włosków na końcówki Shine so bright. W składzie mamy tutaj między innymi olej kokosowy, oliwę z oliwek, masło shea, olej z drzewa różanego, olejek neroli, olejek grejpfruta i wosk kandelila. Zapach piękny, jednak opakowanko maluśkie jedyne 10 g. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi na końcówkach i jaka będzie jego wydajność. Więcej informacji tutaj.

Zakupy w sklepie Lush pozostałyby niepełne gdybym nie sięgnęła po maseczki do twarzy. Jedną z nich – Rosy Cheeks - już opisałam na blogu. Moją nowością jest natomiast Love Lettuce. Mamy tutaj między innymi popularny ostatnio agar agar, miód, olejek migdałowy, olejek lawendowy i glinkę kaolin. Maseczka ma gęstą konsystencję, wyraźnie wyczuwalne są drobinki. Ma rozjaśniać skórę, koić i nawilżać, jednocześnie delikatnie złuszczając. Najbardziej ciekawią mnie jej właściwości regulujące wydzielanie sebum. Jeśli chodzi o zapach to dominuje lawenda. Maseczka na razie chłodzi się w lodówce, ale myślę, że jeszcze dziś wyląduje na mojej twarzyJ

Produktem, który mnie najmocniej zaciekawił jest serum nawilżające do twarzy w kostce Full Of Grace. Nigdy jeszcze nie miałam serum do twarzy w stałej postaci. W składzie mamy między innymi olejki, murumuru butter i grzyby Portobello. Kostka rozpuszcza się pod wpływem temperatury ciała. Należy natrzeć nią twarz, bądź też najpierw nabrać na palce, a następnie wklepać w skórę twarzy. Jak dla mnie pachnie cudownie. Nie mogę się doczekać, żeby wypróbować jak działa. Tutaj więcej informacji.

Ostatni produkt jaki zakupiłam to dezodorant w kostce Aromaco. Zawsze chciałam zmienić zwykłe spray’e do ciała (które nie do końca są dla nas, kobiet w szczególności, dobre) czymś co ma przewagę naturalnych składników. Kostka Aromaco jest bardzo miękka, delikatna i pięknie, intensywnie pachnie. Zastosowałam ją dzisiaj po kąpieli i na razie cieszę się tym aromatem. W przypadku tego produktu najbardziej interesuje mnie skuteczność ochrony przeciw poceniu się. Ciekawa jestem też jak długo zapach produktu będzie się utrzymywał i czy nie stanie się z czasem męczący.

A Wy znacie te produkty? Lubicie markę Lush? A może znacie inne naturalne kosmetyki godne polecenia? Napiszcie mi koniecznie, czy któryś z tych produktów wybrałybyście dla siebie?

Pozdrawiam 

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU