Bourjois - Maxi Delight Bronzer, Flower Perfection Translucent Smoothing Primer, Colour Boost Lip Crayon, Délice de Poudre Duo. Jakie z kosmetyków Bourjois warto kupić, a jakie lepiej zostawić na półce w drogerii? Część druga.

20:48:00

Czas na kontynuację wpisu dotyczącego znanych i lubianych kosmetyków Bourjois. W poprzednim wpisie - klik klik - napisałam o moich pięciu ulubionych produktach tej marki. Dzisiaj opowiem Wam o czterech kosmetykach, które są całkiem niezłe, jednak nie podbiły w stu procentach mojego serca. No to zaczynamy.


Pierwszym z kosmetyków jest puder brązujący - Maxi Delight Bronzer. Puder ten dostajemy w dużym, okrągłym opakowaniu o sporej pojemności 18g, która zapewne wystarczy nam do końca życia. Opakowanie jest plastikowe, jednak dość porządnie wykonane. Produkt ma lekko kokosowy zapach, kolor brązowy ze złotymi drobinkami. Drobinki są maleńkie i dają delikatny efekt rozświetlenia na twarzy. W składzie mamy mix pereł i beta karotenu, których zadaniem jest nadanie blasku, uwydatnienie i przedłużenie opalenizny. Puder jest bardzo dobry, można nim opalić optycznie twarz. Produkt zdecydowanie przywodzi na myśl lato i słoneczne promienie. Rozciera się dobrze, nie tworzy plam i smug. Pigmentacja kosmetyku nie jest mocna, co jest jego zaletą, a nie wadą, bowiem o wiele trudniej jest zrobić sobie nim krzywdę. Do bronzera miałam dołączony mały pędzelek kabuki, całkiem przyzwoity swoją drogą, którego chętniej używam do roztarcia pudru brązującego na twarzy, niż do jego aplikacji. Razem całkiem przyzwoity zestaw do „opalania kosmetykami”. U mnie na twarzy przybiera pomarańczowy odcień i tego w nim nie lubię. Myślę, że warto wypróbować.










Niezłym kosmetykiem od Bourjois jest przezroczysta, wygładzająca baza pod makijaż - Flower Perfection Translucent Smoothing Primer. Primer ma ciekawa konsystencję bazy silikonowej nadmuchanej powietrzem. Jest bardzo miękki i miły w dotyku, podobnie jak warstewka powstająca na skórze po jego zastosowaniu. Przy użyciu tej bazy uzyskujemy gładką, bardziej jednolitą strukturę skóry, możemy ukryć rozszerzone pory bądź inne wgłębienia na skórze. Bazę można stosować samodzielnie, jednak moim zdaniem najlepiej sprawdzi się pod podkładem. Przedłuża trwałość i podnosi jakość makijażu. Samodzielnie daje efekt rozmycia niedoskonałości. Trzyma się dobrze na skórze w ciągu dnia. Kolor biały w opakowaniu, na skórze robi się przeźroczysty. Zapach delikatny kosmetykowo - kwiatowy. Minusem tej bazy jak i innych podobnych baz jest to, że zapycha i sprzyja powstawaniu niedoskonałości. Poza tym nie jest to najbardziej wydajny kosmetyk, a pojemność pudełeczka to jedynie 7 ml. Warto mieć.




Kolejnym produktem w tym zestawieniu jest pomadka w kredce Colour Boost Lip Crayon, którą mam w kolorze „Peach on the beach”. Bardzo podoba mi się ten design pomadki wygląda ona zupełnie jak duża kredka do malowania dla dzieci. Na dole mamy srebrne pokrętło, za pomocą którego wysuwamy kredkę w miarę jej zużycia. To rozwiązanie nie do końca się sprawdza, o ile na początku nie miałam żadnych problemów z rozsuwaniem kredki, o tyle w tej chwili ciężko wysunąć ją do przodu. Kredka pokrywa usta subtelnym, ale widocznym kolorkiem, dobrze nawilża. Utrzymuje się średnio w ciągu dnia (na pewno nie wytrzyma i nie da komfortu naszym ustom na obiecywane 10 godzin). Wykończenie błyszczące. Nie do końca lubię kolor kredki neonowy, jasny róż, zupełnie inny niż na stronie producenta. Taki kolor nadaję się tylko na lato, przy bardzo lekkim makijażu. Ogólnie nie jestem fanka takich kolorów i pewnie dlatego w obecnej najnowszej serii Rouge Edition Souffle de Velvet nie znalazłam kolorku dla siebie. Kredka ma filtr SPF 15 co jest dla niej dodatkowym plusem, gdy jesteśmy na słońcu. Można wypróbować, kolorek jaki mam polecam fankom bardziej krzykliwego makijażu.



Ostatnim kosmetykiem, który umieszczam wśród średniaków Bourjois jest czekoladka Délice de Poudre Duo.  Ten bronzer i rozświetlasz w jednym zamknięte są w uroczej paletce przypominającej opakowanie czekolady. Lubię takie tekturowe paletki, dość grube i nie wyrabiające się na boku. Same puderki mają kształt czekoladowych kostek, dwie białe i dwie ciemne. Nie pachną czekolada. Za pomocą bronzera możemy wykonturować twarz (mimo, że ma w składzie drobinki – na szczęście nie widoczne na twarzy). W opakowaniu ma on chłodny, brązowy odcień, niestety na mojej cerze przybiera on pomarańczowe odcienie po nałożeniu i dlatego średnio mi przypadł do gustu. Konturowanie utrzymuje się dość długo na twarzy w niezmienionym stanie. Rozświetlasz natomiast nie podoba mi się w ogóle. Mimo, iż na swatchach widać trochę blasku, na twarzy go nie zobaczymy. Stosując go mam wrażenie, że nakładam biały puder, a nie rozświetlasz. Na pewno nie przypadnie go gustu fankom mocnego rozświetlenia twarzy i strobingu. Przy nabieraniu pudry dość mocno sypią się i pylą. Nie najlepszym rozwiązaniem jest też połączenie koloru jasnego i ciemnego w jednej paletce. Kosteczki są dość wąskie i nabierając puder z jasnej części możemy przypadkiem zahaczyć o część ciemną. Można wypróbować.







Tak prezentuję się czwórka moich średniaczków Bourjois. Kosmetyki te nie są złe jednak nie do końca mi pasują. Już niedługo pojawią się moje buble z Bourjois. Zapraszam.

A Wy macie jakiś z wyżej opisanych kosmetyków? Co o nich sądzicie? Co sądzicie o marce Bourjois?

Pozdrawiam

You Might Also Like

1 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU