Bourjois - Air Mat Foundation, Volume Glamour Max Holidays, So Laque Ultra Shine Nail Enamel. – Przeglad kosmetyków. Część trzecia. Buble.

21:49:00


Czas na ostatni z wpisów dotyczący marki Bourjois. Tym razem przedstawiam Wam te kosmetyki, które zupełnie nie spełniły moich oczekiwań, bądź spełniły je tylko w niewielkim stopniu. Zapraszam na przegląd bubli od Bourjois.



Zacznę od najmniejszego zła czyli podkładu Air Mat Foundation. Podkład ten ma nietypową konsystencję na początku po wyciśnięciu z opakowania wydaję się być fluidem, kremem w miarę rozsmarowywania na twarzy przybiera pudrowe, satynowe wykończenie. Podkład wygląda ładnie na twarzy (jedynie pod warunkiem, że nie mamy zmarszczek i niedoskonałości), jest jedwabisty, delikatny, cera wygląda jak brzoskwinka. Nie trzeba już aplikować pudru (albo wystarczy mała jego ilość), bowiem twarz jest zmatowiona. Jeżeli jednak mamy jakiekolwiek niedoskonałość na buzi gwarantowana katastrofa: podkład wchodzi we wszystkie zmarszczki, podkreśla suche skórki i zmiany trądzikowe. Nie ma właściwości nawilżających, powiedziałbym, że wręcz wysusza. Jakby tego było mało podkład dosłownie znika z twarzy po jakiś 3 - 4 godzinach(producent obiecuje 24 godziny!!!), tak jakbyśmy jedynie przypudrowały twarz. Na mojej twarzy ciemnieje i przybiera nielubiane pomarańczowe odcienie. Dodatkowo opakowanie podkładu nie przypadło mi do gustu. W swoich najnowszych pokładach marka Bourjois powraca do wyciskanych, plastikowych opakowań. Ja osobiście zdążyłam się już przyzwyczaić do wygody jaką dają podkłady w słoiczkach z pompką. Takie opakowania proponują nam obecnie wszystkie drogeryjne marki kosmetyków. Niestety nie uświadczymy tego kupując podkład Air Mat. Polecić go mogę jedynie osobom z idealną, gładką (bez zmarszczek i niedoskonałości) cerą, która jest bardzo dobrze nawilżenia. Najlepiej dla młodych osób. Niestety produkt zdecydowanie nie dla mnie.




Tusz do rzęs Volume Glamour Max Holidays również zawiódł mnie na całej linii. Na moich rzęsach wygląda tak jakby go w ogóle nie było. Zero wydłużenia, zero pogrubienia. Rzęsy są jedynie rozczesane i lekko pokryte warstewką tuszu. Trudno nadbudować produktem drugą warstwę, a tym samym poprawić chociażby gęstość rzęs.  Mnie taki efekt w ogóle nie zadowala i raczej nie sięgam po ten tusz. Na jego korzyść przemawia fakt, że dobrze nosi się w ciągu dnia i nie sprawia problemów przy demakijażu. Można go polecić jedynie fankom makijażu make up no make up, dziewczynom lubiącym bardzo delikatnie podkreślać rzęsy, albo takim dla których wygląd rzęs nie ma większego znaczenia. Czyli podsumowując zdecydowanie nie dla mnie. Całe szczęście dostałam go jako gratis przy zakupie innych produktów, w przeciwnym razie moje niezadowolenie byłoby jeszcze większe.















Ostatnim bublem i chyba najgorszym w całej kolekcji jest lakier So Laque Ultra Shine Nail Enamel, który posiadam w kolorze Rouge escarpin. Bardzo spodobał mi się właśnie kolor tego lakieru - intensywna, głęboka, krwista czerwień. Po pomalowaniu dwóch warstw paznokcie wyglądają bardzo elegancko i seksownie. A jednak jakość, a przede wszystkim trwałość lakieru to totalna  porażka. Według producenta ma on utrzymywać się na paznokciach do 7 dni, tymczasem od moich odpryskuje czasem od razu po wyschnięciu. Nie pamiętam żeby manicure z użyciem tego lakieru wytrzymał kiedykolwiek do końca dnia. Jestem ogromnie rozczarowana i zawiedziona tym produktem. Używanie go jest dla mnie wręcz frustrujące. Parę razy, gdy użyłam go na większe wyjście musiałam ze wstydem chować palce z poodpryskiwanym lakierem. Próbowałam go stosować na różne sposoby, jednak zawsze mnie zawiódł. Odpryskuje nawet z paznokci u stóp i to również po jednym dniu. Porażka. Nie polecam nikomu.




Tak wygląda lista najgorszych z produktów Bourjois z jakimi miałam do czynienia.
Kosmetyki marki Bourjois należą do najczęściej i najchętniej przeze mnie kupowanych. Mam słabość do podkładu Heathy Mix i pomadek Rouge Edition Velvet. Z przyjemnością sięgam po kwartety cieni i opalający puder brązujący. W mojej kolekcji przeważają kosmetyki, które mnie zachwyciły na tyle, żeby zostać ze mną na lata, co w moim przypadku jest rzadkością. W mojej ocenie produkty nie do końca spełniają obietnice producenta, z dystansem trzeba zwłaszcza podchodzić do obietnic dotyczących wielogodzinnej trwałości. Marka Bourjois proponuje nam szeroką gamę produktów wśród których oprócz hitów można naciąć się na buble. Oby jak najwięcej tych pierwszych znalazło się w naszych kosmetyczkach, a tych drugich jak najmniej w ofercie producenta.

Jakie kosmetyki Bourjois macie u siebie? Jakie uważacie za hity, a jakie za buble? Czy znacie coś co by dobrze pasowało do mojej kolekcji?
Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU