Jaki koreański kosmetyk warto kupić? Tony Moly Tomatox - recenzja.

23:16:00


Dlaczego pojawiła się u mnie ta maseczka?

Dziś przychodzę do Was z postem innym niż poprzednie, tym razem bowiem zamierzam opowiedzieć o produkcie, który stosuję już od dłuższego czasu. Dodatkowo jest to pierwszy w mojej kolekcji kosmetyk koreański. Na ten produkt skusiłam się pod wpływem opinii użytkowniczek strony wizaż.pl. Skusił mnie szereg pozytywnych komentarzy dotyczących działania oczyszczającego i rozjaśniającego tej maseczki.  Czy to był udany zakup? Zapraszam do lektury mojej recenzji maseczki Tony Moly Tomatox***.


Opis:

              Maseczka zapakowana jest w plastikowe, rozkładane pudełeczko (które niestety wyrzuciłam). We wnętrzu pudełeczka jest urocze, czerwone opakowanie w kształcie pomidorka, a także mała, plastikowa szpatułka do nakładania produktu. Jeśli chodzi o wygląd opakowania tej maseczki to pierwszy raz spotykam się z tak ciekawym designem. Naprawdę robi wrażenie. Duży plus także za szpatułkę, która jest poręczna i dzięki, której nie wkładamy palców do środka. Wewnątrz mamy wewnątrz maseczkę koloru białego, która jest dodatkowo zabezpieczona plastikowym wieczkiem. Konsystencja maski przypomina treściwy ale nie za gęsty krem. Zapach jest przyjemny, świeży, kremowy. Pojemność spora - 80 gram.

Skład:

Solanum Lycopersicum (tomato) fruit water – pomidor zwyczajny, pomidor, woda z owocu, Glycerin – gliceryna, Sorbitol - sorbitol, Titanium dioxide - ditlenek tytanu, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer - mieszanina kopolimerów, składnik konsystencjotwórczy, Butylene glycol - glikol butylenowy, Alcohol - alkohol,Niacynamide - witamina B3, PVP - poli(winylopirolidon), Squalene - skwalen, Polysorbate 60 - mieszanina estrów kwasu laurynowego i sorbitanu oksyetylenowana 20 molami tlenku etylenu, Pearl Powder -  puder perłowy, Coral powder – puder koralowy, Ascorbyl Tetraisopalmitate - tetraizopalmitynian askorbylu, Chamommille Recutita (Matricaria) Flower Extract - ekstrakt z rumianku pospolitego, Glycyrrhiza Glabra (licorice) root extract - ekstrakt z korzenia lukrecji, Cantella asiatica extract – ekstrakt z wąkrotki azjatyckiejGlycine soja (soybean) seed extract – ekstrakt z nasion soi, Solanum Lycopersicum (tomato) fruit extract – ekstrakt z pomidora zwyczajnego, Citrus limon (lemon) fruit extract – ekstrakt z cytryny, Actinidia chinensis (kiwi) fruit extract – ekstrakt z kiwi, Camellia sinensis leaf extract - olej (macerat) z zielonej herbaty, Saururus chinensis extract – ekstrakt z rośliny Saururus chinensis,Panthenol - pantenol, Methylparaben - metyloparaben, Carbomer - karbomer, Arginine - arginina, Aluminum hydroxide - wodorotlenek glinu,Fragrance - zapach, Zea mays (corn) starch - skrobia kukurydziana, Propylparaben - propyloparaben, Microcrystalline cellulose - mikrokrystalizowana celulozaMannitol - mannitol, Sucrose - sacharoza, Tocopheryl acetate - octan tokoferylu.


Co obiecuje producent?

                „Świeże ekstrakty z pomidora oraz naturalne składniki odżywiają  i oczyszczają skórę. Wielofunkcyjny produkt pełniący funkcję pielęgnacyjną, potrójne działanie świeżych pomidorów, wody i czystego proszku perłowego. Podwójny skutek wykorzystanego przez masaż kremem i zmycie. Usuwa zanieczyszczenia i toksyny ze skóry. Rozjaśnia skórę za pomocą likopenu z pomidorów i pereł”(tłumaczenie własne, oryginalne tutaj).

Jakie były moje oczekiwania?

            Kupując produkt nie oczekiwałam wiele jeśli chodzi o kwestię oczyszczania skóry. Bardziej zależało mi na rozjaśnieniu niedoskonałości na mojej skórze – blizn po trądziku i niedoskonałości posłonecznych. Nie liczyłam (ani nie chciałam) też, że produkt sprawi, że moja skóra zostanie mocno wybielona, gdyż moja cera jest z natury dosyć jasna.
Czas testu:

                Nie pamiętam dokładnej daty zakupu produktu ale było to ok. 8 miesięcy temu.

Cena:

                Produkt zakupiłam w pakiecie z pilingiem, za który łącznie zapłaciłam ok. 10 funtów.  Samodzielnie można go kupić za ok. 6 funtów. 

Dostępność:

Produkt dostępny jest na ebay’u i w sklepach internetowych.

Kto testował?

Odsyłam do linka z opisem mojej cery.

W jaki sposób stosuje produkt?

                Produkt stosuje w zależności od potrzeb, w niektórych okresach dwa razy w tygodniu, niekiedy raz, gdy testuje coś nowego to go zupełnie odstawiam. Nadal jestem przy pierwszym moim opakowaniu. Produkt nakładam w niewielkiej ilości (jedna- dwie szpatułki) zgodnie z instrukcją przez 1-2 minut masuję twarz kremem, pozostawiam na 10-15 min., zmywam.

Efekty jakie zauważyłam.

                Przechodząc do efektów zacząć muszę od oczyszczania. Maska Tony Moly świetnie oczyszcza skórę. Po zmyciu jej czujemy ulgę i odświeżenie. Ja osobiście mam wrażenie, że maska wnika bardzo głęboko w skórę, zaś efekt czystości utrzymuje się przez długi czas. Bardzo szybko również zauważyłam, że stosowanie maski znacząco wpływa na zmniejszenie się trądziku. Pamiętam, że w chwili gdy sięgnęłam po maskę borykałam się ze znacznym nasileniem trądziku, każdego dnia nowe niespodzianki. Dzięki tej masce przestały się pojawiać! Był to dla mnie niezły szok bowiem nawet nie liczyłam na takie jej działanie. Być może o tym właśnie mówi producent mówiąc o detoksie skóry. Po drugie maska bardzo dobrze wpływa na skórę naczyniową. Po jej użyciu cera jest jasna, uspokojona, nie czerwieni się. Tego skutku również nie przewidziałam i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Maska świetnie nadaję się do zastosowania przed wielkim wyjściem – skóra (oprócz wyżej wspomnianych efektów) jest rozpromieniona, gładka i nawilżona. Z czasem zauważyłam wybielenie niedoskonałości (-ciemnych, niestety nie pomogła mi na świeże czerwone ślady zarówno w przypadku blizn, jak i niedoskonałości posłonecznych). Maseczka wybiela także cerę jednak efekt jest w moim przypadku bardzo subtelny.

Co polubiłam w maseczce Tony Moly?:

1. Efekty – maska wpływa niesamowicie dobrze na moją cerę, mogłabym powiedzieć, że jest stworzona do problemów z jakimi się borykam.
2. Konsystencja – maska ma nietypową konsystencję, jest jak dosłownie jak krem, dzięki temu przyjemnie się ją stosuje i wykonuje z jej pomocą masaż skóry.
3. Zapach – maska ma bardzo świeży zapach, który przypadł mi do gustu.
4. Pozytywne i ciekawe(w sensie nie podobne do znanych mi kosmetyków) pozycje w składzie produktu.
5. Wydajność – nie ma konieczności nakładania zbyt dużej ilości produktu na twarz, opakowanie jest duże (80 gram) dzięki czemu produkt wystarcza na długo.
6. Szpatułka w zestawie – każdy, kto boryka się z trądzikiem rozumie obsesję nie wkładania palców wprost do opakowań produktów.
7. Cena – jak na taką ilość, tak wydajnego i dobrego produktu cena nie jest wygórowana.
8. Opakowanie – które moim zdaniem jest przepiękne, urocze, niespotykane na naszym rynku kosmetycznym, czym przyciąga uwagę.

Z czym musiałam się liczyć?

1. Dostępność – produktu nigdzie nie znalazłam dostępnego stacjonarnie, zaś przesyłka z ebay’a trwa zazwyczaj więcej niż tydzień.
2. Może powodować delikatne pieczenie skóry – dla mnie osobiście nie jest to niedogodność, z kwasami nie ma nawet porównania.

Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania.

Produkt przyniósł mi więcej pozytywnych rezultatów niż się spodziewałam, co nieczęsto mi się zdarza. Nie doszukałam się w nim żadnych wad. Nigdy nie miałam po maseczce niepożądanych skutków ubocznych. Nigdy też mnie nie zawiodła.

Moja ocena czy kupiłabym produkt ponownie.

                Tony Moly Tomatox to pewniak. Maseczka jest nieodłącznym elementem mojej pielęgnacji. Chętnie po nią sięgam i zawsze do niej wracam po nieudanych eksperymentach z kosmetykami. Zdecydowanie zakupię niejedno opakowanie tej maseczki. Gorąco polecam ją wszystkim osobom z problemami z trądzikiem, naczynkami i bliznami, a także tym, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z kosmetykami azjatyckimi. Nie mogę sobie wyobrazić, że ten produkt mógłby Was zawieść.


Żałuje jedynie, że nie mam zdjęć przed i po, gdyż mówiły by same za siebie. Jestem bardzo ciekawa czy spotkałyście się z tą maseczką bądź innymi produktami Tony Moly?

******Recenzja tego kosmetyku przedstawia moją opinię i ma charakter wyłącznie informacyjny. Kosmetyki stosujecie na własne ryzyko uwzględniając potrzeby i wymagania Waszej skóry. Użycie każdego z produktów powinno się skonsultować z lekarzem, dermatologiem lub kosmetologiem.

Pozdrawiam.

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU