Czy warto zainwestować w nowość - zestaw L’OREAL ELSEVE (ELVIVE) EXTRAORDINARY CLAY?

22:24:00

                Nawet nie zauważyłam jak szybko upłynął miesiąc od czasu kiedy zaczęłam stosować nowy zestaw L’oreal Extraordinary Clay. O konieczności napisania posta z moimi wrażeniami o tych produktach przypomniało mi prawie puste opakowanie maski i odżywki. Jak nowość L’oreala sprawdziła się u mnie?

Kto testował?

Odsyłam do linka z opisem moich włosów.

W jaki sposób stosowałam produkt?

                Starałam się stosować produkt z zaleceniami producenta, czyli najpierw maskę na kilka minut, następnie mycie szamponem i stosowanie odżywki od połowy włosów. Muszę jednak przyznać, że zdarzało mi się być bardzo leniwą i nie stosowałam wcześniej maski. Miałam nadzieję, że dzięki tym kosmetykom będę mogła myć włosy rzadziej (obecnie myje je codziennie), jednak niestety nadal myłam je praktycznie każdego dnia. Stosowanie maski miało gwarantować oczyszczenie na 72 godziny (3 doby). Generalnie mój system mycia włosów wygląda tak, że myję je wieczorami, dlatego też natłuszczają się one przez noc i cały następny dzień. Wieczorem następnego dnia włosy, zwłaszcza u nasady są przetłuszczone, dlatego zmuszona jestem je umyć ponownie. Muszę przyznać, że po tym zestawie wyglądały one lepiej niż zazwyczaj, nie były aż tak mocno przetłuszczone u nasady i kilka razy odpuściłam sobie mycie włosów. Na trzeci dzień nigdy nie wyglądały dobrze (u nasady), ale małe manipulacje z użyciem suchego szamponu mogły by dać zadowalający efekt. Ja jednak wolałam włosy umyć.

Spis produktów i kuracji jakie stosowałam jednocześnie.

                Mankamentem kuracji L’oreala dla włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach, jest brak w zestawie produktu, który nawilżałby końcówki włosów. Po samym tylko umyciu włosów i zastosowaniu odżywki końcówki moich włosów wyglądały bardzo sucho. Zmuszona byłam sięgnąć po olejek, który stosowałam do nawilżenia i zabezpieczenia końców – John Frieda Frizz Easenourishing Oil Elixir. Olejkiem tym wygładzałam także odstające włoski na czubku głowy oraz na długości. Nie stosowałam innych szamponów, odżywek, masek w okresie testowania produktów.

Efekty jakie zauważyłam.

1. Rano (włosy jak wspomniałam myłam wieczorem) moje włosy wyglądały naprawdę dobrze. U nasady nie były przetłuszczone.
2. Włosy pięknie się błyszczą (z wyjątkiem suchych końców).
3. Włosy przepięknie pachną. Zapach taki typowy dla produktów włosowych L’oreala. Utrzymuje się na włosach bardzo długo.
4. Maska bardzo fajnie oczyszcza skórę głowy i odświeża.
5. Włosy nie są obciążone.
6. Faktycznie włosy stają się bardziej zbalansowane. Zanika, taka typowa dla włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach, dysproporcja pomiędzy ich wyglądem na czubku głowy i na długości w kierunku końców. U mnie jak wspomniałam wcześniej same końce pozostały bardzo suche.
7. Włosy są świeże na dłużej. Może przy dłuższym stosowaniu udałoby mi się osiągnąć obiecywany rezultat 72 h świeżości. Na razie parę razy wytrzymałam 48h bez mycia i nie było tragedii.

Co polubiłam w tym zestawie:

                Wszystkie produkty, które zakupiłam okazały się całkiem niezłe dla moich włosów. Poprzednie serie L’oreala, te olejkowe, były dla mnie totalną klapą i strasznie obciążały moje włosy. Extraordinary Clay na szczęście nie. W szczególności maska do stosowania przed myciem jest strzałem w dziesiątkę, ponieważ czuje wyraźnie, że moja skóra głowy jest oczyszczona i świeża na dużo dłużej niż przy użyciu wyłącznie szamponu. Efekty są całkiem niezłe jak na zestaw drogeryjny. Przepiękny, długo utrzymujący się zapach to dla mnie także duży plus.  Wspomnieć jeszcze muszę, że zestaw stosowałam do pozbycia się maści Super Gro z włosów i w przypadku, gdy maść stosowałam tylko na skalp, zestaw od L’oraela poradził sobie z jej zmyciem świetnie. Niestety gdy maścią pokryłam całe włosy nie dał zupełnie rady. Produkt nie zawiera sylikonów.

Z czym musiałam się liczyć?

1. To czego nie lubię przy zakupie takich zestawów to sytuacja w której jeden produkt kończy się szybciej niż inny. W moim przypadku na ten moment prawie nie mam już odżywki, zaś maska starczy mi może na raz (mimo, iż stosowałam ją oszczędnie i nie przy każdym myciu), szamponu mam jeszcze myślę na 5 umyć.

2. Co do wydajności produktów to myślę, że są średnio wydajne, duże butelki (400 ml) szamponu i odżywki wystarczyły mi na miesiąc, trzeba pamiętać jednak, że w weekendy gdy przyszło mi zmywać maść Super Gro, produktów poszło mi więcej niż zazwyczaj.  
3. W zestawie, jak już wspomniałam, brakuje mi porządnego nawilżenia końców włosów. Myślę, że dodanie jakiegoś olejku załatwiłoby sprawę, a seria byłaby kompletna.
4. Niestety moje włosy u nasady nie pozostały świeże przez 72 h.
5. Nie do końca rozumiem skład produktów, jak wspomniałam w poprzednim poście nie mogłam doszukać się w nim trzeciej z glinek, jaką produkty miały zawierać. Należy także zauważyć, że glinki są dość nisko w składzie. Poza tym mamy bardzo dużo składników chemicznych.
6. Włosy zaraz po umyciu nie wyglądają jakoś rewelacyjnie i trzeba poczekać kilka godzin na to żeby wyglądały dobrze. W moim przypadku najlepiej prezentowały się o poranku.
7. Cena jak na zestaw drogeryjny nie była najniższa.
Tutaj moje włosy od razu po umyciu i wysuszeniu.
Końcówki moich włosów po umyciu i wysuszeniu




Włosy u nasady po umyciu i wysuszeniu.
Włosy na długości po umyciu i wysuszeniu. Widać wyraźnie, że bardziej suche włosy na długości nie prezentują się rewelacyjnie.
Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania.

                Jestem całkiem zadowolona z tego produktu. Oczekiwania jakie miałam w stosunku do tej serii zostały spełnione połowicznie, bowiem w dalszym ciągu praktycznie codziennie muszę myć włosy.

Moja ocena czy kupiłabym produkt ponownie.

                Myślę, że gdy będę chciała ponowie zakupić zestaw w drogerii sięgnę po ten sprawdzony od L’oreala. Na razie jednak mam plan by zastosować bardziej naturalne środki do pielęgnacji włosów, bowiem wszystko co naturalne daje u mnie najlepszy efekt. Zestaw od L’oreala zainspirował mnie do tego, żeby pomyśleć o stworzeniu DIY maski do stosowania przed myciem składającej się z glinek. Napiszcie mi jeśli chcecie, żebym podzieliła się z Wami taką własnoręcznie stworzoną maską oczyszczającą na blogu.

Tutaj godzinę od mycia i suszenia.
Tutaj godzinę od mycia i suszenia.





Poniżej po jakiś 5 godzinach. Włosy wyglądają zdecydowanie lepiej. 


Co sądzicie o tej serii? Czy skusicie się na jej zakup? A może macie coś innego, godnego polecenia dla włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach?
Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU