Maseczka z glinką, którą należy wypróbować przy skórze trądzikowej i naczynkowej. Lush Rosy Cheeks.

23:08:00

        Zakończył się mój miesiąc z testowaniem maseczki Lush Rosy Cheeks***, o której informacje znajdziecie tutaj. Dziś czas na podsumowanie. Zapraszam :)


Kto testował?

Odsyłam do linka z opisem mojej cery.

W jaki sposób stosowałam produkt?

Maseczkę stosowałam często 2-3 razy w tygodniu. Nakładałam ją za pomocą specjalnej łopatki, aby uniknąć wkładania palców bezpośrednio do pudełeczka. Pokrywałam jej grubą warstwą całą twarz z wyjątkiem okolicy oczu i ust, a następnie relaksowałam się przez 15 min.  Fakt, iż wyjęłam ją prosto z lodówki dodatkowo umilał cały rytuał pielęgnacyjny przyjemnym chłodem. Po upływie 15 min całość zmywałam wodą. Ważnym jest aby maskę zmywać cierpliwie i dokładnie bowiem w moim wypadku na twarzy nieraz został widoczny, biały osad.

Spis produktów i kuracji jakie stosowałam jednocześnie.

Myślę, że moja codzienna wieczorna i poranna pielęgnacja nie miła wpływu na działanie tej maseczki (jednak zainteresowanych odsyłam do tej recenzji. Jedynym produktem, który stosowałam jednocześnie z maseczką to szczoteczka soniczna Foreo Luna Mini, która powoduje moim zdaniem lepsze wchłanianie tego typu produktów. Przez okres testowania nie stosowałam innych maseczek do twarzy.

Efekty jakie zauważyłam.

Moja skóry zareagowała na maseczkę bardzo pozytywnie już od pierwszego użycia. Po jej użyciu była gładka, matowa i przyjemna w dotyku. Rozszerzone pory i zaczerwienienia stały się mniej widoczne. Nie pojawiły się po niej żadne niemiłe niespodzianki. Każde użycie maseczki poprawiło także moje samopoczucie, bowiem ten przecudny zapach wspaniale relaksuje. Maseczkę stosowałam głównie w celu złagodzenia działania Luny Mini, która przy początkowym stosowaniu powodowała u mnie zaczerwienie twarzy i w tej roli Lush Rosy Cheeks mnie nie zawiodłaJ Najchętniej stosowałam ją wieczorami, zaś rano w lustrze oglądałam odmienioną cerę, dlatego też myślę, że maseczka świetnie spisze się przed wielkim wyjściem. Efekty na zdjęciach znajdziecie w tym poście.

Co polubiłam w Lush Rosy Cheeks:

1.       Efekty:
a. zmatowienie skóry, nawilżenie, gładkość i delikatność.
b.  mniejsza widoczność porów.
c. łagodzenie skutków kuracji oczyszczającej, łagodzenie zaczerwienia skóry.
            2. Przepiękny zapach, który zapewniał mi cudowny relaks.
            3. Naturalny skład – kosmetyki naturalne zawsze najlepiej działały na moją skórę.
4. Wydajność – produkt jest bardzo gęsty i wydajny, nawet stosując na twarz grubą warstwę po 2-3 razy w tygodniu trudno mi było zużyć całość maseczki w przewidzianym terminie używalności.
5. Łatwość korzystania i wygodę – maseczki naturalne z glinkami, które do tej pory stosowałam musiałam sama przygotowywać z proszku, dokładnie dobierać ilość proszku, wody lub olejku, brudzić naczynia. Natomiast jeśli chodzi o Rosy Cheeks mamy gotowy produkt, który wystarczy nałożyć na twarz.
6.  Promowanie ekologii – bardzo podoba mi się promocja polegająca na wymianie 5 pustych opakowań na jedną maseczkę gratis. Dzięki temu firma odzyskuje opakowania, które może ponownie wykorzystać.
7. Nie testowanie produktu na zwierzętach – ta idea również jest godna aprobaty i odnotowania.
8. Przez cały okres używalności maseczki nic się z nią nie dzieje - nie zmienia struktury, nie wysycha, nie zmienia zapachu. (Po upływie tego czasu wysycha i ciemnieje).


Z czym musiałam się liczyć?

1. Cena – nie jest najniższa.
2. Krótki okres w którym można stosować maseczkę – wynosi on mniej niż miesiąc czasu, zaś produkt kupujemy w opakowaniu 75 ml, które jest dość duże jak na tak, krótki okres. Ponadto maseczka jest bardzo wydajna, przez co możemy nie wykorzystać jej w całości.
3. ***Konieczność trzymania maseczki w lodówce – dla mnie nie był to problem, opakowanie nie zajmuje dużo miejsca, jednak rozumiem, że może być to kłopotliwe dla innych użytkowników.

Ocena czy produkt spełnił moje oczekiwania.

Produkt spełnił moje oczekiwania, mogę wręcz powiedzieć, że jestem zachwycona tą maseczką. Liczyłam na złagodzenie zaczerwienień i tutaj produkt sprawdził się rewelacyjnie. Sama byłam zszokowana jak porównałam zdjęcia z początku i końca terapii. Widać na nich znaczną poprawę w tej kwestii. Maseczka idealnie uzupełnia moją pielęgnacyjną rutynę.

Moja ocena czy kupiłabym produkt ponownie.

Z pewnością ta maseczka ponownie u mnie zagości i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu z podobnymi problemami jak moje, osobom chcącym zmniejszyć widoczność zaczerwieniem, porów skóry, bądź liczącym na odżywienie skóry. Polecam ją także do stosowania wieczorem przed ważnym wyjściem, a także jako terapię relaksacyjną. Naturalny produkt o niesamowitym działaniu. Gorąco polecam!

Ciekawa jestem czy też stosowałyście tą maseczkę, bądź inne z Lush? Jest to mój pierwszy produkt z tej marki i bardzo chciałabym wypróbować coś nowegoJ


***Recenzja tego kosmetyku przedstawia moją opinię i ma charakter wyłącznie informacyjny. Kosmetyki stosujecie na własne ryzyko uwzględniając potrzeby i wymagania Waszej skóry. Użycie każdego z produktów powinno się skonsultować z lekarzem, dermatologiem lub kosmetologiem.

Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU