L’Oréal VOLUME MILLION LASHES FELINE – efekt na moich rzęsach.

16:38:00

                
Dlaczego pojawiła się u mnie ta maskara?

Dziś przychodzę do Was z kosmetyczną nowością czyli tuszem do rzęs L’Oréal VOLUME MILLION LASHES FELINE. Tusz pochodzi z kultowej już serii Million Lashes, z której miałam przyjemność przetestować już kilka tuszy (w złotym (VOLUME MILLION LASHES) , czarnym (VOLUME MILLION LASHES EXTRA BLACK) i czerwonym opakowaniu (VOLUME MILLION LASHES EXCESS)). Ze wszystkich byłam naprawdę bardzo zadowolona, dlatego też nie mogłam się doczekać, aby wypróbować zieloną nowość.


Opis:

            Maskara znajduje się w opakowaniu o pojemności 9,2 ml,  które ma kolor złoto-zielony, a design typowy dla serii Million Lashes. Jeśli chodzi o szczoteczkę jest to słynna szczoteczka Millionizer z silikonowymi wypustkami, a dodatkowo specjalnie wyprofilowana.


Co obiecuje producent?
  
 Według producenta tusz gwarantuje „zmysłowe kocie spojrzenie” i
„ikoniczna objętość miliona rzęs”.

„1. Wyprofilowana szczoteczka pogrubia i podkręca rzęsy od nasady aż po same końce.
2. Błyszcząca formuła z drogocennymi olejkami: arganowym, kameliowym oraz z kwiatu lotosu, nadaje rzęsom zmysłową objętość.
3. Optymalna doza tuszu bez nadmiaru, bez grudek”.
Link: http://www.lorealparis.pl/makijaz/oczy/volume-million-lashes/volume-million-lashes-feline.aspx .


Jakie są moje oczekiwania?

Moje naturalne rzęsy są dość długie i gęste, lekko podkręcone i mają brązowy kolor. Jeśli chodzi o moje preferencje odnośnie efektu jaki ma dawać maskara to jestem fanką dramatycznego looku. Lubię, gdy rzęsy są mocno pokryte maskarą, czarne, pogrubione, wydłużone i podkręcone. Oczywiście maskara nie może być kłopotliwa w noszeniu w ciągu dnia, ani w demakijażu.

Cena:

9,99 funtów (UK), 56,99 zł (PL).

Dostępność:

Tusz można znaleźć w drogerii Boots i Superdrug (UK), oraz Rossmann, Super Pharm (Pl).

Pierwsze wrażenie:

Przy pierwszym użyciu tusz był dość lepki i jak widać na zdjęciach trochę posklejał rzęsy, a także odbił się na powiekach. Należy mieć to na uwadze przy pierwszej aplikacji i przytrzymać zamknięte powieki do czasu wyschnięcia tuszu. Efekt na rzęsach jest bardzo fajny, powiedziałabym, że seksowny. Tusz bardzo ładnie je podkręca, pogrubia i wydłuża, czym nadaje spojrzeniu drapieżnego charakteru. Szczoteczka jest bardzo wygodna w użyciu, precyzyjnie można dotrzeć od kącika do kącika oka. Bardzo lubię właśnie takie zaokrąglone szczoteczki, bowiem ładnie unoszą dłuższe rzęsy w zewnętrznych kącikach, co dodaje spojrzeniu zalotnego charakteru. Tusz jest bardzo trwały, w ciągu dnia nie miałam problemów z obsypywaniem się, kruszeniem bądź rozmazywaniem. Jeśli chodzi o demakijaż to mój ulubiony płyn dwufazowy z Nivea bez problemu poradził sobie z tuszem. 

W tej chwili testuje go ok. tygodnia i konsystencja nie jest już tak lepka, tusz szybciej wysycha i nie skleja tak bardzo rzęs. Jak na razie jestem zadowolona. 


PRZED:

PO:


Jak Wam się podoba efekt? Testowałyście tę maskarę?
Pozdrawiam

You Might Also Like

0 komentarze

Najnowsze wpisy

Szukaj w tym blogu

Blog Archive

POLUB MNIE NA FACEBOOKU